Logika jako podstawowe narzędzie komunikacji międzyosobowej Drukuj

"Kulturowe i społeczne uwarunkowania komunikacji"

Mirosław Zabierowski

 

10.Logika jako podstawowe narzędzie komunikacji międzyosobowej

 

10.1. Podsumowanie rozważań o komunikacji

Relacje między ludźmi bazują na komunikacji międzyosobowej. Jest to stwierdzenia banalne, ale staje się mniej banalne, jeśli się weźmie pod uwagę, że:

1) oddziaływanie mass mediów jest ideologiczne i komercyjne;

2) mass media apelują do strony instynktownej, do tych zwierzęcych stron, które są powiązane z tzw. mową ciała, chemią uczuć, instynktem, czyli z komunikacją niewerbalną;

 

3) komunikacja niewerbalna jest wynikiem procesów czysto fizjologicznych, jest biologicznie związana z mózgiem gadzim przetrwania i rozmnażania się, i w zasadzie nie jest komunikacją, chyba że do celów komercyjnych, handlowych, merkantylnych;

4) mass media aktywują mózg kopiowalny (stąd związek z reprodukcją), to co wyabstarhowane ma być sprzeczne – w języku komercyjnym – z „interesem jednostki”, społeczeństwa, ludzkości; jest odwrotnie godność osoby domaga się twórczości, przekroczenia czysto fizjologicznych potrzeb; nie oznacza to jednak, że twórczość nie zawiera pewnych elementów powielania; kopiowanie, które ma na celu utrzymanie rodziny jest twórcze; gdy człowiek rozumie, że czyni to dla pewnego rozwoju, nie czuje się automatem, a każdy dobry codzienny uczynek łączy z jakąś transcendencją; na przykład autor polskich encyklik uważał, że czyn dobry potem wraca, a na czynie złym nie da się wybudować godnego przeżycia jednostki ani społeczeństwa;

5) mass media aktywują mózg waleczności, co nie jest korzystne dla rozwoju potencjału ludzkiego, czyli jest sprzeczne z interesem kogokolwiek rozumianego w ramach kwantyfikacji uniwersalnej.

     Niebanalne jest stwierdzenie, że komunikacja niewerbalna istnieje na poziomie 1. ludzkiej miernoty, 2. miraży, aby użyć obu wyrażeń Jana Pawła II, czyli relacji handlowych, czynności wabiących, nietwórczych; strony zwierzęcej, aby użyć terminu antropologicznego; natomiast w zasadzie nie jest komunikacją między ludźmi w sensie realizacji potencjału ludzkiego (wyrażenie stricte antropologiczne).

     Powstaje następujące pytanie: czym jest komunikacja między ludźmi w sensie realizacji potencjału ludzkiego? Odpowiedź nie należy do łatwych i wymaga wstępnych założeń o naturze bytu ludzkiego, założeń antropologii filozoficznej.

10.2. Komunikacja ludzka a zwierzęca

Prosta obserwacja wskazuje na to, że komunikacja między ludźmi jest znacznie bardziej złożona niż między zwierzętami. Ale - po pierwsze - na ile jest złożona? Po drugie - ta prosta informacja wcale nie musi być prawdziwa odnośnie do treści wyrażającej prymat komunikacji ludzkiej w stosunku do zwierzęcej i/lub odnośnie tego, że istnieje tu jakaś hierarchia. Dlaczego? Ze względy na komplementarność – oto dwa światy, które się nie przecinają, dlatego stały się wyzwaniem dla Zygmunta Freuda czy Carla Junga.

       Przyjrzyjmy się hierarchii. Gdy stopniujemy jakąś cechę, np. znajomość geometrii u studentów zarządzania, marketingu, bankowości, to,

a) wybieramy pewną jakość (np. geometrię euklidesową)

i

b) określamy kryterium natężenia występowania tej cechy, np. liczba rozwiązanych przez studentów samodzielnie zadań z geometrii w wybranym zbiorze zadań dla maturzystów.

