Z kart historii - Wyborcy to nie barany, które mają obowiązek się dać prowadzić na rzeź Drukuj

rabka mieszkańcy

Dla Rabki dla spowodowania by była ona zarządzania zgodnie z interesem Gminy i środowiska zrobiliśmy więcej niż Rabczanin, który interesuje się tylko końcem własnego nosa – a potem gdy Rabka straci status uzdrowiska a Pani Burmistrz już nie będzie. A tenże odczuje to na własnym garbie i kieszeni – zacznie biadolić.

 

Dr inż. Stalony-Dobrzański: Mam propozycję - zastanówmy się nad argumentami

Wpisy do mojego tekstu ("List otwarty Pani Burmistrz Rabki, a prawo do rzetelnej wymiany argumentów i troska o Gminę", 6 kwietnia - przyp. red.) – i podkreślam nie był on w założeniu jakimś listem otwartym, a po prostu tekstem - wymaga jednak zabrania głosu - pisze w liście do redakcji dr inż. Feliks Stalony-Dobrzański, członek Zarządu Okręgu Małopolska Polskiego Klubu Ekologicznego.

Nie będę się oczywiście zabierał za ocenę, na ile te wpisy pochodzą z jednego źródła, w każdym razie na pewno mentalnego. To nie jest istotne. Po prostu schematyczność i mała sensowność tych ripost, a także i ewidentny brak zrozumienia dla tego co się pisze wymaga jednak bezpośredniej reakcji. Konieczna jest ona tylko dlatego by zamknąć w końcu drogę – na ile się da do medialnych manipulacji w miejsce rzeczywistej rozmowy i rzeczowej argumentacji.

Tak więc po kolei:

Motyw 1 – mam już dość tych ekologów.
Motyw 2 – Cóż Pan zrobił dla Rabki
Motyw 3 – Dobrze, że wycięto Park bo strach było w nim chodzić.
Motyw 4 – Siedzieć cicho – Pani Burmistrz wygrała wybory demokratycznie
Motyw 5 – O wycince decydowali specjaliści a nie Pani Burmistrz na łapu capu

I z grubsza to byłyby te najważniejsze, podane w schemacie, które na dziś zdołałem wyłapać.

Sądzę że najrozsądniej będzie odpowiedzi połączyć we wspólnym tekście, a którym te zazębiające się zdania warto omówić.

Zacznijmy od słowa ekolog. Używane tu jak rodzaj obelgi. Niech tak będzie i z grubsza na dziś z tym znaczeniem nawet bym się zgodził – bo taki jest odbiór społeczny. Ale nie jest to wina tych których interesuje sprawą ochrony środowiska a ciężkiej wieloletniej pracy tych którym podnoszenie spraw zagrożeń środowiskowych przeszkadza w interesach i w razie potrzeby można też hasłami o wspólnym mianowniku ekologia uprawiać marketing lub politykę – co kto chce. W tym znaczeniu dziś temu określeniu nadano znaczenie nie mające nic wspólnego z jego istotą. Tu prosi się wręcz metodyczny wykład na ten temat. Odsyłam więc do choćby mojego, bardzo dawno zamieszczonego artykułu w Krakowska.info „ekolog cóż to za figura” By oszczędzić szukania cytuję go w całości do wglądu poniżej. Ów artykuł powstał jako reakcja na protesty ludzi nazywających się „ekologami” wobec planów rozbudowy Szpitala Pediatrycznego, sam też jeszcze we wczesnych latach 90-tych walczyłem z „Zielonymi Brygadami” wyprowadzającymi tezę, że za stan środowiska należy obwinić Chrześcijan a Katolików w szczególności, bo w Księdze Rodzaju jest napisane – Czyńcie sobie ziemię poddaną. Tłumaczyłem spokojnie, że nigdy dobry gospodarz nie jest rabusiem itd. Absurd goni absurd. A hasła i to takich ataków mogą być używane – więc spokojnie.

Istotą jest zaś to że tak dbający o środowisko jak i rządzący (jeśli ich sobie w ogóle przeciwstawiać – co jest nierozsądne i mówiłem to w swoim referacie – właśnie w trakcie naszego Forum w Rabce) mają wzajemnie, wedle najlepszej wiedzy przedkładać argumenty pozwalające na prowadzenie działalności gospodarczej, wręcz życiowej, z minimalizacją zużycia środowiska i takim korzystaniem z zasobów i energii by je pozostawić dla przyszłych pokoleń. To nie żadna fantasmagoria, a wymóg zapisanego i obowiązującego prawa.

W odniesieniu do Rabki – dokładnie właśnie to napisałem wspólnie z Panią dr A.Generowicz (Politechnika Krakowska - Wydział Inżynierii Środowiska) naszym artykule zamieszczonym w Przeglądzie Komunalnym(nr 6/2010), a który to artykuł tak oburzył Panią Burmistrz.

Pytanie uzupełniające – dlaczego nie podjęła inicjatywy DARMOWEGO (bo interesowało nas to czysto naukowo) przetestowania zaproponowanej metody oceny ryzyka jakie niesie ze sobą dla utrzymania statusu uzdrowiska podjęcie jakiejś modelowej inwestycji, konkretnie w Rabce. Zero chęci współdziałania. Czy to Państwa gorących przeciwników tfu! Ekologów nie zastanawia?

Tu mamy też i odpowiedź na pytanie co zrobiliby dla Rabki.

