|

Dziś Europa przeżywa kryzys ekonomiczny, jednak o wiele groźniejszym jest kryzys wartości. Unia nic nie daje za darmo...
Wywiad z poseł Barbarą Bartuś, kandydatką PiS w wyborach do Parlamentu Europejskiego.
Poseł Barbara Bartuś - zaufany człowiek prezesa Jarosława Kaczyńskiego
Kurier: Jest Pani cenionym prawnikiem, odniosła Pani sukces jako poseł, szanują Panią mieszkańcy, pomogła Pani wielu osobom. Co Panią zmotywowało do tego, aby wystartować w wyborach Europarlamentu?
Barbara Bartuś: Żyjemy w pięknym regionie o bogatej historii. Ludzie słyną z pracowitości i przywiązania do Boga i tradycji. Chciałabym, aby tradycyjne wartości chrześcijańskie, będące fundamentem większości polskich rodzin, były jak najszerzej reprezentowane na forum europejskim. Do obrony tych wartości nawoływał nasz wielki rodak święty Jan Paweł II. Dziś, gdy obserwujemy kryzys i nieustające ataki na wartości chrześcijańskie ważnym jest, aby głos w ich obronie padał w Parlamencie Europejskim. Dziś Europa przeżywa kryzys ekonomiczny, jednak o wiele groźniejszym jest kryzys wartości. Parlament Europejski w swoich celach ma m.in. propagowanie „europejskich wartości”, a pracując w Zgromadzeniu Parlamentarnym OBWE, czyli organizacji międzynarodowej skupiającej parlamentarzystów z wielu krajów, zauważam iż chodzi w tym przede wszystkim o promocję ideologii gender. Ja chciałabym prace Unii przekierować na prawdziwe problemy. A głównym problemem Polski i większości państw UE jest niż demograficzny. Uważam, że każda rodzina musi być wspierana, a wszyscy rodzice i ich dzieci, nie tylko ci biedni, powinni mieć pomoc państwa. Trzeba też powrócić w UE do fundamentów chrześcijańskich. W PE chcę reprezentować interesy Polski i wszystkich Polaków, a szczególnie interesy Polaków zamieszkałych poza wielkimi metropoliami.
K: Myśli Pani, że uda się to zrobić? Przecież środowiska homoseksualne mają silne lobby w UE.
BB: Tak, to prawda – jest silne lobby. Na posiedzenie ZP Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie była przygotowana rezolucja, która mówiła o tym, żeby nie tylko nie dyskryminować innych orientacji seksualnych, ale wręcz je promować. W swoim wystąpieniu na tym forum wyraziłam swój stanowczy protest i na szczęście udało się zdjąć projekt tej rezolucji z porządku obrad. Gdy wróciłam do Polski, w następnym tygodniu było posiedzenie Sejmu RP i dowiedziałam się, że ma być rozpatrywany w polskim Sejmie projekt ustawy o uzgodnieniu płci. W moim przekonaniu to nie był przypadek, jedno z drugim było połączone. Gdyby rezolucja OBWE została przyjęta, to można by się na nią powoływać w polskim Sejmie.
K: Pamiętam jak w mediach było oburzenie, że młodzi ludzie, chłopak i dziewczyna, przytulili się w jednej ze szkół i zrobiono z tego skandal. Czy to oznacza, że w Polsce karze się obecnie za normalność?
BB: Pamiętam głosowanie nad ustawą o związkach partnerskich w Polsce. Jeden tzw. ekspert w telewizji publicznej stwierdził, że związek kobiety z mężczyzną to jest przeżytek, bo my jesteśmy na wyższym poziomie rozwoju, dlatego czas na związki homoseksualne. W polskim parlamencie mamy przykład, który jest światowym wyjątkiem – osoba, do której zwracamy się pani, wcześniej była panem. Zauważyłam również, iż każdy serial telewizyjny ma parę homoseksualną.
K: To jest ogromny problem. Czy mamy do czynienia z atakiem mediów na świadomość odbiorców? Powtarzając wielokrotnie pewne informacje zasiewa się w młodych umysłach wybrane selektywnie idee.
BB: Dokładnie tak jest. Już Goebbels powiedział, że kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą.
K: Problem homoseksualizmu to problem złożony, kiedyś był uznawany za chorobę. Dzisiaj to się zmieniło, ale czy od razu należy te zachowania promować?
BB: Trzeba wrócić do dekalogu, do zasad, do hasła: Bóg, Honor, Ojczyzna. Chciałabym, żebyśmy wrócili do korzeni. Nie promujmy hasła „Róbta co chceta”. Uważam, że poczyniło ono już ogromne spustoszenie wśród młodzieży. Hasło to mówi, że nie ma zasad, ograniczeń i krytykuje wszelkie reguły. Ja chcę pokazać, że to nie jest właściwy kierunek. Dlatego my Polacy powinniśmy jednoczyć Europejczyków, podzielających nasze chrześcijańskie tradycje, do walki z kryzysem wartości. W Europie nie brakuje ludzi o poglądach opartych na tradycji chrześcijańskiej, często jednak są marginalizowani, a agresywna agitacja środowisk wrogich takim poglądom sprawia wrażenie, że jest inaczej. Oparcie polityki europejskiej o wartości chrześcijańskie i solidaryzm pomiędzy narodami jest czynnikiem, który może ocalić Europę przed degeneracją i utratą tożsamości.