     W przypadku negocjacji handlowych, komunikacji odwołującej się do antropologicznej strony małpiej (wyrażenie fachowe, naukowe) mamy różne jakości, np. sygnały niewerbalne - mimiczne, akustyczne, kinestyczne, jak i sygnały werbalne zapośredniczone językiem o bardzo złożonej strukturze logicznej – zarówno w zakresie składni (syntaksy) jak i warstwy znaczeniowej (semantyki).

     W przypadku komunikacji między potencjałami ludzkimi, o charakterze myślenia precyzyjnego, abstrakcyjnego, obiektywnego, niesubiektywnego i nie nadającej się do perswazji uwodzenia, gramatycznie nieskodyfikowane sygnały niewerbalne, które są przedmiotem niesłychanie wyrafinowanych badań teoretycznych nie mają znaczenia, są ignorowane i liczą się tylko sygnały werbalne zapośredniczone językiem o bardzo złożonej strukturze logicznej – zarówno w zakresie składni (syntaksy) jak i warstwy znaczeniowej (semantyki), np. w a) fizyce przy planowaniu doświadczeń, b) fizyce teoretycznej, jak w teorii względności, c) metafizyce, jeszcze raz jak w teorii względności, ale bez planowania doświadczeń, d) logice odkrycia naukowego.

     Wypada tu wypowiedzieć dwa twierdzenia.

1. Język jako środek komunikacji jest właściwy tylko ludziom, co skłania do sądów o wyższości komunikacji ludzkiej nad zwierzęcą. Gdy z kolei przyjrzeć się bogactwu zwierzęcej komunikacji niejęzykowej (niewerbalnej, między zwierzętami, np. w ZOO), to jest ona nie tyle bardziej lub mniej rozwinięta niż między ludźmi, ile jej nośnikami są media, które człowiek tak znacznie przekształcił lub (czy tylko częściowo?) utracił, że wzięte całościowo - ludzkie i zwierzęce sposoby komunikacji niewerbalnej (część populacji w tym względzie jest „zacofana”) - stają się niejednorodne, czyli różne pod względem jakości. Różne, czyli niemożliwe do ogólnego porównania, stopniowania, hierarchizowania.

2. Komunikacja werbalna pozostaje w stałej relacji do kultury (wytworu specyficznie ludzkiego), natomiast komunikacja niewerbalna ma zasadniczo uwarunkowania biologiczne (naturą, przyrodą) i służy realizacji dwóch podstawowych instynktów świata istot żywych: instynktu przetrwania i instynktu przedłużenia gatunku.

     Aczkolwiek komunikacja niewerbalna jest komunikacją fizjologiczną i tak rozumiana nie spełnia warunków komunikacji w sensie potencjału ludzkiego, to jednak w przypadku ludzi mamy do czynienia z bardzo złożonym splotem komunikacji niewerbalnej i werbalnej, ponieważ potencjał ludzki zmienia komunikację charakterystyczną dla ssaków. A zatem proste porównania uogólnionej komunikacji między zwierzętami i między ludźmi nie są ostatecznie konkluzywne, gdyż w całości bogactwa sygnałów komunikacyjnych i ich połączeń komunikacja między ludźmi jest czymś innym niż między zwierzętami. Pozostają jako sensowne i wykonalne porównywania detali (szczegółów, ogólności tu nie ma) komunikacji niewerbalnej między ludźmi z ich odpowiednikami komunikacji między zwierzętami. Oto przykładowe zestawienie porównawcze w Tabeli.

       Na podstawie porównania w Tabeli zwierzęcych i ludzkich zachowań komunikacyjnych wyraźnie widać zaznaczenie się potencjału ludzkiego w komunikacji werbalnej, wskutek potencjału ludzkiego (język, myślenie abstrakcyjne jak w optyce, geometrii) jak i w bardziej lub mniej nowych sposobach komunikacji niewerbalnej: nie tyle sztuki plastyczne, co proste plastyczne środki (bo przecież nie od razu malarstwo Michała Anioła); nie tyle sztuka ruchu i dźwięku, ile różne ponad-małpie wynalazki ruchu i dźwięku (bo przecież nie od razu taniec klasy teatru Henryka Tomaszewskiego, nie od razu muzyka Fryderyka Chopina); sztuka kulinarna, która jest sztuką o niskim poziomie przetworzenia, ale nie jest małpim, czy ptasim rozbijaniem orzecha lub kości.

