
Ponad 700 pracowników, setki współpracujących firm, dziesiątki tysięcy osób corocznie korzystając z usług oferowanych przez Szpital.
Codziennie sami sobie oraz naszym pacjentom udowadniamy, że możemy być lepsi, nowocześniejsi, bardziej otwarci i efektywniejsi. W myśl naszego hasła - "Po pierwsze pacjent".
Wywiad z Marcinem Radziętą Dyrektorem Szpitala, który ukazał się na łamach Gazety Krakowskiej
Ile osób przyjmuje szpital?
Marcin Radzięta: Szpital Powiatowy w Limanowej świadczy usługi medyczne przede wszystkim dla mieszkańców Powiatu Limanowskiego. To około 150 tys. mieszkańców oraz rozległy górski teren, gdzie niejednokrotnie do pacjentów trzeba docierać pieszo lub za pomocą specjalnie przystosowanego do górskich warunków sprzętu. Rocznie w Szpitalu przebywa około 15 tys. pacjentów w ramach hospitalizacji szpitalnej bez SOR-u. W samym tylko SOR-ze rocznie lekarze udzielają ponad 25 tysięcy porad, a w ramach Zespołu Poradni Specjalistycznych blisko 80 tys. porad. Naszą dumą jest też Oddział Położniczy, na którym rodzi się rocznie około 1 500 maluszków - jesteśmy powiatem z jednym z najwyższych wskaźników przyrostu naturalnego w Polsce a taka marka przecież zobowiązuje.
Które z oddziałów przynoszą zyski, a które straty, i dlaczego?
Marcin Radzięta: Jako Szpital staramy się patrzeć na leczenie naszych pacjentów w sposób kompleksowy. Nie do końca podoba mi się ta cała coraz bardziej drobiazgowa sprawozdawczość, której – niestety - często wymyka się życie. Patrzenie tylko na wycenę świadczeń medycznych prowadziłoby do absurdu – każdy ze szpitali prowadziłby wówczas wyłącznie te oddziały, które są „dochodowe”. A co z pacjentami, którzy chorują na te „gorzej wyceniane” choroby? Na pewno problemem i to nie tylko naszym jest szpitalny oddział ratunkowy. W założeniu mieli na niego trafiać pacjenci w stanie zagrożenia życia i zdrowia, którym niezbędna jest natychmiastowa pomoc. Tymczasem oddział ten zmienia się praktycznie w gabinet lekarza rodzinnego połączony z izbą wytrzeźwień. Tworzy się zamknięte koło – powinniśmy tych pacjentów, którym nie dolega nic gwałtownego odsyłać do lekarzy rodzinnych, ale przecież żeby sprawdzić, czy im nic nie dolega musimy ich zdiagnozować i przebadać. Uważam także, że NFZ powinien większą uwagę zwrócić na oddziały paliatywne, pulmonologiczne oraz rozwijać geriatrię, bo z leczeniem pacjentów zaawansowanych wiekowo za chwilę będzie wielki problem.
Podobno brakuje rak do pracy. Czy udało się pozyskać nowych lekarzy?
Marcin Radzięta: Wiele szpitali małopolskich ma problem z pozyskaniem odpowiedniej klasy specjalistów. Otwarte granice sprawiły, że polscy lekarze pracują dzisiaj w wielu krajach zachodniej Europy, gdzie zarabiają pieniądze, których ja – jako Dyrektor Szpitala – nawet nie miałbym możliwości im zaproponować. Z drugiej strony kuleje szkolenie młodych lekarzy – specjalizacje są długie, a miejsc specjalizacyjnych jest za mało w stosunku do potrzeb. Jestem w tej mierze pesymistą – jeżeli nie zmieni się podejście ustawodawcy i Ministra Zdrowia wobec przepisów regulujących te kwestie z dostępem do kadry medycznej będzie coraz gorzej. Jako Szpital w Limanowej opieramy się głównie na lekarzach od dawna związanych z limanowskim szpitalem. Mamy nadzieję, iż rozwój Powiatu Limanowskiego i całego subregionu sądeckiego sprawi, iż tereny te staną się atrakcyjnym miejscem do życia, co sprawi, iż pojawią się na tym terenie młodzi zdolni lekarze, którym będziemy mogli zaproponować współpracę.
Jak wygląda kontrakt szpitala z Narodowym Funduszem Zdrowia?
