| Operator Plus GSM wymusza opłaty za nierealizowane usługi |
|
|
Prześledźmy pokrótce chronologię wydarzeń:
5 marca 2009 roku klientka w zamian za nowy aparat telefoniczny podpisała dwuletnią umowę na świadczenie usług przez operatora sieci Plus, tak jak standardowo robią to wszystkie sieci. Różnica pomiędzy Plusem a innymi operatorami jest taka, że w tym przypadku klientka otrzymała niesprawny telefon tj. aparat z wadą fabryczną. Gdy w kolejnym dniu zareklamowała produkt, prosząc o wymianę aparatu na nowy (sprawny technicznie), kierownik sklepu Tomasz Stefańczyk (mPunkt Polska S.A. mieszczący się przy ul. Karskiego w Łodzi, siedziba Manufaktury) poinformował ją, że wewnętrzne przepisy Plusa obligują go do wydania używanego zastępczego aparatu na czas naprawy. Klientka domagała się nowego urządzenia, mając świadomość, że przepisy gwarantują nabywcy wymianę zakupionego uszkodzonego fabrycznie sprzętu na nowy w okresie 14 dni od daty zakupu. Jednak w punkcie obsługi odmówiono wymiany, chociaż uszkodzenie uniemożliwiało prowadzenie rozmów przez stwierdzoną wadę fabryczną. Jak zostało wspomniane, powołując się na tzw. wewnętrzne przepisy Plusa, punkt obsługi zaproponował serwisowanie telefonu i aparat zastępczy. Klientka odmówiła przyjęcia modelu tymczasowego, gdyż jedną z przyczyn zawarcia umowy była możliwość wyboru modelu spełniającego jej oczekiwania. Zakupiony telefon poddany został ekspertyzie, której czas szacowano na ok. 2 tygodnie, a która w rzeczywistości trwała 2 miesiące. Klientka została telefonicznie poinformowana, że telefon zostanie wymieniony na nowy, jednak przy odbiorze okazało się, że wymieniono w nim płytę główną, a w rozumieniu przepisów prawa produktem nowym nie może być nazwany towar, który poddany został naprawie. Co więcej, kiedy klientka otrzymała fakturę za korzystanie z telefonu, okazało się, że rachunek uwzględniał owe 3 miesiące, w trakcie których nie dochodziło do realizacji umowy. Zaznaczyć należy, że w tym czasie klientka nie dysponowała żadnym aparatem telefonicznym, w związku z tym nie mogło dojść do prawidłowego świadczenia usług telefonicznych ze strony operatora. 28 kwietnia złożyła skargę, w której wystąpiła o unieważnienie faktury i wypowiedziała umowę, składając stosowne pismo w punkcie obsługi. Po około dwóch miesiącach, w piśmie przesłanym od operatora, które podpisane zostało przez zastępcę Dyrektora Departamentu Utrzymania Klienta i Dyrektora ds. Aktywacji Windykacji Należności Jacka Szustowskiego została poinformowana, że z powodu braku opłat operator rozwiązuje umowę. W przytoczonym piśmie czytamy: „Do dnia 2009/06/16 nie otrzymaliśmy płatności z tytułu świadczonych przez Polkomtel S.A. usług telekomunikacyjnych na kwotę 974.14 PLN.” Polkomtel S.A. nie odpowiedział na skargę klientki, natomiast oświadczył, że rozwiązuje umowę i wzywa do zapłaty. Naszym zdaniem, bardziej adekwatnym w tym przypadku byłby podpis Dyrektora ds. Nieaktywowania Usług i Windykacji Nienależności z Departamentu Utraty Klienta. Dalej czytamy: „Jednocześnie informujemy, że istnieje możliwość poinformowania innych operatorów o niewywiązywaniu się przez Państwa ze zobowiązań wobec operatora”. “Kurier Pieniński” postanowił pójść za tym przykładem. O tej sprawie poinformujemy posłów i senatorów, liderom partii politycznych zadamy pytanie jaki model państwa reprezentują - państwa prawa czy bezprawia? Nie lada bezczelnością jest kolejna informacja operatora: „W przypadku pytań lub wątpliwości bardzo prosimy o kontakt z naszym Konsultantem”. Przecież każdy kontakt z konsultantem jest odpłatny i generuje dochód dla firmy, czyli: aby wyjaśnić “przekręt” zastosowany przez firmę, najpierw należy do niego dopłać, czytaj: daj zarobić oszustowi. Oszukana klientka pyta nas, jak to możliwe, że firma z Luksemburga kpi sobie z polskiego prawa, okrada polskich obywateli, pluje w twarz poszkodowanym i dlaczego polskie organa ścigania są na usługach zagranicznych korporacji? Także te pytania zadamy w jej imieniu marszałkowi sejmu, senatu, premierowi i prezydentowi. Zawrócimy się do rzecznika prasowego prokuratury, czy prokuratorzy są zamieszani w tę sprawę i czy ochraniają interesy korporacji, przymykając oko na wyłudzenia – taki zarzut stawia klientka, ponieważ zwracała się już do prokuratury w 2009 roku z doniesieniem o zastraszaniu i próbie wyłudzenia nienależnej kwoty. Bezskutecznie, ponieważ postępowanie zostało umorzone przez Andrzeja Pankiewicza – asesora Prokuratury Rejonowej Łódź-Bałuty.
