Pan Tomasz Hurkała to osoba publiczna, taki styl dialogu nie jest dopuszczalny Drukuj

ZdjęcieUrygaM

Etatowy Członek Zarządu Powiatu Limanowskiego - Mieczysław Uryga w rozmowie z "Kurierem"

-Tomasz Hurkała, radny powiatu nowotarskiego i sekretarz w UMiG Szczawnica, groził, ubliżał, łajał i zastraszał dziennikarza. Stosuje Pan takie metody pracy w kontaktach z mediami?

 

 

- Rozmowy z mediami to codzienność samorządowca. Jesteśmy obserwowani, a za nasze wypowiedzi jesteśmy oceniani przez społeczeństwo. Dlatego trzeba się wystrzegać impulsywnych reakcji. Ponieważ Pan Tomasz Hurkała to osoba publiczna, taki styl dialogu nie jest dopuszczalny. Uważam, że na wszelkie wypaczenia należy zwracać uwagę i takie jest prawo mediów.

 - Jak Pan odbiera treść takich informacji wysyłanych dziennikarzowi? 

- „Rozumu uczymy”…, czyli co? Uczymy jakiejś podległości, bojaźni. Ja nie dopuszczam osobiście takiej sytuacji w naszym urzędzie. Panują tutaj wysokie standardy. Nie należy pozwolić, aby ktoś poczuł się zastraszony, żeby odczuł jakąś bojaźń z uwagi na wrogie nastawienie. 

- Czy Starostwo Powiatowe w Limanowej dopuszcza załatwianie spraw prywatnych w godzinach pracy? Czy pracownicy są pod tym względem w jakiś sposób kontrolowani?

- Jako urzędnicy działamy przejrzyście, czytelnie. Bywa, że w brakuje czasu na sprawy zawodowe, nie mówiąc o prywatnych. Grafik bywa napięty, więc dzielimy się obowiązkami. Na wszelkie wyjścia i delegacje jest stosowna dokumentacja. Jeśli zachodzi potrzeba zwolnienia się z pracy, to na to też jest dokument. W przypadku spraw prywatnych są urlopy. Czasem sprawy służbowe wiążą się z wyjazdem np. swoim prywatnym samochodem, ale taka sytuacja również jest dokumentowana ze wszystkimi szczegółami np. cel podróży, data, szacunkowy czas jej trwania, itd. Jeśli ma miejsce wyjście bez wydanej delegacji, to wymagane jest oświadczenie, jasno określające miejsce, czas i cel. Oczywiście wszystkie wyjścia są również ewidencjonowane. Są to zasady obowiązujące wszystkich urzędników, których należy przestrzegać.


- Zima w tym roku trwała wyjątkowo długo. Jak reagujecie na sytuacje kryzysowe np. silne opady śniegu?

 - Jako radni poniekąd koordynujemy działania służb odpowiedzialnych np. za odśnieżanie. Wiemy, kto w danej, konkretnej sytuacji ma się tym zajmować. Posiadamy także bezpośredni kontakt do osób, które nadzorują działania. Często zdarza się, że mieszkańcy powiatu, którzy mają nasze numery telefonów, zgłaszają nam bezpośrednio problemy. Bywa, że odstępujemy od procedur po to, aby ludziom jak najszybciej spieszyć w pomocą, by dojechali do pracy, do szkoły. Firmy świadczące nam usługi są pod stałą kontrolą. Jeśli ktoś zgłasza problemy związane ze świadczonymi przez nie usługami, traktujemy to jako przysługę. Poza tym w naszym rejonie pługi i piaskarki jeżdżą z urządzeniami GPS, więc jest stały podgląd gdzie dane auto się znajduje.

Jeśli warunki pogodowe utrudniają funkcjonowanie na tyle, że np. dotarcie dzieci do szkół nie jest możliwe, to wydawane są odpowiednie decyzje. Bądźmy szczerzy, w dzisiejszych czasach nie ma problemów z komunikacją. Są telefony stacjonarne, komórki, maile. Na osiedlach ludzie się raczej znają, przekazują informacje między sobą. Liczy się jakiś impuls do działania. W trudnych sytuacjach kluczem do sukcesu jest współpraca. My staramy się ją utrzymywać na cywilizowanych zasadach i raczej uzupełniamy się skutecznie dla dobra społeczeństwa.