Ustawa o swobodzie działalności gospodarczej nie dla wszystkich - Nierówne prawo a może jego brak? Drukuj

ugl 1

W Kaninie od kilku lat, toczy się sąsiedzki spór - spór o zdrowie? O możliwość prowadzenia działalności gospodarczej? Czy może o zawiść i pieniądze?

 

 Na wojennej ścieżce

 W Kaninie niewielkiej miejscowości od kilku lat, toczy się sąsiedzki spór pomiędzy rodziną Młynarczyków i Gancarczyków. Zarzewiem konfliktu stał się Zakład Naprawy Samochodów „AUTO – LAK”, który planuje założyć pan Stanisław Gancarczyk. Temu zamierzeniu kategorycznie sprzeciwiają się państwo Młynarczykowie. Jedni i drudzy mają swoje racje, ustąpić nikt nie zamierza.

 

Tło konfliktu

            Pan Stanisław Gancarczyk trudni się lakiernictwem i naprawą samochodów. Od 1996 r. prowadzi w Kaninie zakład mechaniki samochodowej. Przez kilka lat robił to jednak na posesji sąsiada. Po latach współpracy z sąsiadami chce zmienić przeznaczenie budynków pod zakład. Posiadanie swojego zalegalizowanego zakładu jest jego celem. Od paru lat stara się o zebranie właściwej dokumentacji, która umożliwiłaby mu realizację planów. Zwrócił się do urzędu gminy w Limanowej o wydanie wszystkich pozwoleń. – Chcę to zrobić zgodnie z prawem – stwierdza. Napotyka jednak na opór sąsiadów– państwo Młynarczykowie w powstaniu zakładu widzą zagrożenie dla zdrowia syna, o którego życie walczyli przez lata. W związku z tym kategorycznie sprzeciwiają się wydaniu decyzji środowiskowej dla zakładu „AUTO – LAK” uzasadniając swoje stanowisko następująco: „(…) wszelkie zanieczyszczenia środowiska naturalnego, w tym odpady poprodukcyjne, emisje i wyziewy, związane z prowadzeniem działalności gospodarczej w rodzaju zakładu lakierniczego, mogą się przyczynić do śmierci dziecka (…). Stanowią nadto znaczną uciążliwość – uniemożliwiającą przebywanie w domu i jego otoczeniu – i szkodzą zdrowiu (…)”. Z tą tezą nie zgadza się Gancarczyk, na którym ciąży zakup specjalnej komory do lakierowania, i jak podkreśla, posiada ona wszelkie certyfikaty i spełnia normy Unii Europejskiej.

 

            Myślmy!

Z argumentami Gancarczyka nie sposób się nie zgodzić. W wielu miejscach spotyka się warsztaty samochodowe zlokalizowane pomiędzy budynkami mieszkalnymi. Czy zatem wszystkie powinny zostać zlikwidowane? Zgodnie z art. 6 ustawy z dn. 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej podejmowanie, wykonywanie i zakończenie działalności gospodarczej jest wolne dla każdego na równych prawach.

Franciszek Bieda – były zastępca wójta gminy Limanowa stwierdził, że choć rozumie rozgoryczenie sąsiadów to pan Gancarczyk gdzieś tę działalność musi prowadzić.

 Należy zaznaczyć, że w sporze nie biorą udziału inni sąsiedzi pana Gancarczyka, nawet ci, którzy mieszkają tuż obok mającego powstać zakładu, nie zgłaszają sprzeciwu.
-
Sąsiaduję z panem Gancarczykiem od strony zachodniej, mieszkam bliżej niż pani Halina, jej wypowiedź, w której stwierdza, że słyszy huki, gwizdy, cięcia, szlifowania to zwykłe bzdury, nie wiem skąd ona to bierze, ale dla mnie to jest jakaś paranoja, stek bzdur, zastanawiam sie co chce przez to osiągnąć, bo tu na pewno nie chodzi o spokój, gdyż nikt jej go nie zakłóca - stwierdza sąsiadka.

 

Wielogłosowość mieszkańców Kaniny.

Temat wywołuje w Kaninie ogromne emocje wśród mieszkańców. Po opublikowaniu materiału filmowego przez lokalną telewizję z wizji lokalnej przeprowadzonej w ubiegłym roku w październiku na posesji pana Gancarczyka, wśród internautów zawrzało, spadła lawina komentarzy. Wielu z nich namawia zwaśnione strony do kompromisu i ugody, uważają spór za absurdalny i niepotrzebny.

- Może trzeba coś przemyśleć, dotyczy to obu stron, bo to do niczego nie prowadzi, życzę zgody – pisze na forum jeden z mieszkańców o Nicku  Janek.

- Ludzie! tu już doszło do absurdu. Wylewacie na siebie wiadro pomyj. A w życiu jest tak, że atak rodzi atak. Wszyscy zostali poobrażani, a to i tak nie rozwiązuje problemu. On nadal jest i narasta – apeluje inny internauta – eko12.

- Nie protestowałam przeciw Stanisławowi Gancarczykowi, nie mam nic przeciwko temu warsztatowi, mieszkam najbliżej i nie odczuwam tu żadnych niedogodności z jego strony, wiec nie sądzę by odczuwała to pani Halina. Zastanawia mnie o co w tym wszystkim chodzi, bo nie sądzę by powodem była rzekoma uciążliwość (…). Zazdrość, nienawiść, do czego ten świat teraz dąży? Czy pan Stanisław M. będzie miał więcej jeśli pan Stanisław G. nie będzie miał? Przecież nie kradnie, chce uczciwie zarabiać – wyciąga wnioski sąsiadka.

 

O co zatem toczy się spór? Bo o zakład samochodowy raczej nie. Czy w grę wchodzi zazdrość i pieniądze?

Ale nie tylko sąsiedzi stoją na przeszkodzie panu Gancarczykowi. Uważa, że został on niesprawiedliwie potraktowany przez biegłych. To jest krzywdzące. Ma żal również do wójta gminy, że nie potrafi rozwiązać tego konfliktu. Dziwne jest też stanowisko SKO, które przez kilka miesięcy nie zajęło stanowiska w tej sprawie. Problem jest zatem wielopłaszczyznowy. W tej sprawie zgodził się zainterweniować i być mediatorem poseł Andrzej Czerwiński.