Start
Od świńskiego komunizmu do świńskiego kapitalizmu… Drukuj Email

ojcowie_zalozyciele_iii_rp-1Sposób, w jaki wybieraliśmy „sejm”, też zapisze się w historii świata. Jako szyderstwo z demokracji. To był kontrakt okrągłostołowy, ustalony kilka miesięcy wcześniej.

4 czerwca 1989 – „Częściowo wolne” wybory…

Czy wolność może być „częściowa”? Wydawało się zawsze, że jest niepodzielna. Okazało się jednak, że co dwie głowy, to nie jedna. Funkcjonariusze państwa sowieckiego w Polsce, po sekretnych naradach z przedstawicielami „rozsądnej opozycji” ustalili, że może… Żyrantami tego niezwykłego odkrycia byli wszyscy Polacy, którym kazano się z tego cieszyć. No to się cieszyliśmy… I tak doszło do „częściowo wolnych wyborów” 4 czerwca 1989.

To nie były wybory, to był raczej plebiscyt, referendum ogólnonarodowe w sprawie naszego stosunku do komunizmu. Po raz pierwszy po wojnie. Wynik tego referendum był, druzgocący! Na 100 miejsc w odtwarzanym Senacie 99 zajęli kandydaci ze znaczkiem „Solidarności” w klapie! Inna sprawa, że nie wszyscy byli naprawdę ludźmi „Solidarności” – takiej, która w latach 1980-81 objęła ponad 10 mln Polaków. To jednak inna kwestia. Myśmy o tym wówczas nie wiedzieli. Liczył się nasz wybór. A wybór był 99:1 przeciw sowieckim porządkom w Polsce! Bez precedensu w jakichkolwiek wyborach w historii Polski a może i świata! Więc mimo wszystko były to dla nas radosne dni. Powiedzieliśmy sowieckim komunistom w Polsce NIE.

Sposób, w jaki wybieraliśmy „sejm”, też zapisze się w historii świata. Jako szyderstwo z demokracji. To był kontrakt okrągłostołowy, ustalony kilka miesięcy wcześniej. Wolno nam było wybierać tylko 35% posłów. Resztę „wybrali” nam aparatczycy sowieccy z PZPR, spośród swoich zaufanych ludzi. Ale i tak ich ośmieszyliśmy. Wszystkie „zwolnione” do wolnych wyborów miejsca zabraliśmy! Tu wynik „meczu” między narodem a znienawidzoną formacją moskiewską był 35:0! Więc było się z czego cieszyć, mimo wszystko.

Pogrom – nie przewidziany na taką skalę przez aparatczyków – osiągnął takie wymiary, że doszło do kuriozalnego, bezprecedensowego i skrajnie bezczelnego aktu: w okresie między I a II turą wyborów tzw. Rada Państwa zmieniła ordynację wyborczą [!], by wprowadzić do kontraktowego Sejmu kilkudziesięciu funkcjonariuszy PRL z tzw. listy krajowej. „Strona solidarnościowa” nie protestowała i już wtedy zaczęliśmy się drapać po głowach, zadając sobie pytanie, czy ta „strona solidarnościowa” jest na pewno „solidarnościowa”…

A potem był dzień hańby z udziałem „naszych” posłów i senatorów, którzy wybrali na urząd prezydenta PRL (wkrótce po zmianie nazwy – prezydenta Rzeczypospolitej) sowieckiego namiestnika na Polskę, sowieckiego generała, współodpowiedzialnego za zbrodnie z roku 1970 i z okresu stanu wojennego. Wyboru dokonało rzekomo „zgromadzenie narodowe”, ale to przecież nie było żadne „zgromadzenie narodowe”, skoro 65% posłów to byli partyjni mianowańcy, kamraci „prezydenta”, a część „naszych posłów” była zobowiązana do tego wyboru kontraktem. To był polityczny szwindel z dalekosiężnymi skutkami w postaci nietykalności Jaruzelskiego do dziś.

Byliśmy szczęśliwi mimo wszystko, bo wydawało się nam, że to początek „kontrolowanej rewolucji”. Dziś, po 22 latach, wiemy już, że było inaczej. Jaka szkoda, że zmarnowano bezpowrotnie entuzjazm i powszechną wówczas wśród Polaków wiarę w lepszą przyszłość Polski i w przezwyciężenie sowieckiego systemu władzy. Dziś coraz częściej rządzi nami lęk przed przyszłością niż radość z wolności, która wydaje się problematyczna.

Kiedy zakończył się komunizm w Polsce? Jedni mówią, że na jesieni 1989, inni że wcześniej, już po wyborach czerwcowych. Jeszcze inni mówią, że nie ma takiego wydarzenia w najnowszej historii Polski, które upoważniałoby do twierdzenia o upadku komunizmu w Polsce; że nastąpiło tylko jego przepoczwarzenie w pewien rodzaj pierwotnego kapitalizmu typu XIX-wiecznego oraz zaadoptowanie do kręgu elity władzy i elity pieniądza części tzw. opozycji. Wybitny francuski socjolog, badacz „Solidarności” w roku 1980, Alain Touraine, ujął to w roku 2004 obrazowo i dosadnie, językiem bynajmniej nie naukowym: Od świńskiego komunizmu do świńskiego kapitalizmu

Piotr Szubarczyk

logo Wolna Polska