Marcin Radzięta: Kontrakt z NFZ jest z roku na rok większy i w roku bieżącym wynosi 54 mln zł, niemniej jednak popyt na usługi medyczne jest właściwie niemożliwy do zaspokojenia, a możliwości płatnika zawsze ograniczone. W 2012 roku szpital zrealizował kontrakt z NFZ ponad limit w wysokości ok. 2 100 000 zł. Należy pamiętać, że generowanie nadwykonań wiąże się z koniecznością ponoszenia zwiększonych kosztów przy jednoczesnym braku pewności zapłaty za zrealizowane świadczenia medyczne. Jestem jednak przekonany, że szpital powinien dążyć do zabezpieczenia potrzeb medycznych mieszkańców powiatu, nawet mając perspektywę braku lub tylko częściowej zapłaty za te świadczenia.
Kiedy powstanie lądowisko dla helikoptera medycznego i dlaczego jest ono tak ważne dla szpitala i pacjentów?
Marcin Radzięta: Lądowisko musimy mieć, bo jest to wymóg ustawowy uzyskania kontraktu na SOR. Jak zwykle w Polsce nałożono na szpitale nowe obowiązki i powiedziano „martwcie się same”. Co prawda był program unijny ale w skali kraju mogło z niego skorzystać ledwo kilkadziesiąt szpitali na kilkaset. Na szczęście udało się naszym problemem „zarazić” Powiat Limanowski, który od lat już przeznacza na rozwój limanowskiego szpitala znaczne sumy pieniężne. Powiat Limanowski wziął na siebie tą inwestycję, która lada dzień się rozpocznie – będzie kosztowała około 1 600 000 zł. Dzięki lądowisku w nagłych przypadkach pacjentów będziemy mogli szybko przekazać do ośrodków o wyższej referencyjności – korzystając z usług Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Jak podsumował by Pan rok swojej pracy na stanowisku dyrektora w szpitalu?
Marcin Radzięta: Uważam, że był to czas trudny dla mnie osobiście ale też mam przekonanie, że wykorzystałem go w 100%. Szpital to największe przedsiębiorstwo w Powiecie. Może na co dzień ta informacja nam gdzieś umyka więc tym bardziej warto jeszcze raz ją przypomnieć. Ponad 700 pracowników, setki współpracujących firm, dziesiątki tysięcy osób corocznie korzystając z usług oferowanych przez Szpital. W momencie gdy obejmowałem funkcję Dyrektora Szpitala najbardziej palącą kwestią było zorganizowanie systemu dyżurów lekarskich, uporządkowanie systemu wynagrodzeń, powiązanie regulacji płacowych ze zmianą struktury organizacyjnej, odbudowanie wzajemnego zaufania i szacunku pracowników i Dyrekcji.
Ograniczyłem także zatrudnienie w Szpitalu. Jestem zadowolony, że proces ten odbywał i odbywa się w dużej mierze w sposób naturalny, poprzez dobrowolne odejścia pracowników posiadających prawo do emerytury. Wszyscy wiemy, że praca na terenie Limanowej w dzisiejszych, bardzo trudnych czasach, jest bardzo trudno dostępna. Cieszę się, że ten aspekt zarządzania Szpitalem znajduje zrozumienie zarówno wśród pracowników i działaczy organizacji związkowych działających na terenie Szpitala - są dla mnie partnerami w trudnym procesie ciągłej restrukturyzacji, którą musimy prowadzić.
Mam osobistą satysfakcję, że Szpital cały czas się rozwija - musimy się rozwijać, nie możemy stać w miejscu, bo kto stoi w miejscu ten się po prostu cofa. Kontynuujemy prace nad zdobywaniem środków zewnętrznych na rozwój naszego Szpitala i realizujemy wiele inwestycji mniejszych bądź większych - pomimo tego, że koszty działalności Szpitala rosną dużo szybciej niż wycena świadczeń dokonywana przez NFZ.
Miniony rok nie był dla nas wszystkich najłatwiejszy. Udało nam się wiele zrobić ale też wiele pracy jeszcze przed nami. Dziękuję wszystkim pracownikom Szpitala za ten wysiłek. Począwszy od lekarzy, pielęgniarek i pozostały personel medyczny, którzy musieli sobie poradzić ze zwiększonym napływem chorych, po pracowników administracji i służb technicznych dbających o bezpieczeństwo techniczne i organizacyjne. Dziękuję również Zarządowi i Radzie Powiatu Limanowskiego za zaangażowanie, pomoc i wsparcie jakie Szpital otrzymuje.
Codziennie sami sobie oraz naszym pacjentom udowadniamy, że możemy być lepsi, nowocześniejsi, bardziej otwarci i efektywniejsi. W myśl naszego hasła - "Po pierwsze pacjent".
|