Komendant SM plątał się w zeznaniach Drukuj

Powraca sprawa, którą opisywaliśmy w materiale Nieczyste zagranie. Strony konfliktu o rzekome nielegalne odprowadzanie nieczystości spotkały się na sali sądowej po raz drugi.

Komendant szczawnickiej SM - Andrzej Bańkosz, który złożył doniesienie o możliwości popełnienia niedozwolonego czynu, na rozprawie nie był już tak pewny swoich racji i nieco plątał się w zeznaniach.

 

 

W notatce służbowej wyraźnie wskazywał na obecność na miejscu zdarzenia niepokojącej wypływającej z rury cieczy. Zapytany, dlaczego nie interweniował aby powstrzymać wyciek dlaczego nie powiadomił o sprawie w trybie pilnym właścicieli - odparł, że nie podjął czynności bo nie chciał być filmowany i nie chciał być obiektem medialnych potyczek.

A tak naprawdę to nie było wycieku, a jedynie ślady po cieczy stały się przedmiotem jego zainteresowania.

Skoro zatem nie było jednak podejrzanych ścieków, to co uzasadnia interwencję i rozprawę?