Stop nadużyciom Drukuj

domalik1

Strażnik miejski nie powinien wykonywać żadnych poleceń burmistrza, jeżeli wiąże się to z popełnieniem wykroczenia czy przestępstwa.     

Rozmowa z komendantem powiatowym policji, podinspektorem Zbigniewem Domalikiem.

KP: Straż miejska w Szczawnicy systematycznie łamie przepisy o ruchu drogowym podczas przeprowadzania dzieci do szkoły, wstrzymuje ruch pojazdów na drodze, używając do tego tzw. lizaka. Z tego co ustaliliśmy w redakcji, rzecznik prasowy komendy Straży Miejskiej w Krakowie, Michał Anioł, jednoznacznie się wypowiedział, że strażnicy miejscy nie posiadają takich uprawnień.

 

 

Są szczególne sytuacje kiedy strażnik może  kierować ruchem drogowym. Aby wyjaśnić ten incydent zadzwoniliśmy pod numer 112, zgłosił się komisariat w Krościenku, policja została poproszona o interwencję. W tym miejscu dochodzimy do smutnej konkluzji: policja powiadomiła straż miejską o naszym telefonie i funkcjonariusze przyjechali w  momencie kiedy straż miejska zaprzestała nieregulaminowych czynności. Pytanie zatem: czy można w sposób świadomy, z premedytacją, celowo  łamać przepisy o ruchu drogowym i czy działanie policji było prawidłowe, ponieważ to policja poinformowała osoby naruszające prawo zamiast po prostu zainterweniować?

ZD: Czy można łamać przepisy w ten sposób? Na pewno nie jest to właściwe działanie, natomiast - z tego co ja pamiętam - były już jakieś zgłoszenia odnośnie tej sytuacji i było to przedmiotem wyjaśnień. 

KP: W tej sprawie jakiś czas temu wypowiadał się naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego, komisarz Dariusz Bańka, wydał nakaz wymalowania nowego przejścia dla pieszych, tzw. pasów, żeby dzieci mogły spokojnie przechodzić na drugą stronę ulicy. Ale władze Szczawnicy zrobiły to dopiero po kolejnej naszej interwencji. Lecz z wymalowaniem pasów problem nie zniknął, ponieważ strażnicy miejscy nadal kierują ruchem drogowym w tym miejscu w sposób nieuprawniony.

ZD: No dobrze, rozumiem. Nie ma tego co robią w przepisach. Natomiast w czym jest problem, bo nie rozumiem?

KP: Problem jest w tym, że ten stan rzeczy trwa od kilku lat, strażnicy miejscy przywykli do tego, że mogą świadomie łamać przepisy o ruchu drogowym, co przekłada się na to, że są ponad prawem, że są bezkarni, że im wolno. Następuje niebezpieczny mechanizm, że jako osoby którym wolno więcej niż mówi ustawa o straży miejskich, biorą udział w kontrolach do których nie są uprawnieni, typu sprawdzanie czy została odprowadzona opłata klimatyczna, wizyty podczas pomiaru metrażu w domach czy pensjonatach. Oczywiście nie miejmy złudzeń, te kontrole odbywają się u mieszkańców, którzy w jakiś sposób krytykują burmistrza. W Szczawnicy wykorzystuje się mundur strażnika miejskiego do pacyfikacji opozycji i teraz jeszcze w tę rolę wpisała się policja, która ochrania działania straży miejskiej  w czasie kiedy ta łamie przepisy o ruchu drogowym.

ZD: Proszę nas nie mieszać do jakieś działań w interesie burmistrza tak jak pan sugeruje.

KP: Nie chciałbym, ale na to wskazują fakty.

ZD: Nie do końca się z tym zgadzam. To do czego kieruje burmistrz kieruje straż, to jest jego sprawa i to jest jego odpowiedzialność za to i straży miejskiej, która te działania wykonuje. Przypominam sobie, że było jakieś tego typu zgłoszenie i był wyjazd policji na tę okoliczność. Ja teraz nie powiem jak to się zakończyło i w jaki sposób było to rozstrzygnięte. Postaram się to wyjaśnić a jeżeli sytuacja będzie się powtarzała, to prosimy o telefon.

