Żebym nie zapomniał. Aby oskarżenie okazało się skuteczne, tym samym odniosło społecznie pożyteczny cel, a zapewnia go tylko surowa kara, obwinionemu trzeba do minimum zmniejszyć możliwości wyjaśnienia okoliczności, w jakich przestępstwo zostało przez niego bądź jego podwładnych popełnione. Najlepiej jednak, jeżeli te możliwości zostaną w ogóle odebrane. Jest to inicjatywa jak najbardziej godna poparcia, bo stwarza szanse osiągnięcia pożądanego sukcesu. Obecnie ten cykl zwany „Poprzednik winien”, otwiera Mariusz Kamiński, którego oskarża Paweł Wojtunik. Kto będzie oskarżał Wojtunika jeszcze nie wiadomo. Można się spodziewać, że będzie to ktoś nominowany z ramienia Kongresu Nowej Prawicy Janusza Korwina Mikkego. Ugrupowania niewielkiego, ale lubiącego dyscyplinę i porządek. Mariusz Kamiński nie może oskarżać swego poprzednika z tej prostej przyczyny, że nie obejmował swojej funkcji po kimś. Był pierwszym szefem CBA. Gromadził więc jedynie materiały wobec różnych osób, podejrzewanych o korupcję i inne niecne czyny. Zdaje się, że wśród nich byli m.in. była posłanka POBeata Sawicka i taki jeden doktor od serc, Mirosław G.
Mariusz Kamiński zasadził się na byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego i jego uroczą małżonkę Jolantę, dbającą w programach telewizyjnych o upowszechnienie elementarnej kultury wśród szerokich rzesz robotników, chłopów i inteligencji pracującej.Teraz za swoją nieodpowiedzialność ponosi konsekwencje.
CBA próbowała zabrać dowody, że Jolanta Kwaśniewska prezes fundacji „Porozumienie bez barier”, chciała zakupić piękną willę w Kazimierzu Dolnym przez swoją przyjaciółkę, bez barier narzuconych przez Urząd Skarbowy.
Nie rozumiem, czemu Kamiński się do tego mieszał. Dziś rozpoczyna się pierwszy ważny krok, prowadzący do ukarania byłego szefa UOP, obecnie posła PiS. Sejm zdecyduje, czy Kamińskiemu odebrać immunitet poselski, co by pozwoliło postawić go ewentualnie przed sądem. W ramach zdrowej demokracji Wojtunik słusznie chce zakneblować Mariusza Kamińskiego. Ponieważ omawiane sprawy mają klauzulę tajności, to Mariusz Kamiński, na szczęście nie będzie mógł składać wyjaśnień, ponieważ nie ma zezwolenia na ujawnianie informacji niejawnych. A zgodę tę wydaje pierwszy oskarżyciel w jegoprocesie, Paweł Wojtunik.
Tak oto, oskarżenie Mariusza Kamińskiego w najprostszy sposób powróciło do swych źródeł. Najgorsze jednak, że w przyszłości nikt nie będzie chciał być szefem CBA. Będą nominowani z łapanki.




