Sąd listy pisze Drukuj

Informowaliśmy o zawiłościach proceduralnych, jakie towarzyszą wielu wątkom sprawy Ciesielki. Przed ostatnią rozprawą oskarżony złożył w sądzie wniosek o przesłuchanie Witolda Zawadzkiego. W dokumentacji zawarł warszawski adres korespondencyjny. Dziwi więc, że wezwanie w charakterze świadka wysłane zostało na nieaktualny adres szczawnicki, pod którym – co oczywiste – adresat nie przebywa i nie mógł w żaden sposób odebrać listu.

 


 

Sąd z niezrozumiałych przyczyn (wszak dysponował poprawnymi danymi adresowymi) zdecydował o podjęciu dochodzenia w sprawie ustalenia miejsca zamieszkania Zawadzkiego, co zlecone zostało funkcjonariuszom policji.

Po co zatem została zainicjowana cała akcja, skoro czarno na białym Ciesielka poinformował sąd gdzie należy dostarczyć zawiadomienie? I skąd sąd posiadał adres szczawnicki Zawadzkiego – nie figurował on bowiem we wniosku oskarżonego. Czy to celowe działania, które doprowadzić miały do tego, że Zawadzki, posiadający sporą wiedzę na tematy związane ze sprawą, nie mógł stawić się na rozprawie?