Metody seksualnych oszustów Drukuj

Oszuści chytrze wykorzystują metodę „bombardowania miłością”, nieustannego nękania „ukochanej” czy „ukochanego” telefonami, scen zazdrości o kontakty ze znajomymi. Specjaliści nazywają to osaczaniem.

Mówią dokładnie to, co chcą usłyszeć ich ofiary. Potrafią szybko stać się ważną postacią w ich życiu, powiernikiem, przyjacielem lub kochankiem, zależnie od sytuacji, wykorzystują swój urok osobisty.
W więzieniu nieraz deklarują gotowość powrotu do uczciwego życia, ale rzecz w tym, że tacy ludzie nie są długodystansowcami, lecz sprinterami. Mogą wyjść z więzienia, przez pewien czas uczciwie pracować i odkładać pieniądze w banku, ale szybko im to się nudzi.
Motywami działania oszusta może być po prostu chęć przeżycia silnych emocji, pogarda dla zwykłego życia.

 

Poniżej spróbujemy udowodnić, że to może spotkać każdego, że ofiarą wyjątkowo inteligentnego oszusta sercowego mogą paść nie tylko naiwni i głupi ludzie.
Z psychologicznego punktu widzenia panowanie nad ludźmi można uzyskać zarówno celując do kasjera bankowego z pistoletu, jak i manipulując kimś za pomocą mniej bezpośrednich środków. We wszystkich tego typu przypadkach cel jest ten sam, chodzi o to, by mieć władzę, panować.
Dlaczego ludzie stają się socjopatami? Czy decydujący wpływ mają tu geny, czy wychowanie? Zła po prostu nie można wyjaśnić. Przyczyn socjopatii szukano niemal już wszędzie, winiono dietę, bogactwo, telewizję, naciski grupy rówieśniczej, fazy księżyca, niedobór mikroelementów, zespół napięcia przedmiesiączkowego, efekt cieplarniany itd.
W pierwszym rzędzie powinniśmy wziąć pod uwagę przyczyny genetyczne i biologiczne. Patologie w zachowaniu tych ludzi ujawniają się tak wcześnie, że środowisko nie może mieć wpływu na ich powstanie.
Badania wykazały, że mózgi osób z antyspołecznymi zaburzeniami osobowości, jak brzmi medyczna nazwa socjopatii, różnią się od mózgów ludzi z próby kontrolnej. Stwierdzono, że socjopaci mają do 14 % mniej substancji szarej w płatach czołowych, które odgrywają znaczącą rolę w rozwoju świadomości. Ale nawet jeśli mają mniej istoty szarej w mózgu, z pewnością nie brakuje im sprytu.
Oszuści chytrze wykorzystują metodę „bombardowania miłością”, nieustannego nękania „ukochanej” czy „ukochanego” telefonami, scen zazdrości o kontakty ze znajomymi. Specjaliści nazywają to osaczaniem. Bardzo często oszust prowadzi podwójne życie i stale obawia się, że może dojść do spotkania osób z tych dwóch różnych światów. Jednocześnie takie zachowanie może być mylnie odebrane jako przejaw silnego uczucia.
To typowe, że osoba, która została oszukana w taki sposób, wini w pierwszym rzędzie samą siebie, tak jak ją obwiniają wszyscy wokół niej. Aby pozbyć się tego poczucia winy, musi zdać sobie sprawę, że choć inni nie chcą się do tego przyznać, to wielu ludzi pada ofiarą oszustów.
Oszuści matrymonialni to nie tylko mężczyźni. W 1998 r. policja aresztowała w Toronto kobietę, która popełniła podobne przestępstwa.
Chcąc przyznać się do winy, zanim zgłoszą się kolejne ofiary, Trancy Lean Sargent alias Trinia Lean zaczęła opowiadać o swoich oszustwach.
Po pewnym czasie policja ustaliła miejsce pobytu Trancy i aresztowała ją. Przyznając się do winy, Trancy Sargent wyszeptała - „Nigdy nie będę w stanie wyrazić, jak bardzo żałuję swoich czynów”.
- Nie wierzę, że ona ma sumienie. Tacy ludzie mogą płakać tylko po to, by sąd uwierzył, że są skruszeni. Ludzie nic dla nich nie znaczą. Nie mają współczucia dla swoich ofiar.
Na pierwszy rzut oka te ofiary sprawiają wrażenie naiwnych i mało inteligentnych. Jak mogły dać się nabrać na takie kłamstwa? Ofiarami oszustów padają zwykli ludzie, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji życiowej i mieli pecha spotkać na swej drodze bezwzględnego przestępcę. Oszust sercowy to pozbawiony sumienia socjopata. Każdy z nas w każdej chwili może się na niego natknąć.