Tabela. Wybrane sygnały komunikacji niewerbalnej       (Źródło własne)

Między zwierzętami (kręgowce)

Między ludźmi

Domaganie się pokarmu przez młode osobniki za pomocą sygnału akustycznego (o długości fali słyszalnej lub niesłyszalnej dla człowieka).

Domaganie się pokarmu przez niemowlęta (sama nazwa – niemowlę!) za pomocą sygnału akustycznego o słyszalnej dla człowieka długości fali.

Uczenie się (w stosunkowo krótkim czasie), trenowanie przez młode osobniki wykonywania niezbędnych czynności życiowych (działań odtwórczych, jak zdobywanie pokarmu) przez naśladownictwo czynności osobników dorosłych.

Uczenie się (przez wiele lat) przez dzieci coraz to bardziej złożonych czynności przez naśladownictwo czynności dorosłych, ale zawsze w połączeniu z równoległym rozwojem sfery werbalnej (językowej), uaktywniającej ośrodki mózgowe w kierunku działania twórczego, a nie tylko odtwórczego.

W wieku prokreacyjnym rytualne (powtarzalne) zachowania w celu zdobycia partnera i wydania potomstwa, stymulowane przez specjalne sygnały działające na zmysły, jak: sygnały akustyczne, specjalne ubarwienie, specjalny rodzaj ruchów, specjalna woń.

W wieku prokreacyjnym bardzo zróżnicowane zachowania w celu zdobycia partnera (nie zawsze związane z prokreacją), uwarunkowane kulturowo, jak muzyka-śpiew-poezja, taniec modne stroje, perfumy, tradycyjnie: wykazywanie się mężczyzn dzielnością a kobiet – opiekuńczością itp.

Przewodnictwo w stadzie jako świadectwo siły witalnej, zdobywane w walce.

Przewodnictwo w grupie jako wynik rywalizacji w walce o wyrafinowanych, złożonych metodach i celach, przekraczających czysto biologiczne.

 W porównaniu do zachowań zwierząt naczelnych w sztuce kulinarnej zaznacza się kierunek twórczy. Wbrew potocznym poglądów niemowa nie posługuje się komunikacją niewerbalną, od której pseudo-analizowania i łatwej propagandy języka ciała zaroiły się kolorowe pisma, traktujące czytelniczki jakby były analitycznie nie całkiem w porządku. Otóż częste wskazywanie na język gestów jako dowód poprawności tych pism jest błędne, ponieważ niemowa nie uwodzi i nie traktuje drugiego człowieka jako zwierzę. Niemowa nie posługuje się żadnym językiem gestów w sensie lansowanej w pismach kolorowych komunikacji niewerbalnej. Przeciwnie, język gestów jest bardzo ścisłym kodem migowym normalnego (chociaż zubożonego) języka i nie ma mowy tu o jakimś subiektywizmie, emocjonalizmie, języku ciała, wabieniu. To tak wielki błąd, jakby powiedzieć, że radiotelegrafista posługuje się językiem elektryki (elektrycznym). I tu i tam mamy skodyfikowane, regularne ludzkie, a nie żadnej strony małpiej, języki. Oczywiście język teatru Tomaszewskiego takim językiem nie jest, ma inną kodyfikację, która nie jest dostępna dla ludzkiej miernoty. Zastanawiająca jest jednak walka o przekształcanie człowieka w ludzką miernotę.

       Nawet w komunikacji niewerbalnej człowieka podstawą jest ludzka kreatywność, a nie: parametryzowalność (jak w automatach), odtwórczość (kopiowanie mediów), naśladowczość (powtarzanie zdań za mediami). Komunikacja nie powinna lansować zmiany dla zmiany, działania dla działania, bo u człowieka jest potencjał korygujący stronę małpią, jest przekształcanie rytualnych (naśladowczych) biologicznych zachowań, jest splatanie ze sobą zachowań werbalnych i niewerbalnych; jest przekształcanie celów biologicznych w kulturowe, łącznie z auto-destrukcyjnymi na poziomie indywiduum, grupy, całych narodów, a nawet cywilizacji. Człowiek wie, że istnieje potencjał ludzki zmieniający instynkt (splotem), że jest opozycyjność: kultura (twórczość, problematyzowanie faktu, abstrakcja, racjonalizm itd.) – natura (odtwarzanie, fizjologizm, emocje, mowa ciała itd.). Inne, niż człowiek, ssaki o tym nie wiedzą i kierują się fizjologią. To, co napisał Karol Wojtyła w dziele „Miłość i odpowiedzialność” jest nie do pojęcia dla redaktorek pism kobiecych, fizjologistów, emocjonalistów, którzy fizjologię mylą z miłością.

