Państwo odwróciło się do obywateli nie tylko plecami ale wręcz dupą Drukuj

Ratyfikacja Konwencji ONZ nic nie zmieni.

Dziś 6 września 2012 roku prezydent podpisze -konwencję o prawach osób niepełnosprawnych. Podpisanie Konwencji nastąpi uroczyście w Pałacu prezydenckim . Już na początku Jesiennego sezonu politycznego minister Irena Wójcicka doradca z kancelarii prezydenta mówiła o tym ,że prezydent ze zrozumieniem pochyla się nad sytuacją osób niepełnosprawnych i że sytuacja ta z roku na rok się poprawia, mimo oczywistych trudności stale się poprawia a konwencja wytyczyć można tylko nowe kierunki w polityce  i działalności na rzecz osób niepełnosprawnych.


Jestem Dziennikarzem historykiem, recenzentem książkowym a przede wszystkim jestem osobom niepełnosprawną od urodzenia poruszam się o kulach łokciowych. Jestem współtwórcą społecznego klubu "Jesteśmy aktywni" próbującego aktywizować na różnorakie sposoby osoby niepełnosprawne. Jak mało kto czuje się w obowiązku zabrać głos i obalić krzywdzące nas mity o tym, że sytuacja się poprawia. Oczywiście sytuacja jest nieco inna w mieście i na wsi czy małych miasteczkach. Pan prezydent i jego doradcy widzą sytuacje osób niepełnosprawnych w Polsce li tylko z punktu widzenia statystyk i ekspertów ze stowarzyszeń mających działać na rzecz osób niepełnosprawnych.

 

Tymczasem sytuacja osób niepełnosprawnych zwłaszcza w małych miejscowościach i na wsiach jest tragiczna. Powiatowe Centra pomocy Rodzinie są stale niedofinansowane. Ciągle trwa tak zwana spychologia biurokratyczna. W ramach kryzysu rząd zaczął oszczędzać na najbiedniejszych, w tym odbierając jakiś procent z działalności Państwowego Funduszu Osób Niepełnosprawnych . Jeżeli już uda się wystarać o jakaś dotacje po wypełnieniu i przejściu przez skomplikowaną ścieżkę biurokratyczną, to owe
pieniądze są źle wykorzystywane, przeważnie na głupie szkolenia zakresu ceramiki, savoir vivre czy gry w warcaby czy szachy, które osobom niepełnosprawnym nic nie dają i mogą być przeprowadzone w ramach rekreacji. Trzonem pomocy dla osób niepełnosprawnych winien być wolontariat, na który pieniędzy Unia nie ma. Łatwiej jest zorganizować byle jakie szkolenie, opłacić instruktora od ceramiki lub tej czy inne planszowej gry niż wyszkolić znającego sytuację osób niepełnosprawnych wolontariusza,
który na terenie małego miasta lub miejscowości byłby dla osoby niepełnosprawnej nieocenioną pomocą. Mógłby być naprawdę pomocny w prawdziwie rozumianej aktywizacji.

Oczywiście spychologia biurokratyczna i okrajanie budżetów niczego nie ułatwiają a wymuszane przez Unie Europejską przetargi na prowadzenie zajęć z niepełnosprawnymi, czy organizacje różnorodnych kursów i szkoleń służą wyłącznie zapewnianiu pracy firmie, która przetarg wygrała i znajomym szefa.


Ktoś pewnie będzie to czytał i powie słusznie nie narzekaj powiedz, jak poprawić sytuację i czy w ogóle poprawa sytuacji jest możliwa?


Wierzę w to, że sytuacja osób niepełnosprawnych może się poprawiać, choć nie nastąpi to od razu i może trwać długie lata. Albowiem nasze społeczeństwo mentalnie osadzone jest jeszcze głęboko strukturach mentalnych PRL, gdzie sytuacja osób niepełnosprawnych nie była podobnie jak i teraz godna pozazdroszczenia. Należy przede wszystkim zacząć od eliminowania postawy roszczeniowej wśród samych niepełnosprawnych. To sami niepełnosprawni muszą zrozumieć, że stawianie oporu swojej własnej sytuacji