Forum, myśli, wniesienie argumentów, opracowanie koncepcji metody postępowania by Rabka nie straciła statusu Uzdrowiska – to mało? Czy zrobić coś dla Rabki, to oznacza tylko wkopać drzewko? Żenada. Otóż sądzę, iż dla Rabki dla spowodowania by była ona zarządzania zgodnie z interesem Gminy i środowiska zrobiliśmy więcej niż Rabczanin, który interesuje się tylko końcem własnego nosa – a potem gdy Rabka straci status uzdrowiska a Pani Burmistrz już nie będzie. A tenże odczuje to na własnym garbie i kieszeni – zacznie biadolić.

W tym co tu pisze mieści się również argument iż oto o kształcie rewitalizacji (?) Parku decydowała firma. I to jest gwarancja, że jest OK. Zachęcam do zainteresowania się tym jaka to firma – łącznie z jej umiejscowieniem, składem osobowym w kompetencji i adresem. To jest jednak nawet mniej istotne. Wybrano jak wybrano i mam nadzieję, ze przynajmniej w konkursie. Ważniejsze jest to, iż mamy oto do czynienia z akceptacją bardzo niebezpiecznego mechanizmu. Zdajmy sobie sprawę, iż oto ludzie wybierają decydenta by ten w danej sprawie zebrał argumenty, posiłkował się ekspertami ale to On podjął decyzję najlepsza dla Gminy. To decydent z nie ekspert ma mieć argumenty dlaczego tak a nie inaczej zadecydował w danej sprawie, musi pozyskać różne opinie, je zestawić i dopiero zadecydować. Takie ma zdanie z racji swej funkcji i nie ma prawa uchylać się od odpowiedzialności za realizowaną decyzje chowając się za plecami powiedzmy ze nawet najlepszego eksperta. Ekspert nie może być używany jako płatna proteza dla podejmowania decyzji.

Kto tu rządzi – ekspert czy Burmistrz i Rada?

Sam ten mechanizm zaprzecza idei samorządności.

Co do powiedzenia, że Park był niebezpieczny bo się konary urywały, to już ręce opadają. Nie mogę zaprzeczyć – może nawet i tak było a nawet – zapewne tak było. Jednak, uporządkowanie, posprzątanie, wycięcie drzew chorych i nasadzenie w to miejsce – sukcesywnie nowych – nawet ewentualna zmiana rodzaju drzewostanu to nie ekstrakcja totalna. 520 drzew! No i pomysł z ożywczymi ogrodami azaliowymi, różanymi – prowadzącymi iście do szczęśliwości estetyki pijanego cukiernika.

Drodzy Rabczanie – czy przy tym wspaniałym projekcie „porządkowania” zapytał ktoś o funkcje uzdrowiskowe tych ogrodów i co też ważne, coroczne koszty ich pielęgnacji i utrzymania w klimacie rabczańskim? Czy ktoś się nie zastanowił czy aby te drzewa nie popadały z racji nagle zwiększonej antropopresji człowieka w delikatny i bezcenny klimat – mikroklimat Rabki.

Stan tego drzewostanu, był sygnałem natury w tym zakresie. Reakcja – wyciąć definitywnie i totalnie - pozbawiona jakiejkolwiek refleksji i myślenia strategicznego z punktu widzenia interesów Rabki. Chyba żeby uznać, że Rabka może więcej zarabiać nie na uzdrowisku a na przemyśle, a środowisko o i tak już nie istnieje – czyli nie m czego bronić. Tylko dlaczego ludzie przyjeżdżają się leczyć? Jak na przemyśle to warto by było sobie powiedzieć – jakim? Gratuluję pomysłu. Mieć coś, co jest słynne na całą Polskę i dążyć do założenia Nowej Huty – jak to nazwać? Porządkowaniem? Tak wręcz ad absurdum można powiedzieć.

No i ostatnia kwestia. Wybór demokratyczny.

Czyżby bożek demokracji był silniejszy niż rozsądek? Wybór był kiedyś – czyny są dziś. To raz. Po drugie – historia zna przypadki – w szczególności jednego malarza - wyborów demokratycznych – wobec których brak sprzeciwu i skutecznej reakcji zaowocowały hekatombą. Rewolucje też miały hasła demokratyczne rżnąc króli i rozkułaczając wrogów ludu. Tematu nie rozwijam bo po co.

Demokracja demokracją – ale o zdrowym rozsądku i obowiązkach wyborców warto pamiętać. Wyborcy to nie barany, które mają obowiązek się dać prowadzić na rzeź.

Jest nawet prawem przewidziana instytucja referendum. Skoro z niej ludzie nie korzystają – nie widzą najwyraźniej czym się może skończyć owo wygodnickie – wybrany – to nieomylny i wszystko Mu wolno. I brakiem demokracji byłoby zakneblowanie opinii odmiennych. I czy Pan Górski czy Iksiński wcześniej coś robili nie wynika, ze należy lekceważyć treść Ich argumentacji. Bo brak odpowiedzi na rzeczowe argumenty i wyroki – to jest waśnie lekceważeni demokracji

Prawdy zaś i praw ekonomii nie da się przegłosować. Próby były. Źle się skończyły. A może się nie skończyły – przyzwyczajenie jest widać drugą naturą człowieka.

Mam nadzieję że tym tekstem przynajmniej dam adwersarzom coś do przemyślenia – nie dostarczę tylko śliny do plucia. To tylko dzieci, jak e maja argumentów i racji – plują. Szkoda śliny.

Dr inż. Feliks Stalony-Dobrzański, autor jest członkiem Zarządu Okręgu Małopolska Polskiego Klubu Ekologicznego

Więcej na:

http://www.gorce24.pl/informacje/1008/Dr_inz_StalonyDobrzanski_Mam_propozycje__zastanowmy_sie_nad_argumentami