| Dziennikarze, jak i urzędnicy mają swoją etykę pracy i swoje zadania do wykonania |
|
|
Ja sobie nie mogę takiej sytuacji wyobrazić. Gdyby to dotyczyło mnie jako przełożonego, to zbadałbym sprawę na pewno bardzo wnikliwie i wyciągnął konsekwencje. Odnosząc się do przedstawionych mi tychże wiadomości mogę jedynie rzec, że ich język jest w mojej ocenie niedopuszczalny, jeśli chodzi o kontakt z przedstawicielem prasy. Burmistrz Starego Sącza Jacek Lelek o pogróżkach i zastraszaniu dziennikarzy. KP - Jakie są przyjęte standardy w kontaktach z mediami w rejonie? Jacek Lelek - Władza publiczna zajmuje się sprawami istotnymi dla ogółu społeczeństwa i informacja o tym się należy, dlatego standardem jest udzielanie tychże informacji mediom - w możliwie wyczerpującej formie. To jest przyjęte w kontaktach z mediami lokalnymi. Oczywiście sytuację można odwrócić, jeśli nam zależy na poinformowaniu społeczeństwa o konkretnej sprawie, to rozpoczynamy od własnego, gminnego wydawnictwa, ale też korzystamy ze współpracy i dostępności, zasięgu mediów. KP - A jeśli jakiś organ prasowy/medialny dopuści się krytyki? JL - Przecież takie jest prawo. Jeśli krytykę uznamy za niesłuszną, to staramy się przedstawić swój punkt widzenia lub sprostować informację błędną czy krzywdzącą. Takie jest prawo mediów – nie chodzi tylko o pisanie w samych superlatywach. Jeśli krytyka jest słuszna, to przyglądamy się swoim działaniom i je poprawiamy. Zarówno dziennikarze, jak i urzędnicy mają swoją etykę pracy i swoje działania do wykonania. KP - Zbieramy opinie na temat relacji na linii urząd-media w całym regionie na skutek incydentu, kiedy to po publikacji dziennikarz otrzymuje sms-y z pogróżkami, których nadawcą jest piastujący wysoką funkcję urzędnik, a wiadomości o niepokojącej treści przesyłane są w późnych godzinach wieczornych. Jak Pan zareagowałby, gdyby to dotyczyło Pana urzędu? JL - Ja sobie nie mogę takiej sytuacji wyobrazić. Gdyby to dotyczyło mnie jako przełożonego, to zbadałbym sprawę na pewno bardzo wnikliwie i wyciągnął konsekwencje. Nie lubię gdybać co by było gdyby – to mojego urzędu nie dotyczy, chciałbym bardzo w to nadal wierzyć. Nie chciałbym wygłaszać sądów w sprawie dla mnie obcej, nie znam okoliczności. Odnosząc się do przedstawionych mi tychże wiadomości mogę jedynie rzec, że ich język jest w mojej ocenie niedopuszczalny jeśli chodzi o kontakt z przedstawicielem prasy. KP - Czy są jakieś obostrzenia co do godzin pracy urzędników? Czy mogą oni w godzinach swojego urzędowania przebywać w innym miejscu? JL - Każde wyjście jest zapisywane i do tego jest wgląd. Mówię tutaj o urzędnikach innych niż burmistrz, bowiem ma on nienormowany czas pracy. |