,,Defraudacja w Zakopanem” ma inny wydźwięk niż ,,Defraudacja w Szczawnicy” Drukuj

szych

Zakopane: Sekretarz Miasta Renata Szych o medialnych atakach na burmistrza,  inspirowanych przez opozycyjnych radnych?

 

 

Kurier Pieniński: Zainteresowała mnie sprawa sprzed kilku miesięcy, o której czytałem w ,,Gazecie Krakowskiej”, dotycząca ,,zdefraudowania środków finansowych”. Proszę przybliżyć sprawę i powiedzieć jak ona się zakończyła.

Renata Szych: Już na wstępie informuję, że w tym przypadku nie możemy mówić o defraudacji. Podczas kompleksowej kontroli, przeprowadzonej przez Regionalną Izbę Obrachunkową w Urzędzie Miasta Zakopane, kontrolerzy zakwestionowali finansowanie z budżetu Miasta usług prawników zewnętrznych, którzy mieli bronić w sądzie przedstawicieli władz miasta w sprawach związanych z pełnieniem przez nich funkcji publicznych. Krakowska RIO uznała, iż pieniądze te wydaliśmy niezasadnie. Z Kodeksu Karnego wynika, że ja i Burmistrz przekroczyliśmy swoje uprawnienia. Wydaje się, że przekazanie tej informacji kontrolerom RIO może być elementem walki politycznej, związanej ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi.

K: Podobne wydarzenie miało miejsce w Szczawnicy. Burmistrz Miasta wytoczył proces byłemu radnemu z powództwa cywilnego. Reprezentował go prawnik zatrudniony w Urzędzie Miasta. Były radny, po wygranym procesie, złożył doniesienie do Regionalnej Izby Obrachunkowej. Nie wszczęto jednak żadnego postępowania przeciwko Burmistrzowi Szczawnicy. W waszym przypadku prokurator Zbigniew Gabryś zadeklarował, że w ciągu 30 dni ta sprawa zostanie rozpatrzona.

RS: Prokuratura ma ustalone takie terminy i jest zobligowana, aby takie działania podjąć. Z punktu widzenia ustawy o samorządzie gminnym i ustawy o finansach publicznych burmistrz Szczawnicy nie wydał pieniędzy na usługi prawne dlatego, że prawnik reprezentował burmistrza w ramach swoich obowiązków służbowych.

K: Nie podzielamy tego zdania, ponieważ wytoczył proces z powództwa cywilnego, ale powróćmy do waszej sprawy. Czy mam rozumieć, że był to atak polityczny radnych opozycyjnych w stosunku do Burmistrza, a RIO i prokuratura została wykorzystana jako element gry?

RS: Umowa z krakowską kancelarią prawniczą na obronę urzędników została podpisana jeszcze w 2006 roku przez aktualną opozycję. Opinie różnych kancelarii i radców są podzielone. My zdecydowaliśmy się zatrudnić kancelarię, gdyż w Urzędzie tego typu rozwiązania miały już miejsce. Poprzednie kontrole nie negowały takiego postępowania. Zasięgaliśmy wcześniej konsultacji – przeciwskazań nie było.

K: Trudno zarzucić cokolwiek Prokuraturze czy Regionalnej Izbie Obrachunkowej, ponieważ instytucje te wykonują po prostu swoje zadania.

RS: Tak. Nie mamy nic przeciwko kontrolom. Pragnę podkreślić, że są one niezbędne dla właściwego funkcjonowania instytucji publicznych. Chcę tylko zwrócić uwagę na fakt, iż takie umowy z prawnikami już wcześniej zawierano i w trakcie kolejnych kontroli RIO, nikt nie formułował jakichkolwiek zarzutów do takich rozwiązań w naszym Urzędzie.

K: Czy mamy więc do czynienia z wykorzystaniem poszczególnych instytucji do walki z przeciwnikiem politycznym? Co Pani sądzi o tym, że uchybienia w pracy pewnych samorządowców nie są nagłaśniane, a inne regiony znajdują się pod silną kontrolą mediów?