     Typowo ludzkie zachowania niewerbalne, owa mowa ciała, która jest lansowana dla zniżenia człowieka do komunikacji na poziomie nieabstrakcyjnym, handlowym i dla wykorzystania (ludzkiej strony małpiej), w próbie zwabienia i zagłuszenia potencjału ludzkiego, jest też modyfikowana potencjałem ludzkim, którego nie ma małpa, czy ssak przed Primates (naczelne).

     Powiedzmy tak: ludzkie handlowe (dla zwabienia) zachowanie niewerbalne i niewerbalno-werbalne, także na użytek poziomu codziennej walki o byt (w systemie tę walkę wytwarzającym), i komunikacja - a nie zachowania!: oto sens antropologicznie prawdziwej komunikacji, której nie narusza komunikacja migowa! Komunikacja werbalna ma swoje odzwierciedlenie w strukturach mózgu człowieka - w płatach czołowych, podczas gdy tylne części mózgu (tzw. mózg gadzi, raptus, nieopanowany, od gada) odpowiadają za zachowania zwierzęce. Stosuje się tu wyjaśnienie ewolucjonistyczne, inaczej biologistyczne, tak na poziomie filogenezy, jak ontogenezy.

10.3. Język jako specyficznie ludzkie medium komunikacji

Specyficznie ludzkim środkiem komunikacji jest język. Gdy ponad 2500 lat temu starożytni Grecy tworzyli filozofię, czyli najogólniejszą naukę o bycie, o jego istocie i istnieniu, o poznawaniu bytu przez człowieka i o zasadach ludzkiego działania, to postawili sobie zadanie sformułowania praw ogólnych o wskazanym przedmiocie dociekań. Wiedza umiejętnościowa, czyli taka, która pozwalała wykonywać (lecz nie planować, projektować!) nawet bardzo skomplikowane czynności, jak budowa ogromnych świątyń czy podróżowanie morskie i lądowe była wiedzą nauczaną przez terminowanie, czyli przyswojenie sobie procedur wykonywania kolejnych kroków w realizacji zadania. Zdobywanie wiedzy, uczenie miało charakter naśladowczy[1].  

     Ludzie pozbawieni kontaktów handlowych, za górami i morzami, w najgorszym zakątku basenu Morza Śródziemnego, czyli Grecy, zapragnęli wiedzy innej niż wiedza umiejętnościowa zawarta w procedurach wykonywania kolejnych czynności, wiedzy, która mogłaby wyjaśniać, dlaczego prawidłowo wykonywane procedury działania są skuteczne, niezależnie od tego kto je wykonuje, gdzie i kiedy. Ten fenomen kazał się Grekom zastanawiać nad występowaniem pewnych ogólnych prawidłowości tkwiących w tym, co jest tworzywem działania (w bycie), jak i w człowieku jako podmiocie działania – w jego cechach istotowych i regułach jego poznania bytu i działania. Ta wiedza byłaby zatem specyficznie ludzka i Grecy wiązali ją z ludzką racjonalnością i z wyspecjalizowaną zmysłowością, inną niż zwierzęca, w szczególnym połączeniu owej racjonalności i zmysłowości.