przykład:
W czerwcu 1992 roku Michael Dean Rocky został aresztowany w Gleenwood Spreanks w stanie Kolorado pod zarzutem oszustwa. W areszcie śledczym wiele czasu spędzał na rozmowach z jedną ze strażniczek o imieniu Sonia. Pokazał jej również kilka stron rękopisu, był to, jak twierdził, początek jego autobiografii.
Każdego dnia Sonia z ochotą szła do pracy, by przeczytać kolejne strony domniemanego pamiętnika Rocky`ego. W końcu Rocky został skazany za oszustwo na karę więzienia. Nadal jednak kontaktował się z Sonią. Choć była ona szczęśliwa w małżeństwie, pisała do niego listy kilka razy w tygodniu. Początkowo listy były utrzymane w przyjacielskim tonie, Rocky pisał, że zamierza rozpocząć nowe życie. Ale niespodziewanie Sonia poważnie zachorowała i wtedy ich związek zmienił charakter.
Sonia powiedziała, że jej mąż wprawdzie próbował ją wspierać, ale nie wychodziło mu to zbyt dobrze. Lecz kiedy opisała swoje problemy Rocky`emu, w odpowiedzi usłyszała wszystko, co chciała usłyszeć. Jego listy zawierały szczere oburzenie na lekarzy. To właśnie czuła Sonia i takiego wsparcia potrzebowała.
W miarę upływu czasu listy Rocky’ego stawały się coraz bardziej namiętne. Im bliżej było daty wyjścia z więzienia, tym goręcej zapewniał o swoich uczuciach. Ale we wrześniu 1994 r., gdy Rocky wyszedł z więzienia, listy przestały przychodzić. Gdy Sonia daremnie czekała na listy od człowieka, którego uważała za swojego przyjaciela, Rocky przebywał w swoim rodzinnym mieście, planując kolejne oszustwo.
Tamy była łatwym celem, niedawno zmarli jej rodzice, a ona sama rozwodziła się ze swoim mężem. Uwierzyła, że Rocky jest byłym policjantem, zakochała się w nim i pożyczyła mu 16.000 $. Z czasem jednak nabrała podejrzeń i odkryła, że to oszust. Natychmiast doniosła o tym policji, która zakazała mu opuszczanie stanu. Jednak Michaela Rocky’ego nie opuszczało szczęście, jego była strażniczka wciąż za nim tęskniła. Soni udało się w końcu znaleźć jego numer telefonu i skontaktować się z nim.
Bardzo się ucieszył, a później powiedział jej, że jest chory. Oświadczył, że ma raka prostaty i zostały mu dwa lata życia. Mówił, że chciał popełnić samobójstwo, ale odnalazł Boga i zamierza odmienić swoje życie.
Powiedział Soni, że ją kocha i chce ją zobaczyć. Mieli się spotkać w Rino, ale pojawił się pewien problem. Rocky wyjaśnił, że ma kłopoty z prawem i aby opuścić Kalifornię, musi wpłacić kaucję w wysokości 2200 $. Poprosił Sonię, by pożyczyła mu tę sumę. Soni zależało na spotkaniu, więc natychmiast wysłała mu ekspresem potwierdzony czek. Nie zdawała sobie sprawy, że to dopiero początek. Gdy Rocky odebrał czek od Soni, wiedział, że ryba połknęła haczyk. Teraz musiał tylko wyciągnąć zdobycz z wody. Po kilku dniach znowu zadzwonił i powiedział, że ma kłopoty z prokuraturą w związku ze sprawą sprzed kilku lat i potrzebuje pieniędzy na prawników.
Był to dopiero początek jego próśb o pieniądze. Niemal co tydzień dzwonił, by prosić o więcej pieniędzy na prawników. Sonia nieustannie jeździła do supermarketu i wysyłała mu przekazy od 100 do 3000$.
Z czasem historie Rocky’ego stawały się coraz bardziej niewiarygodne. W lutym 1998 r. oświadczył, że Randall House chce wydać jego książkę. Rocky obiecał, że spłaci wszystkie długi z honorarium autorskiego. Potrzebował jednak jeszcze kilkuset dolarów, by polecieć na spotkanie ze swoim agentem. Sonia natychmiast wysłała pieniądze. Nieustannie powtarzał, że nikt nie chce dać szansy byłemu więźniowi. Mówił, że zmienił swoje życie, że stanie się bogaty, gdy wyda książkę. Potrzebuje tylko trochę pieniędzy, by załatwić swoje sprawy w sądzie.
Po miesiącu Rocky powiedział, że wytwórnia Sony Pictures chce zapłacić mu 115 tysięcy $ za scenariusz filmu opartego na jego książce. Nie trzeba dodawać, że wystąpił pewien problem: potrzebował 1500 $, by wstąpić do związku pisarzy, ale Sonia nie miała już pieniędzy. Milczał przez dłuższą chwilę i powiedział, że tak jest przez całe jego życie, gdy jest bliski osiągnięcia jakiegoś celu, zawsze się coś nie udaje.
W ciągu dwóch lat Michael Rocky wyłudził od Soni prawie 30.000 $, ale była ona tylko jedną z wielu jego ofiar.
Podczas trwającego kilka lat śledztwa Rocky nigdy nie wyraził skruchy za to, co zrobił. Uważał, że spędzając czas z tymi kobietami, oddawał im przysługę.