Chcesz skorzystać z oferty Plusa – licz się z tym, że odwiedzi cię komornik
W proceder wymuszania, zastraszania i nękania niedoszłej abonentki włączyła się firma windykacyjna Inkasso Plus z Katowic, mająca siedzibę przy ul. Sowińskiego 46 reprezentowana przez A. Dubiel, współpracująca z adwokatem Mirosławem Zającem z Gliwic, prowadzącym kancelarię przy ul. Wieczorkowej 11/7a. Na drukach Inkasso Plus wzywał niewinną emerytkę do zapłaty kwoty, która nie należała się operatorowi. Poszkodowana emerytka nie ulegała i nadal nie dokonywała wpłaty, w związku z tym do tej egzotycznej zbieraniny, choć bardziej celnym byłoby określenie: menażerii podmiotów gospodarczych i urzędników zajmujących się wyłudzaniem pieniędzy za niezrealizowane usługi, dołączył Mieczysław Stankiewicz radca prawny z Piły (al. Wojska Polskiego 49 B), który złożył pozew o zapłatę do sądu. Sąd Rejonowego w Lublinie: referendarz sądowy Marzena Grams w dniu 2011- 11-23 wydała nakaz zapłaty – druk trudno nazwać dokumentem – bez podpisu i pieczątki. Brak pieczątki uspokoił klientkę, że zaszła kolejna próba wyłudzenia poprzez zastraszenie – sama często słyszała o podobnych sytuacjach w programach interwencyjnych, ostrzegających przed tego typu praktykami. Brak reakcji otworzył drogę do tryumfalnego wejścia Krystynie Teresie Pietrak z Kancelarii Komorniczej (Komornik Sądowy Szczecinek ul. Boh. Warszawy 51), która zajmuje emeryturę oszukanej klientki na rzecz Presco Investments Luxembourg. Tym samym potwierdziły się zarzuty, jakie docierały do naszej redakcji, że dochodzi do komorniczych egzekucji za nierealizowane usługi przez operatora Plusa. Gówno prowda A miało być tak pięknie... Plus na swych stronach internetowych informuje klienta: „Dział Obsługi Klienta sieci Plus cyfrowej telefonii komórkowej oparł swoją działalność o procedury i metody zapewniające najwyższą jakość świadczonych usług zgodnie z wymaganiami zawartymi w normie ISO 9001:2008. Służy on wszelką pomocą przez 24 godziny na dobę każdego dnia tygodnia”. Odpowiadają na wszystkie pytania Klientów i zaistniałe wątpliwości, dotyczące szeroko rozumianego użytkowania sieci i telefonów komórkowych. Dzięki dobrze rozwiniętemu systemowi informacyjnemu, każdy konsultant sieci Plus jest w stanie rozwiązać wszelkie zgłaszane problemy, zapewniając jednocześnie fachową pomoc i doradztwo”. Te teksty to „gówno prowda” – rzec można, cytując ks. Tischnera. Góralska teoria poznania mówi, że są trzy prawdy: Świenta prowda, Tyż prowda i Gówno prowda i z tą ostatnią mamy w tym przypadku bezspornie do czynienia. Jako redakcja przesłaliśmy w dniu 14 marca zapytanie w przedmiotowej sprawie, na które otrzymaliśmy dość kuriozalną odpowiedź: „Kwestie dotyczące postępowania reklamacyjnego czy też wyjaśniania skarg odnoszących się do konkretnych Abonentów objęte są tajemnicą, której ujawnienie możliwe jest wyłącznie w sytuacjach określonych przepisami prawa. Dlatego też brak jest możliwości odniesienia do przesłanego przez Państwa zapytania” – Katarzyna Kusiak - Starszy Specjalista, Biuro Komunikacji Korporacyjnej. Ponieważ odpowiedź, którą otrzymaliśmy była dość lakoniczna i raczej mająca na celu zbycie nas, poprosiliśmy p. Kusiak o doprecyzowanie poruszonych kwestii: „Prosimy o podanie podstawy prawnej, na którą Państwo się powołujecie, pisząc o sytuacjach określonych przepisami prawa. Pani odpowiedź, że „skargi odnoszące się do konkretnych Abonentów objęte są tajemnicą” jest bezzasadna, ponieważ „konkretny Abonent” zwrócił się do nas o pomoc, a więc upoważnił Redakcję do występowania w jego imieniu – przekazał nam także całą dokumentację w tej sprawie. Nadmieniamy, że osoba zwróciła do nas z prośbą o pomoc przede wszystkim z tego powodu, że nie otrzymała ze strony Plus GSM żadnego wyjaśnienia, pomimo że skargę wystosowała 3 lata temu”. Na to pytanie do dnia dzisiejszego, a upłynął ponad miesiąc, a nie 24 godziny, starszy specjalista Katarzyna Kusiak nie potrafiła odpowiedzieć. Jak to się w praktyce ma do treści propagandowych operatora: „Dział tworzą profesjonalni konsultanci, odpowiednio przeszkoleni i posiadający najwyższe w tym zakresie kwalifikacje”. -Takie działania to wstyd i hańba nie tylko dla prezesa, ale całego zarządu w tym również i rady nadzorczej Polkomtela, krótko stwierdza poszkodowana.
Czy mamy do czynienia z dużym prestiżowym koncernem i błędem powielanym przez innych urzędników prowadzących czynności, czy z dobrze zorganizowanym układem mafijnym – zostawiamy do oceny czytelnikom. W artykule przytoczyliśmy chronologię i miejsca zderzeń, nazwy firm i nazwiska urzędników prowadzących sprawę. W kolejnym artykule poinformujemy, co na ten temat mają politycy i jak takie praktyki ocenia konkurencja. Zygmunt Solorz-Żak pełniący funkcję Prezesa Zarządu zostanie poproszony o komentarz, przedstawione zostanie stanowisko Urzędu Komunikacji Elektronicznej i Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. |