     Grecy w trosce o głębsze i prawidłowe zrozumienie codzienności i natury stworzyli abstrakcyjną naukę, chociaż nie można wątpić w to, że Grecy doceniali dźwięki, słyszenie, optykę, widzenie, że widzieli jak Słońce się porusza na nieboskłonie, czuli oparzenie ogniem, parą, dotyk itd. Podobnie nikt nie twierdzi, że niemowlę nie porozumiewa się z matką, ale jest to komunikacja na poziomie instynktownym, który odróżnia, wedle pism kolorowych, mężczyzn („tępych” w mimice, ruszaniu oczami i palcami, mowie ciała, chemii uczuć). Gdy dziecko dorasta, a widać to po twarzy, która staje się mniej infantylna, to lgnie do innego świata, do obiektywizmu (a nie subiektywizmu), antypsychologizmu (a nie emocyjności), abstrakcji (a nie nagiego konkretu), uniwersalizmu (a nie dziecięcego egoizmu). Gdy twarz staje się coraz mniej infantylna, dziecko stopniowo przezwycięża „konkret”, mniej interesuje się swoją fizjologią. Mówi się tradycyjnie, że potrzebuje ojca, wzorca męskiego, myślenia abstrakcyjnego i komunikacji na poziomie potencjału ludzkiego. Oczywiście, nikt nie twierdzi, że nie ma jedności psychofizycznej. Psychologowie mówią, że można poznać po dziecku, jakiego ma ojca, ale nie godzi się nie dostrzegać tego, że są to dwa różne światy: 1) komunikacja werbalna (wyjaśnianie, racjonalność, obiektywność, komplikowanie faktu – począwszy od przysłowiowego spadającego jabłka do prawa grawitacji) i 2) komunikacja niewerbalna (zauważanie, rejestrowanie, odbiór subiektywny, rejestr spadających jabłek w ogrodzie, wybieranie ciuchów, przebieranie na półkach, czemu towarzyszy brak myślenia abstrakcyjnego). Tak powstają dwie różne jakości – spadającego jabłka (fakty jednostkowe, po prostu fakty, wybieranie, rejestr) nie można porównać z prawem grawitacji (wszak prawo tolerancyjne nie jest, ani jednostkowe), a ostrzegania małp przed lwem - z wytworami Norwidowskimi, logistycznego usadowienia małp na drzewie – z logistyką Berniniego placu św. Piotra. Lansowanie komunikacji niewerbalnej stwarza warunki do cofania się naszej cywilizacji, kultury.

     Pojęciowa wiedza ogólna o prawidłowościach bytu, poznania i działania nie może być zbiorem porad rodem z kącika dobrej gospodyni lub majsterkowicza, nie może być zbiorem praktycznych wskazówek i procedur, czymś, co w zasadzie bez komunikacji werbalnej, przez naśladownictwo może być przekazywane, komunikowane niewerbalnie. Wiedza pojęciowa wyrażona, sformułowana w prawach ogólnych, w języku naturalnym nie tylko służy lepszemu i specyficznie ludzkiemu komunikowaniu się, lecz także pozwala na odkrywanie praw szczegółowych na gruncie samej wiedzy pojęciowej, bez każdorazowego badania, czy potwierdzania empirycznego.

       Ta wiedza ogólna, której usilnie poszukiwali Grecy, to wiedza pojęciowa, wiedza wyrażalna wyłącznie w języku. Aby zatem tę wiedzę tworzyć, potrzebne były Grekom badania nad samym językiem. I tak zrodziła się logika, którą wcześniej nazywano dialektyką. To nie matematyka jest źródłem logiki, lecz badania nad strukturą języka naturalnego (języka werbalnej komunikacji), jego porządku, możliwości precyzyjnego wyrażania (komunikowania) za jego pomocą skomplikowanych treści praw ogólnych i szczegółowych .

     Logika w postaci algebraicznej (zmatematyzowna) jest znana od niedawna (dopiero od ponad wieku) i owo zmatematyzowanie logiki klasycznej (logiki dwuwartościowej starożytnych) zasadniczo niczego do niej nie wniosło od czasów Arystotelesa. Logika klasycznego rachunku zdań ma strukturę algebry (Boole'a), czyli da się symbolicznie przedstawić za pomocą zbioru elementów (zdań) i działań (operacji) określonych na nich (funktorów zdaniotwórczych: koniunkcji (i), alternatywy (lub), implikacji (jeśli..., to...), negacji (nieprawda, że))[2]. Logika klasyczna oddaje w zasadzie prostą prawidłowość języka naturalnego, który poza tym ma znacznie bardziej skomplikowaną strukturę, ale pozwala owa logika na sformułowanie zasad wnioskowania dedukcyjnego, wywodzenia treści jednych zdań z innych, uzasadnianie przekonań, dowodzenie twierdzeń[3].