niczego nie zmieni nie wolno samym niepełnosprawnym zatruwać atmosfery tych z ,którymi owi niepełnosprawni żyją . To osoby niepełnosprawne muszą pozwolić na to, by traktowano ich absolutnie zwyczajnie tak, jak na to zasługują. Sami sobie w sobie muszą wypracować taką postawę. Osoby niepełnosprawne muszą zrozumieć, że jeżeli nie można czegoś zmienić należy to zaakceptować. Należy rozpocząć ogromną edukację mentalną. Osoby niepełnosprawne muszą się same otworzyć, uwierzyć w to, że tylko poprzez
pracę nad sobą można otworzyć się na innych ludzie. Na pewno nie będą się zmieniać i nadskakiwać nam z powodu naszej niepełnosprawności chcąc polepszyć naszą sytuację. Jeżeli chcemy żyć lepiej z tymi, którzy się nami opiekują musimy zmienić się my sami, pozbywając się schematów myślowo  roszczeniowych, jakie stworzyła w nas choroba, która jest niczym innym jak stanem naszego umysłu. Sami nad sobą musimy pracować by móc zmieniać innych osoby niepełnosprawne mogą korzystać z komputerów.
Wyszukiwać choćby takie postacie, jak Nick Vójcic, Joni Earecksdon wielu, wielu innych i na nich starać się wzorować. W akceptacji pomagają też warsztaty Magia przebudzenia, na których byłem, i które polecam ( informacje są dostępne na blogu, wystarczy wpisać w wyszukiwarkę). Należałoby też przy Powiatowych Centrach Pomocy Rodzinie stworzyć instytucje społecznego konsultanta do spraw osób niepełnosprawnych, któremu PCPR mógłby na przykład zapewniać dowóz likwidując ten głupi system  dotacyjny, który tylko powiększą biurokracje, uczy nieefektywnego rozdawnictwa pieniędzy. Ten strumień należałoby skierować właśnie na stworzenie stanowiska konsultanta społecznego, który jako osoba niepełnosprawna będzie pod ciągłym telefonem, będzie zorientowany w jednostkach chorobowych osób niepełnosprawnych na swoim terenie, będzie umiał porozmawiać z osobami niepełnosprawnymi z wolontariuszami, umiał doradzić pogadać i zrozumieć taką niepełnosprawną osobę. Będzie miał rozeznanie w tym, jak i gdzie dostać się do lekarza, jak załatwić turnus czy opiekunkę w przypadku śmierci lub choroby rodziców, czy prawnych opiekunów, kto wymaga i jakiej pomocy. A kto jawnie i bezczelnie kryjąc się za parawanem niepełnosprawności próbuje wyłudzić Np. turnus lub zapomogę, mimo że na to nie zasługuje Taka osoba zatrudniona w strukturach Powiatowych Centrów pomocy jest niezbędna by rzeczywiście móc pomóc wielu niepełnosprawnym.
Niestety nie widzę posłów niepełnosprawnych na mównicy sejmowej, którzy walczyliby o zmniejszenie potwornej biurokracji PFRON-u. Zastanawiam się po co oni tam są i za co biorą diety? dochodzę do przekonania, że posłowanie jest tylko sposobem na życie tych posłów niepełnosprawnych.

Ta podpisywana dzisiaj przez prezydenta konwencja ONZ na rzecz osób niepełnosprawnych zwraca uwagę na to, ile jeszcze trzeba zrobić na to by tym naprawdę wartościowym ludziom, którzy często niepogodzeni z własną sytuacją życiową, pełni pretensji do siebie i świata zmagają się heroicznie z własnym bólem i kalectwem zamknięci w 4 ścianach pod opieką ukochanej rodziny, dzielnie znoszącej kalectwo razem z niepełnosprawnymi. Jak pokazała ostatnia afera Państwo odwróciło się do obywateli nie tylko plecami ale wręcz dupą dając 500 zł socjalnej renty i nic nie wskazuje na to by odgórnie w polityce rządu coś się miało zmienić, mimo iż pełnomocników do spraw niepełnosprawności i posłów z gębami pełnymi pustych frazesów mamy paru. Dopóty sami sobie nie pomożemy poprzez domaganie się należącego się nam głosu w naszych sprawach poprzez bycie ze sobą, nikt nam nie pomoże. Nasze różnorodne choroby mają jakiś cel, którego być może teraz nie rozumiemy, ale ów cel jest. Moja choroba, porażenie mózgowe jest. Jest po to bym codziennie z uśmiechem na ustach, z otwartym sercem uczył się rozumieć, iż nie ma w życiu zwykłych chwil. Zawsze coś się dzieje, musimy tylko umieć to dostrzec swoim sercem. Wdzięczny swojemu życiu z chorobą za to, że moja choroba pozwoliła mi po latach wewnętrznych zmagań z samym sobą zrozumieć iż ci, których najtrudniej kochać potrzebują tego najbardziej.



Marcin Antoniak

Osoba niepełnosprawna ( Porażenie mózgowe)
Poruszająca się na kulach łokciowych
recenzent Dziennikarz Historyk