| Mieszkańcy naszej gminy to dobrzy ludzie i zasługują na uczciwych polityków |
|
|
Gowin to idealista - mam nadzieję, że pozostanie wierny swoim zasadom. Ja znam negatywne nastawienie dużej części mieszkańców do Macieja Jachymiaka. Przez część odbiorców życia publicznego uznawany jest za polityka nieobliczalnego, zbyt radykalnego.
R: Przejdźmy do kolejnego tematu, włączył się Pan w nowy ruch Gowina. Skąd pomysł i jakie wartości reprezentowane przez tego polityka zachęciły do przyłączenia się? J.S: Moje wartości, które dawano ugruntowałem, nie uległy zmianie. Posiadam poglądy konserwatywne. Kiedy działałem w Solidarności Rolniczej dyskutowałem z filozofem Mirosławem Dzielskim z Krakowa, który miał dom w Łopusznej. Wydawał on w podziemiu nielegalnie tygodnik zatytułowany ,,Trzynastka”. Było to pismo chrześcijańsko-liberalne. Filozof ten redagował je w oparciu o rozmowy z różnymi ludźmi. Wtedy to ukształtowały się moje poglądy. Po ukończeniu studium ekonomicznego w Zakopanem związałem się z Solidarnością. Dużą rolę odegrało w moim życiu chrześcijańskie wychowanie. Z kolei na moje poglądy gospodarcze wpłynął fakt, iż rodzice posiadali duże gospodarstwo. Wyniknęło z tego przywiązanie do rynku oraz do sektora prywatnego. Wolny rynek to, moim zdaniem, najlepszy mechanizm, jeśli chodzi o rozwiązywanie spraw gospodarczych. Interwencja państwa w gospodarkę psuje ten rynek. Dużo państwowych przedsiębiorstw nie było w stanie na nim funkcjonować albo państwo dokładało do utrzymania na przykład kopalni czy stoczni. Mniejsi przedsiębiorcy nie mają szans na państwowe przywileje. Na wolnym rynku trzeba się odnaleźć wykorzystując swoją kreatywność, przedsiębiorczość. Natomiast jeśli chodzi o Jarosława Gowina, to znamy się od dawana, między innymi przez osobę księdza Tischnera. R: Planuje Pan wstąpić w szeregi partii Gowina? J.S: Ja kilka miesięcy wcześniej niż on wystąpiłem z Platformy. Zwrócił się do nas z prośbą, by także na Podhalu popierać powstawanie jego ruchu. Na razie ogranicza się to do przygotowywania się do wyborów samorządowych na szczeblu wojewódzkim. Jarosław Gowin prosi, by na Podhalu wytypować kandydatów z listy samorządowej do województwa. Na tym teraz się skupiamy, zwłaszcza starosta. Ja chciałbym wesprzeć kolegów w wyborach do rady powiatu. Jeżeli trzeba będzie współpracować z Gowinem w przyszłości, rozważę taką możliwość, jednakże dobrze się zastanowię, ponieważ angażowanie się w ruch polityczny stanowi jednak pewnego rodzaju zobowiązanie oraz współodpowiedzialność. Obecnie wsparcie tego ruchu nie wiąże się z przynależnością, lecz raczej ze sprawami organizacyjnymi. R: Platforma poszła w nurt lewicowy i ideologii gender, czy to stanowiło przyczynę Pana wystąpienia z Platformy? J.S: Bezpośrednia przyczyna to niemożność osiągnięcia konsensusu przy powstawaniu drugiego koła PO w Nowym Targu. Ja byłem zwolennikiem osiągnięcia porozumienia w tym zakresie i ono w mojej ocenie było możliwe, ale zarząd regionu musiałby poważnie do tego podejść. Ówczesny przewodnicząc - Ireneusz Raś uważał, iż bez względu na to, co wydarzy się w przyszłości (czy komunikacja między kołami nastąpi) , należy stworzyć drugie koło. My na szczeblu powiatowym wydajemy tylko opinię i ta opinia była jednogłośnie przeciwna. Nie ma sensu się spierać, jeżeli zarząd regionu bardziej ufa nowej strukturze wspieranej między innymi przez prof. Hodorowicza. Ja uważałem się za człowieka, który zakładał Platformę na Podhalu, ale nie przypisuję sobie praw do jej rozwijania. Uznałem, że lepiej jest dać osobom, mającym zaufanie zarządu, pole do działania. Dlatego złożyłem rezygnację. R: Czyli obraziliście się, że zepchnięto Was na boczne tory? J.S: może wyglądało to na obrażenie się, ale wydawało się nam, iż nie ma sensu toczyć wewnętrznych sporów w Platformie. Pragnę jeszcze dodać drugą rzecz. Skręt Platformy w