       A w precyzyjnym komunikowaniu treści konieczne jest, aby ciąg zdań uzasadniających spełniał porządek dedukcji. Logika zatem to nie matematyka, którą też lekceważą ludzkie miernoty. Nie ma nawet zrozumienia, że wykorzystanie zapisu algebraicznego (symboliki znaczków zmiennych i funktorów) dla potrzeb uporządkowania dedukcji, tzn. komunikowanie wywodu jednych zdań z drugich jest tylko formalną figurą, czyli istotnym ułatwieniem, poniekąd uproszczeniem całego potoczystego zapisu.

     Logika to – jak chciał Arystoteles – wiedza o strukturze języka, konieczna do precyzyjnego komunikowania się za pomocą języka. Logika to zatem wiedza podstawowa dla wszystkich, którzy posługują się językiem naturalnym w sposób precyzyjny, komunikują się werbalnie, po prostu komunikują, niezależnie od dziedziny treści owego komunikowania. Należałoby zatem powiedzieć tak, że aczkolwiek nikt nie widział, aby komunikacją niewerbalną (wabieniem, zliczaniem konkretów) posługiwali się matematycy, to nie oznacza to, że w nauce o komunikacji, języku, w filozofii, w humanistyce nie jest potrzebna logika.

     Logika jest zatem niezbędna w komunikowaniu się, czyli w tzw. komunikowaniu się werbalnym, bo tak się mówi jednym tchem: komunikacja niewerbalna i werbalna, jakby równoważne były strony - małpia (kopiująca) i potencjał ludzki (obiektywizm, zdolność do sproblematyzowania faktu, np. poruszania się dziecka, spadającego jabłka w ogrodzie czy ruchu Słońca na nieboskłonie). Także nie komunikując się z kimś drugim każdy człowiek automatycznie wykonuje w swoim umyśle tysiące wnioskowań dedukcyjnych, aby rozumieć otaczający go świat, adaptować się w nim, komunikować się w sposób uporządkowany sam z sobą. To jest potrzebne, aby świat poznawać dlaczego takim jest, a nie tylko co w nim jest. Zjawia się tu istota ludzkiej identyfikacji od konkretu do abstrakcji.

     Odtworzenie wnioskowania dedukcyjnego[4], zamieszczonego w tym czy w innym tekście jest podstawowe dla poprawnego używania języka w komunikacji, czyli w tzw. komunikacji werbalnej, a więc potencjału ludzkiego (racjonalizmu). Potrzeba dobrania przesłanek entymematycznych[5] wskazuje na to, że każde wnioskowanie odbywa się w komunikacji ze stroną, której to wnioskowanie się przedstawia – w handlu w celu perswazji, a w nauce w celu wyjaśnienia, dowiedzenia nowej tezy, zbudowania teorii zmiany (Arystoteles, Mikołaj Kopernik, Galileo Galilei Isaac Newton, Albert Einstein), prawdopodobieństwa (starożytni, Ludwig Boltzmann, Josiah W. Gibbs, Marian Smoluchowski).

       Rzadko zdarza się, aby w komunikowanym wnioskowaniu wnioskujący przedstawiał wszystkie przesłanki. Najczęściej byłoby to praktycznie niewykonalne. Ale przede wszystkim rozumowanie (wnioskowanie) dedukcyjne jest złożonym komunikatem adresowanym do odbiorcy, który dysponuje już pewną wiedzą konieczną do zrozumienia komunikatu. Wnioskujący prowadzi wywód w komunikacji z drugim człowiekiem (z odbiorcą komunikatu, z potencjałem ludzkim), w świetle wiedzy wnioskującego i wiedzy odbiorcy, dla którego wnioskowanie jest prowadzone. Zdania, aby prowadziły do zdania o nowej treści, muszą być z sobą połączone w określonym porządku (syntaksa). I ten porządek określa struktura formalna wnioskowania, która musi spełniać zasady klasycznego rachunku zdań. Wtedy wnioskowanie dedukcyjne jest poprawne formalnie.