K: Czyli mówiąc w skrócie chce Pani przywrócić normalność?
BB: Tak, chcę przywrócić normalność, bo to jest dla mnie żenujące, że promuje się pary homoseksualne, a nie dba o normalne rodziny.
K: Porozmawiajmy też o ekonomii i dotacjach, jakie otrzymujemy z UE. Ciągle się mówi, że Unia nam jeszcze daje, a przecież my również wpłacamy pieniądze do jej kasy. BB: Unia nic nie daje za darmo. To nie są dobrzy wujkowie. Nie przez przypadek zlikwidowaliśmy stocznie, polski przemysł, rodzimy handel a w państwach unijnych ze starej piętnastki ten sektor ma się dobrze. Na Unię trzeba patrzeć realnie. Mieliśmy euro 2012, pobawiliśmy się za unijne pieniądze. A teraz tę infrastrukturę trzeba utrzymywać. Budowa kilometra autostrad w Polsce kosztowała najwięcej w Europie, a przy okazji wiele polskich firm podwykonawczych upadło. Dlatego chciałabym aby Polacy uznali wybory europejskie za ważne. Unia tworzy prawo, które dotyczy bezpośrednio także nas. Powinniśmy więc na arenie międzynarodowej zajmować właściwe miejsce, bo jesteśmy dużym państwem. Parlament Europejski jest areną, gdzie ścierają się interesy wielu narodów, dlatego rola polityka w tym parlamencie powinna polegać na walce o interesy naszego kraju. Jak na razie, niestety wielu młodych ludzi opuszcza Polskę, szukając pracy za granicą. Powinniśmy z jednej strony dbać o naszych obywateli przebywających na terenie różnych krajów UE, a z drugiej strony dążyć do powstrzymania tego procesu przez stworzenie lepszych warunków do rozwoju młodym ludziom w Polsce. Niestety szumne zapowiedzi obecnych władz nie dość, że nie powstrzymały procesu emigracji Polaków za granicę, to obserwując obecną sytuację można odnieść wrażenie, że wręcz przyśpieszyły ten proces. K: Nowe regulacje unijne uderzyły w firmy wędliniarskie, obecni europosłowie zaniedbali sprawę? BB: Tak, polskie lobby, w dobrym tego słowa rozumieniu, powinno się odezwać, żeby te normy nie były aż tak zaostrzone, ale zostało to jednak przegapione. Trzeba być czujnym. Chciałabym właśnie na takie kwestie zwracać uwagę. Europosłowie mają możliwość reagowania, powinni zadbać o interes narodowy, o to, aby unijne prawo nie doprowadzało do bankructwa naszych przedsiębiorców. K: Politycy głoszą podobne hasła, ludzie gubią się, nie wiedzą na kogo głosować, a w konsekwencji wahają się czy w ogóle iść na wybory? BB: Nie ważne, że głosi się dobre hasła, trzeba je jeszcze przełożyć na możliwości. Z pomysłów powinno zrodzić się coś, co będzie miało realny wpływ. Ja w Sejmie też czasem bywam sfrustrowana, bo mam wiele dobrych pomysłów, które nie są realizowane, bo jestem w opozycji. Można głosić piękne hasła, ale nie chodzi o to, żeby wprowadzić jednego czy dwóch parlamentarzystów, ale o to, żeby mieć wymierny wpływ na politykę. Dlatego nie warto marnować głosu. Chciałabym jednak przede wszystkim zaapelować o udział w tych wyborach. Często spotykam się z mieszkańcami, zarówno na dyżurach poselskich, organizowanych przeze mnie spotkaniach w różnych miejscowościach, ale też często rozmawiam z Polakami na ulicy, w sklepie, itp. Mieszkańcy mówią o problemach dotykających Polaków, o bezrobociu, o wielomiesięcznych kolejkach do lekarzy i na zabiegi. Czuję też taką narastającą złość Polaków, że miało być lepiej, a jest coraz gorzej. I słyszę, że nie pójdą już na żadne wybory. To jest bardzo niebezpieczne, ponieważ jestem pewna iż na wybory pójdą w większości te osoby, które chcą utrzymania tej władzy i będą wspierane przez środowiska lewackie. Prawo i Sprawiedliwość chce zlikwidować nierówności i dysproporcje społeczne i zmieniać Polskę na lepsze. Mamy program na polepszenie sytuacji Polaków. Normalni Polacy, jeśli nie chcą być dyskryminowani, powinni iść na wybory i w ten sposób nie tylko wyrazić swój sprzeciw, ale przede wszystkim dać mandat posłom, którzy nie będą promować szerzącego się zepsucia.
|