lewo przy dyskusjach światopoglądowych nie przeszedł bez echa. Spora część naszych członków mówiła, że oni zapisywali się do innej Platformy. Jeśli partia będzie wychodziła z takimi inicjatywami, to oni nie widzą w przyszłości możliwości funkcjonowania w niej. Dyskusje na temat projektów ustaw o związkach partnerskich budziły wśród nas niesmak. R: Tusk nie ograł tylko działaczy partyjnych, ale większość Polaków. To zwiększa szanse Gowina na Podhalu. Czy uważa Pan, że ta nowa jakość w polityce, którą na razie Gowin hasłowo lansuje, da się wprowadzić? Czy jednak świat polityki jest już taki ,,utarty”, że wszystko wróci na swoje tory? J.S: Jarosław Gowin to na pewno człowiek ideowy. W zakresie światopoglądowym oraz przywiązania do gospodarki rynkowej jest osobą otwartą na porozumienie i konsensus. Natomiast do jakiegoś momentu może z pewnych pryncypiów rezygnować. Ja uważam, iż ten kierunek przy sprawie in vitro, który on forsował, to było dobre rozwiązanie. Wokół tego kierunku trzeba było szukać porozumienia, a nie poszukiwać alternatywnych pomysłów ustawodawczych we własnym klubie. Tym bardziej, że premier powierzył mu to zadanie - dotyczące spraw bioetycznych. Czy Gowinowi uda się zbudować coś, co mogłoby funkcjonować w skali sejmiku czy Polski? Trudno o tym dzisiaj wyrokować. Ja w tej chwili dostrzegam lukę pomiędzy Platformą a PiS-em. Myślę, iż Jarosław Gowin myśli o wejściu R: Sukces Gowina zależy również od tego czy Solidarna Polska oderwie część elektoratu PiS-u dla siebie? Na Podhalu kontrowersje budzi jednak powołanie Jachymiaka jako pełnomocnika Gowina. Czy chciałby Pan się do tego odnieść? J.S: Ja znam negatywne nastawienie dużej części mieszkańców do Macieja Jachymiaka. Przez część odbiorców życia publicznego uznawany jest za polityka nieobliczalnego, zbyt radykalnego. Niejednokrotnie zwracałem mu uwagę na ten problem, tłumacząc że potrzebuje szerszego poparcia. Ludzie nie chcą widzieć na odpowiedzialnych stanowiskach osób, które kojarzą się z konfliktami. Z drugiej strony Jachymiak to człowiek bezkompromisowy – w dobrym znaczeniu. Trzyma się on zasad czystości oraz przejrzystości w polityce. Jest jednak człowiekiem mówiącym publicznie ,,prawdę prosto w oczy” i to często dla niektórych prawdę niewygodną, dlatego nie cieszy się powszechnym poparciem. R: Polityka to też dyplomacja i strategia. Czy można powiedzieć, że wicestarosta jest strategiem? J.S: Wydaje mi się, iż Maciej Jachymiak nie myśli o wielkiej karierze. On chciałby być uczciwy w tym co robi. Czy z punktu widzenie Jarosława Gowina to pociągnięcie na Podhalu jest dobre? Trudno mi ocenić tę kwestię. Nie byłem przy tych rozmowach. R: Jak widać Gowin postawił na dwie różne osobowości. J.S: Jachymiak jest pełnomocnikiem, więc wziął odpowiedzialność za tworzenie tego ruchu, jego struktur, rozmów z kandydatami. Myślę, że Gowin zna kontrowersyjne opinie R: Wybór Jachymiaka przez Gowina być może był dobrym rozwiązaniem ze względu na to, jakie możliwości ma starostwo, jeżeli chodzi o propagowanie i promocje nowego ruchu, upowszechnianie idei Gowina. J.S: Zgadzam się. Na pewno miało to znaczenie. Wicestarosta porusza się w powiecie. Wójt pilnuje spraw gminy. R: Zależy na ile Jachymiak sprosta wyzwaniom ,,dużej polityki”. Jest pełnomocnikiem człowieka, który ma szansę stworzyć nową partię polityczną. Trudności sprawia mu jednakże dialog. Zobaczymy, w jakim stopniu wywiąże się ze swojej funkcji i jak wykorzysta możliwości jakie posiada. J.S: Na pewno będziemy go w jakimś stopniu wspierać. Musi być mniej kontrowersyjny R: Ludzie o ciętym języku, jak Jachymiak, to ulubieńcy mediów. Wicestarosta musi umieć oddzielić sytuacje, kiedy można być showmanem od tych, kiedy konieczne staje się pozostanie dyplomatą. J.S: Myślę podobnie. Każdy ma jednakże wady i zalety, także i Maciej Jachymiak. Musi sam korygować te sprawy.
|