     Formalna poprawność wnioskowania dedukcyjnego jest konieczna, ale niewystarczająca do tego, aby w wyniku wnioskowania zakomunikować prawdziwą treść (semantyka) we wniosku. W tym celu niezbędne jest, aby każda przesłanka wnioskowania była zdaniem prawdziwym. Ustaleniu tego służy sprawdzenie poprawności materialnej wnioskowania. I tu już - na poziomie deszyfrowania tekstu - biegłość w stosowaniu algebry rachunku zdań zmienia charakter, algebra została już użyta. Jest potrzebna, ale nie aż tak wprost. Potrzebna natomiast jest - uaktywnia się - wiedza z dziedziny meritum wnioskowania.

     Przy ocenie prawdziwości przesłanek objawia się także znaczenie kultury (czynnik specyficznie ludzki w komunikowaniu się) dla treści wyrażanych w zdaniach. Zdania mogą tak samo brzmieć akustycznie i być reprezentowane przez ten sam zapis graficzny, ale wyrażać różne treści, w zależności od aparatury pojęciowej języka, w pewnym stopniu zabarwionej kulturowo, a nie w odniesieniu do podstawowego słownika danego języka etnicznego. Np. takie - zdawałoby się - proste zdanie: „Czyn ludzki jest dobry albo zły.” może być różnie rozumiane w zależności, od tego czy je wypowiada katolik czy protestant. Dla katolika będzie to zdanie prawdziwe w odniesieniu do oceny przeprowadzonej przez człowieka, który podejmuje ten czyn. Człowiek jest w religii katolickiej odpowiedzialny za dobro lub zło spowodowane własnym czynem (za wartość moralną czynu) i jest w stanie świadomie czynić dobro. Natomiast w religii protestanckiej to zdanie znaczy co innego, bowiem tu człowiek nie jest w stanie prawidłowo określić dobra własnego działania (ze względu na znacznie silniejsze niż w teologii katolickiej skażenie grzechem pierworodnym). Tu dobro czynu nie oznacza dobra moralnego, ale najczęściej dobro, które jest użyteczne dla indywiduum i/lub społeczności, czyli takie, które wykonawca czynu jest w stanie ocenić prostymi sposobami[6].

     Umiejętność oceny poprawności wnioskowania dedukcyjnego jest podstawowa i niezbędna dla prawidłowego komunikowania się, dla tzw. (w literaturze o komunikacji) werbalnego komunikowania się, dla wyrobienia dbałości o precyzję języka komunikowania się, zarówno formalną, jak materialną. Jest ów trening narzędziem obrony przed ideologizacją wykorzystującą stronę małpią. Jest narzędziem obrony zwłaszcza dla ulegających wabieniu.[7] Posługiwanie się językiem instrumentalnie w celu czarowania odbiorców, przekonywania komercyjnego, agitacyjnego nie na zasadzie zrozumienia lecz manipulacji, jest niemoralne. Takie używanie języka w połączeniu z przekazem niewerbalnym, aby manipulować tłumem, audytorium, jest rodzajem oszustwa, w którym celują demagodzy, ideolodzy, np. z pełnego ekspresji panowania nad tłumami słynął Hitler.

     Zachodnie, a teraz już i rodzime podręczniki z dziedziny komunikacji często tak właśnie język traktują, ale takie instrumentalne i manipulatorskie stosowanie języka jest bliższe stronie zwierzęcej komunikacji (w sensie oczekiwania powtarzalnej reakcji na określony sygnał), niż ludzkiej. Trzeba mieć świadomość, że i takiego języka się używa (np. w mediach, w kampaniach politycznych), ale skutki tego znamy. Aby podobną wiedzę instrumentalną o komunikacji posiąść, wystarczy przeczytać taki lub inny poradnik, w rodzaju książki kucharskiej, przeznaczony na użytek komercji, aby dokonać zyskownej transakcji, obiecujący miraże.[8]  

     W następnym rozdziale zostanie przedstawionych dziesięć przykładów analizy poprawności formalnej i materialnej wnioskowań dedukcyjnych, wybranych z tekstów. Analiza podzielona jest na cztery etapy: 1. Wybór z tekstu przykładu wnioskowania; 2. Odtworzenie formalnego schematu wnioskowania – a) odnalezienie w tekście wniosku i przesłanek, b) stylizacja wniosku i przesłanek, c) dobranie przesłanek entymematycznych, d) otworzenie inferencyjnego schematu wnioskowania; 3. Sprawdzenie poprawności formalnej wnioskowania; 4. Sprawdzenie poprawności materialnej wnioskowania.