RS: Jeżeli chodzi o pierwszą część pytania, to nie chciałabym w tej sprawie zabierać głosu. Z pewnością jednak takie metody należy uznać za naganne. Faktem jest, że tematy polityczne dobrze sprzedają się w mediach i dlatego niektóre z nich są „sztucznie” wywoływane.

K: Jeżeli chodzi o media, ma Pani rację. Prokuratura jednak nie powinna brać pod uwagę miejsca, w jakim dochodzi do nadużycia.

RS: Jestem przekonana, że nie bierze. Pojawiło się doniesienie, a więc zgodnie ze swoimi zadaniami Prokuratura bada sprawę, której doniesienie dotyczy. Bieżący rok jest rokiem wyborczym i to więcej niż pewne, że prokuratorzy w całej Polsce będą musieli zajmować się wieloma sprawami, które będą efektem walki politycznej.

K: W innych samorządach dokonywanych jest wiele nadużyć, o których milczą media. Nie sprawdza tych nieprawidłowości Prokuratura. Poszczególne samorządy znajdują się zatem pod różnym ,,naciskiem nie tylko medialnym”.

RS: Nie chcę oceniać relacji innych samorządów z mediami. Miasto Zakopane ma od lat wyrobioną markę, którą zawdzięczamy pokoleniom mieszkańców i wybitnych osób, które tu żyły i działały. Dzięki nim Zakopane jest miejscem ważnym nie tylko dla mieszkańców Podhala, ale dla całej Polski. Dlatego też, jeśli artykuł nosi przykładowo tytuł - ,,Defraudacja w Zakopanem” - jest bardzo prawdopodobne, że zainteresuje on bardzo szerokie grono ludzi. I – z całym szacunkiem dla urokliwej Szczawnicy – będzie miał szerszy wydźwięk niż np. tytuł ,,Defraudacja w Szczawnicy”.

K: Ma Pani jakieś zastrzeżenia do wspomnianego artykułu, który ukazał się w „GK”?

RS: Tak, mam zastrzeżenia. Jeśli dziennikarz wielokrotnie w tekstach dotyczących tej sprawy używa słowa ,,defraudacja”, to znaczy, iż nie rozumie jego znaczenia. Termin „defraudacja” dotyczy zmiany celu, na jaki mają być przeznaczone publiczne środki finansowe. Zastosowanie słowa ,,defraudacja” jest tu nieporozumieniem. Tym bardziej, że Prokuratura nie wszczęła śledztwa w sprawie defraudacji, lecz w sprawie – podkreślam - niepoprawnie wydatkowanych pieniędzy. „Niepoprawnie wydatkowane pieniądze” a „defraudacja” to zasadnicza różnica.

K: Próbowaliście Państwo wyjaśnić tę sprawę w redakcji?

RS: Tak. Pisaliśmy do gazety z prośbą o sprostowanie tego określenia. Artykuł miał wywołać negatywne wrażenie, i zostało to zrealizowane. Po to prawdopodobnie dziennikarz użył takiego słowa.

K: Może należy wysłać SMS-a z treścią: „że mu do rozumu daleko, ale go rozumu nauczycie” lub „O słowo za dużo, miarka się przebrała” że „to błąd, o którym wnet się przekona”.

RS: Raczy Pan żartować?!

R: Nie, takiej treści sms-y przesyłał do dziennikarza „Kuriera Pienińskiego” Sekretarz Miasta i Gminy Szczawnica. Prokurator uznał, że jest to dopuszczana forma komunikacji i odmówił wszczęcia postępowania w tej sprawie.

RS: Dla samorządowca taki sposób postępowania to kompromitacja i może go narażać na zarzut stosowania gróźb karalnych. Są przecież inne sposoby wpływania na Media, wskazane w odpowiednich ustawach.

K: Pikanterii dodaje fakt, że Zbigniew Gabryś zastępca prokuratora pochodzi ze Szczawnicy. Prokuratura z Zakopanego od razu wycofała się z waszej sprawy, by nie posadzono ją o stronniczość. Niech Pani sobie wyobrazi, iż Prokuratura w Nowym Targu prosiła, aby nie odsuwać jej od tych czynności i sprawę umorzyła.

RS: W Zakopanym nie odbyła się jedna sprawa z powodu ,,znajomości”.