Gmina Limanowa: Mieli układy, swojego wójta, swojego starostę - pełen komfort do kombinowania Drukuj

prezes1

Złożyliśmy pismo do ministerstwa o wyjaśnienie, i to zabolało wójta gminy.

Wywiad „Kuriera” z zarządem spółki wodnej w Pisarzowej prezesem Grzegorzem Krzyżakiem i Zbigniewem Górką, którzy starają się o budowę nowego zbiornika wodnego w Pisarzowej.

 

 górka

Kurier: Jaki jest stan prawny wodociągu w Pisarzowej?

 

Przewodniczący Grzegorz Krzyżak: Stan prawny nie jest całkiem jasny obecnie. My zarządzamy tym wodociągiem. To nie jest gminne. W 2010 r., na wniosek delegatów spółki, podjęta była uchwała o odzyskanie 3 działek należących do gminy Limanowa, obecnie użytkowanych przez spółkę, które wcześniej należały do spółki w Pisarzowej.

 

K: Chcecie odebrać działki z powrotem?

 

G.K.: Tak.

 

Zbigniew Górka: Chcemy wyjaśnić, czy to jest rzeczywiście gminy, w jaki sposób działki zostały przejęte, czy gmina się uwłaszczyła? Przekazując jakieś mienie komuś muszę być właścicielem, mam prawo własności. Gmina nie miała prawa własności, bo potrzebowała zgody od wojewody na skomunalizowanie. My chcemy wiedzieć: na jakiej podstawie gmina zdobyła te działki, jak głosowali radni i z czym występowali do wojewody?

 

K: Prosiliście o dokumenty w tej sprawie?

 

G.K.: Poprosiliśmy w gminie, ale nikt nam ich nie wydał, dlatego złożyliśmy pismo do ministerstwa o wyjaśnienie, i to zabolało wójta gminy.

 

K: Ale nie chcecie oskarżyć wójta o to, że wam ukradł wodociąg?

 

Z.G.: Ukradł to jest złe słowo.

 

K: Przywłaszczył?

 

G.K.: Zrobił to, nie pytając się mieszkańców, nie było żadnego zebrania w tej sprawie. Od 2000 r. regularnie chodzę na zebrania i nic nie słyszałem o głosowaniu w sprawie przekazania gminie wodociągu.

 

K: Czyli taka nocna zmiana jak w rządzie, kiedy odwołano Jana Olszewskiego?

 

Z.G.: Spółka istniała, prawo do decyzji mieli więc jej członkowie. Dokumenty zostały ukryte. Mieli układy: swojego wójta, swojego starostę - pełen komfort do kombinowania.

 

K: Jaki jest wasz cel, dlaczego chcecie zbudować zbiornik, skoro wodociąg nie jest wasz?

 

G.K.: Nasz cel był, jest i będzie taki, żeby woda zawsze była w wodociągu. Ale, żeby ta woda była w tym wodociągu, to musimy wybudować nowy zbiornik, bo stary jest za mały na potrzeby mieszkańców. Mamy wydajne źródła, ale nie mamy zbiornika, żeby tę wodę magazynować.

 

K: Wójt mówi, że wybuduje zbiornik jak będzie trzeba?

 

Z.G.: Tak, tylko musimy mu oddać działkę, tę, którą kupiliśmy.

 

K: Wójt nie chce jej odebrać, chce ją odkupić?

 

Z.G.: Nie chcemy mu jej sprzedać, bo spółka nie jest majątkiem. To jest niebezpieczeństwo. My rządzimy spółką, wójt ani grosza nie dołożył i nie dołoży, chyba, że się przekaże wodociąg gminie. Pisarzowa jest najwyżej położoną miejscowością, jeśli chodzi o wzniesienie. W ubiegłym roku ponad połowa spółek wodnych w gminie Limanowa nie miało wody.

G.K.: Mordarka chce, żeby ich podłączyć. Jeżeli udostępnimy tej wsi przyłącza, to najwyżej położone gospodarstwa w Pisarzowej zostaną pozbawione wody. A tak się stanie, jeśli radni gminy Limanowa będą decydować o spółce w Pisarzowej.