KP: Panie komendancie, systematycznie, dzień w dzień, w tych samych godzinach 7:30- 8:00, o takich działaniach straży miejskiej doskonale wie policja w Krościenku.

ZD: Ale uważacie, że tą działalnością burmistrz załatwia sobie sprawy polityczne i prowadzi lokalne rozgrywki?

KP: Ostatnio policja udzieliła wsparcia straży miejskiej w niejasnych okolicznościach, komendant Bańkosz poprosił policję o pomoc w sprawdzeniu odprowadzania wody opadowej, według straży w rurze odnaleźli osad świadczący o nieczystościach.

ZD: Nie wiem z czego wynikała taka potrzeba wzywania policji, nie mam pojęcia. Natomiast zasada jest taka, że policja współdziała ze strażą miejską tam, gdzie straż miejska nie ma uprawnień itd. to my udzielamy pomocy, prowadzimy wspólne działania i nawzajem się wspieramy, nie dlatego, że my wspieramy jakby represjonowanie obywateli, nie dlatego że burmistrz tak kazał. W każdym miejscu w innym mieście też się tak to odbywa. Mamy wspólne patrole, wspólnie podejmujemy działania, straż miejska nas wzywa do pomocy gdy mają problemy, gdy bez nas sobie nie radzą.

KP: Oczywiście, to jest normalne gdy coś przekracza kompetencje straży miejskiej. W tym wypadku tak nie było.

ZD: Ale Pan twierdzi w tym momencie, że jeżeli jest taka sytuacja to my nagle włączamy się w działalność straży miejskiej na rzecz burmistrza? I ja się tylko zapytam, jakie tu są działania represyjne wobec obywateli, że burmistrz każe straży miejskiej przeprowadzać dzieci przez drogę żeby się nic nie stało? Czy to jest też rzecz represyjna wobec obywateli?

KP: Nie, to jest działanie marketingowe. Oni przeprowadzają tylko 30 minut, a dzieci chodzą do szkoły i na 9:00, na 10:00 i po 8:00. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to trzeba przeprowadzać cały dzień do szkoły i z powrotem, a nie tylko przez 30 minut.

ZD: Czasami są takie sprawy, że policja nie może cały dzień pilnować porządku, bo mamy także wiele innych zadań i trzeba w tym czasie robić różne inne czynności. Nie ma tylu patroli żeby cały dzień patrolowały obszar gdzie to się odbywa. Mamy małą ilość osób żeby to robić, ponieważ to jest, że tak powiem działanie interwencyjne w pewnych kwestiach. Ja mówię o policji, natomiast jak tam straż działa - ja nie wiem, nie wnikam w to. Straż miejska podlega burmistrzowi, rządzi się pewnymi zasadami zawartymi w ustawach o straży - tak jak policja podlega pod ustawę o policji, więc nie powinni wykonywać poleceń burmistrza jeżeli wiąże się to z łamaniem prawa.

KP: Strażnicy mają takie wytłumaczenie: burmistrz nas zatrudnia i my jesteśmy pracownikami. A przecież to nie jest do końca prawdą. Pracownikiem w urzędzie miasta może być wtedy, jeśli zdejmie mundur, to wtedy burmistrz może nawet kazać znaczki lizać i naklejać na kopertę. Ale jeżeli jest w mundurze, to podlega pod ustawę i nie może robić czynności,  które są niezgodne z ustawą o straży miejskiej. I to jest ten problem, którego dotykamy.

ZD: Żadnych poleceń nie powinien wykonywać, jeżeli wiąże się to z popełnieniem wykroczenia czy przestępstwa. To jest ogólna zasada dla wszystkich służb.

KP: Służy to temu właśnie, by ograniczyć wpływ i nacisk samorządowców na funkcjonariuszy.

ZD: Są oczywiście także działania w razie wyższej konieczności.

KP: No tak, to są oddzielne sytuacje.

ZD: Proszę tę sytuację zgłosić na piśmie i ja postaram się ją wyjaśnić.