[1] Gdy ktoś zdobywa zaliczenie, to nie tylko – jak się zdarza – wykazuje fizjologiczną naganną waleczność, zwaną też atakiem z drugiej linii obrony, ale rejestruje (kopiuje, powtarza, reprodukuje) do swej pamięci dane z książek, wykładów itp. Chce się nauczyć, powtórzyć, zaliczyć. Nie tworzy. Zaledwie wypożycza swój „dysk”. Chce tylko przetrwać. Przenosi z jednego rejestru do drugiego. Z jednego nośnika (z książek) na inny (na mózg). Dlatego wielkie osiągnięcia mają źle edukowani, zostawieni sobie samym przez rodziców i edukatorów, samoucy, wagarowicze, np. Albert Einstein, Benjamin Franklin, Thomas Edison, Carl F. Gauss czy Stefan Banach, podczas gdy zdobywców zaś dobrych stopni i starannego wykształcenia jest na pęczki, ponieważ komunikacja nie-małpia lecz potencjału ludzkiego nie wymaga ani skopiowania dokładnego wiedzy zastanej, ani zwierzęcej waleczności, ani też wabienia mową ciała, chemią tzw. uczuć itd.

[2] Por. np. L. Borkowski, Elementy logiki formalnej, PWN, Warszawa 1974.

[3] Współczesny człowiek doby postmodernizmu od tego odszedł i nie potrafi rekonstruować poprawności formalnej i materialnej przekazywanej treści. Nie potrafi się zatem komunikować na poziomie potencjału ludzkiego.

[4] W. Marciszewski, Metody analizy tekstu naukowego, PWN, Warszawa 1981.

[5] K. Ajdukiewicz, Logika pragmatyczna, PWN, Warszawa 1974.

[6] W cywilizacji łacińskiej poprawność formalna i materialna rozumowania to rzecz pierwsza w komunikacji społecznej – w przeciwieństwie do modnych tendencji zachwalania mowy ciała, czy wywyższania strony małpiej nad potencjał ludzki, którego owocem jest cywilizacja łacińska. W cywilizacji bizantyńskiej czy turańskiej ten wymóg nie obowiązuje. Tam nie ma potrzeby tworzenia np. ontologii negocjacji, ponieważ negocjacje są tylko instrumentem walki. Idee Platona, etyka i analiza logiczna Arystotelesa są istotna częścią cywilizacji łacińskiej, podczas gdy tam w tych innych cywilizacjach jest podporządkowanie, stanowczość działania, autorytarność oraz świat jako żądanie i strefa walki, w której wygrywa silniejszy. Potencjał ludzki domaga się Platona i Arystotelesa, a nie – z konieczności nieabstrakcyjnej i fizjologicznej – waleczności, bizantynizmu. Por. F. Koneczny, O wielości cywilizacji, Wydaw Antyk, Komorów 2002, a także M. Zabierowski, Analiza wiedzy o negocjacjach. Osoba a rzecz, The Pecularity of Man 4 (1999), s. 39-53, Wyd. Uniwersytet Warszawski, Warszawa-Kielce 1999,

[7] Język ideologii, język handlowy, aby powiedzieć za Janem Pawłem II – język ludzkiej miernoty, jest z założenia: 1) eklektyczny niespójny formalnie, a przede wszystkim materialnie, oraz jest 2) budowany pod katem narzucania treści adresatowi, które on (pozbawiony umiejętności analizy pojęciowej języka i dostatecznej wiedzy) ma uznać za prawdziwe.

[8] Dziedzina komunikacji padła ofiarą cywilizacji bizantyńskiej, instrumentalizowania komunikacji, a wyższe uczelnie w dobie komercjalizacji nie wiedzą jak przejść od instrumentalizmu do realizmu i obiecują przysłowiowe gruszki na wierzbie, wedle powiedzenia miło, lekko i przyjemnie.