 

K: A teraz macie pewność, że wam nie braknie wody, bo nie wyrażacie zgody na podłączenie tej wsi?

 

G.K.: Remontujemy sobie sami, pieniądze są. Prawie 2 km już odnowiliśmy, mamy nowe studnie, nowe ujęcia, kupiliśmy też działki pod kolejne ujęcia.

Z.G.: Wszystkie usterki, awarie, zostały naprawione. Ujęcia tak są zrobione, że woda widzi światło dopiero w kranie w domu, bo są specjalne sączki, więc nie ma do wody wejścia.

 

K: Wójt mówi, że nie może złamać prawa, aby zezwolić na budowę zbiornika, bo działka jest leśna.

 

G.K.: Już tłumaczę. My chcąc odlesić tę działkę musimy mieć decyzję o warunkach zabudowy. Jeśli nie dostaniemy takiej decyzji to nie mamy czego przedstawić w nadleśnictwie, a tego tam wymagają w pierwszej kolejności. Wójt nie może nam takiej decyzji wydać, bo według prawa, nie ma planu zagospodarowania przestrzennego. Ale to nie jest nasza wina, to jest zaniedbanie wójta i rady gminy, że od 2003 do dzisiaj, do 2014 roku nie ma nadal planu zagospodarowania przestrzennego. To nie jest nasz problem, ale wójta. Jednak, wystarczy tylko na radzie gminy podjąć uchwałę w sprawie uchwalenia przestrzennego planu zagospodarowania dla danego terenu czy działki.

 

K: Ale wójt mówi, że to nie demokratyczne, bo wyglądałoby to tak, że was, z Pisarzowej, traktuje lepiej niż innych mieszkańców gminy.

 

G.K.: Jak lepiej?

Z.G.: Proszę Pana, Pan jak będzie budował na rolniczym to musi Pan tę działkę odrolnić. I to robią, a to jest ta sama decyzja.

 

K: „Jak nie mam planu zagospodarowania dla całej gminy to dla 4 arów tego nie będę robił, bo w Pisarzowej tak chcą” – uważa wójt.

 

G.K.: Wójt powinien to zrobić, tym bardziej, że nie ma planu zagospodarowania przestrzennego dla całej gminy. To już 15 lat, jak nie więcej, odkąd nie ma tego planu. Złożyliśmy wójtowi inicjatywę uchwałodawczą i projekt uchwały w sprawie podjęcia uchwały, wraz z podpisami członków. Nie mieliśmy tych podpisów dużo, bo nie trzeba było, ale jeśli trzeba będzie, to zbierzemy je z całej wsi. To jest projekt uchwały, którą powinna rada gminy i wójt zatwierdzić.

Z.G.: Niech mi Pan powie, bo wójt jest nerwowy, nie da mu się nic wytłumaczyć, jeżeli gmina inwestuje np. w wodociągi to czy musi zrobić plan zagospodarowania przestrzennego dla całej gminy na te wodociągi? No musi zrobić, i to robi, dla społeczności. My też robimy dla społeczności, tylko ludzie płacą za wodę mniej, nie płacą abonamentu i mamy wodę najtańszą, wójt nie może u nas decydować o cenie.

 

K: Problem fundamentalny polega na różnicy zdań. Wójt uważa, że to jest wodociąg gminny, z kolei wy uważacie, że jest wasz.

 

Z.G.: To rozstrzygnie ministerstwo czy jest nasz. Nam chodzi teraz tylko o ten zbiornik.

G.K.: Tak, chcemy wybudować zbiornik, bo jest tylu chętnych o przyłącze, tyle wniosków wpływa, a ja muszę odpowiadać negatywnie, ludzie się budują, pojawiają się nowi inwestorzy.

 

 K: Wójt twierdzi, że zbiornik był wybudowany z finansów urzędu gminy.

  Zapraszamy na część II wywiadu.