| Wójt cudotwórca: Oprócz (złodziej, bandyta i gwałciciel) - wszystkie przekleństwa do mnie skierował |
|
|
Przykręcają wodę w kranie przez pewien czas: tydzień, dwa; a potem zakręcą całkiem. Wójt przejmuje taki wodociąg, a w drugi dzień idzie odkręcić zawór, i nagle woda jest – cudotwórca
Wywiad „Kuriera” z zarządem spółki wodnej w Pisarzowej prezesem Grzegorzem Krzyżakiem i Zbigniewem Górką, którzy starają się o budowę nowego zbiornika wodnego w Pisarzowej. Wójt gminy Limanowa Władysław Pazdan nie wyraża zgody na tę inwestycję - część II wywiadu.
K: Wójt twierdzi, że zbiornik był wybudowany z finansów urzędu gminy.
Z.G.: Nie był budowany z finansów gminy, może tylko częściowo, ale większość była budowana ze środków zebranych od mieszkańców. Ludzie mieli wpłacić wyznaczoną kwotę i odpracować 15 dniówek. Do tej inwestycji włączały się zakłady np. betoniarnia. Teren był ubogi w wodę, a gmina była tylko takim figurantem kilku obszarów tj. Mordarka, Pisarzowa i Stara Wieś. Istniały wodociągi, które starostwo nadzorowało. G.K.: My nie chcemy, żeby o wodociągu decydowała rada gminy, bo wtedy my, jako członkowie spółki, nie będziemy mieli nic do gadania, bo zrobią to, co rada ustali. Jak będą chcieli dać wodę do sąsiednich wsi to dadzą. Z.G: I będzie tak jak z lasem, że Pisarzowa mając 36 ha lasu musi pytać wójta: czy pozwoli zrobić wycinkę, czy nie. Tak jakby nie mogło być, że zbiera się rada sołecka i podejmuje decyzje o wycince. Pieniądze niby mają iść na Pisarzową, ale one idą najpierw do gminy, potem wracają, ale w kształcie inwestycji. Nie jest wyodrębnione ile pieniędzy za drzewo otrzymuje Pisarzowa. Takie pieniądze powinny trafiać od razu do sołectwa. Wiedzielibyśmy ile mamy swoich pieniędzy, a ile z gminy. To był las wiejski. Nasi pradziadowie wykupili ten las, po to, że jeśli się komuś nieszczęście przytrafi, np. pożar, to wtedy dostaje z tego wiejskiego lasu środki na odbudowę gospodarstwa. I o tym właśnie decydował rada sołectwa
K: Kolejny argument wójta, to taki, że na nim ciąży odpowiedzialność dostarczania wody do Pisarzowej, w chwili, gdy wam jej braknie, i w tym celu chce przejąć wodociąg.
G.K.: Tylko nie robi nic w tym kierunku, żeby nam tej wody nie brakło. Z.G.: Powiem więcej, robi wszystko, żeby brakło.
K: Celowo to robi?
G.K.: No tak, bo jak nam braknie wody, to sami oddamy wodociąg. Jak w innych wsiach brakło wody to się cieszył. Mówił wtedy, że mieszkańcy oddali mu suchy wodociąg i był zadowolony z tego faktu. Kiedy nie ma wody, albo jej brakuje, ludzie są zdesperowani i zrobią wszystko, żeby ona była. Z.G.: W innych wioskach też są spółki. Przykręcają wodę w kranie przez pewien czas: tydzień, dwa; a potem zakręcą całkiem. Wójt przejmuje taki wodociąg, a w drugi dzień idzie odkręcić zawór, i nagle woda jest – cudotwórca, wodociąg jest mokry, a był suchy. W Starej Wsi, w połowie wodociągu, założyli zawór. Przykręcali go, więc poniżej wody nie było. Ale u góry była, dlatego ciągle szukali przyczyny. Okazało się, że wodę zatrzymywali, przez całe lato ludzie jej nie mieli. To było w tamtym roku, w 2013. A u nas, w Pisarzowej buduje się ciągle nowe ujęcia i wody nie brakuje.
K: Wójt prowadzi dywersyjne działania?
Z.G.: Oczywiście. G.K: Tak.
K: Chcecie mieć takiego wójta?
G.K.: Nie jest nam nie potrzebny. My, jako zarząd, pracujemy prawdziwie społecznie, za darmo. Z.G.: Za wodę każdy z nas płaci. G.K.: Może ktoś powie, że nie całkiem za darmo, bo potrzebuje więcej wody, bo mam szklarnię. ale płacę za każdy litr wody. A w innych spółkach zarząd nie płaci za wodę. Inni to słyszą i szlag ich bierze, wściekają się. Ja chcę mieć wodę i po to to robię. My nie bierzemy za darmo działek pod nowe ujęcia, nie wyrywamy od nikogo. Wodociąg zastaliśmy zniszczony, zdezelowany. Od lat 70. nie przeprowadzono żadnego remontu, wszystko było zniszczone i zaniedbane.
K: Mieszkańcy Pisarzowej są chyba zadowoleni z waszych działań?
Z.G.: W gminie, nie wolno mówić, że ktoś pracuje za darmo, bo to przestępstwo, albo nie wolno też wspominać, że woda jest źródlana, a nie z rzeki. I burzą się o to. Ja ich tak mentalnie wkręciłem, że wójt to chyba mnie chciał zbić, zeprać. Gdyby nie było Grześka i Józka Oleksego, to ja bym dziś siedział chyba, bo bym mu przyrypał. G.K.: Wyzwiska leciały. Tak się zachowywał, że nie wypada na wójta, na urzędnika gminy, jeszcze w urzędzie gminy. Z.G.: Oprócz (złodziej, bandyta i gwałciciel) - wszystkie przekleństwa do mnie skierował. Główny zarzut dla prezesa naszej spółki to taki, że korzysta z wody. G.K.: Że mam szklarnię.
K: Czy w gminie wszyscy korzystają tylko na potrzeby domowe, czy też są prowadzone jakieś inne działalności gospodarcze?
G.K.: Choćbym nawet przestał brać wodę z wodociągu, to podłączy się jeden, dwa domy, może 5 maksymalnie, i co wtedy? Dalej nic z tego, wody będzie wciąż mało, musimy rozbudować wodociąg. Z.G.: Zarzuty są do Grześka takie, że ma szklarnię. Zarzucają mu to i przewodniczący gminy i wójt. Tylko przewodniczący nie mówi tego, że ma kurnik, duży sklep i złomowanie samochodów, tego nie widzi. Grześka chciał wyprosić z rady. Powiedział mu wtedy, że za wodę będzie płacił przemysłowo. Zorientował się co powiedział, więc zakończyli obrady. G.K.: Tak, nie dali się nikomu wypowiedzieć, szybko skończyli zebranie. Z.G.: Jest tak, że słuchaj mnie, a jak nie to spieprzaj, bo najlepiej mówić o kimś a nie o sobie.
K: Proszę mi wytłumaczyć, bo ja nie rozumiem słów wójta, że musi być gotowy jak wy padniecie.
G.K.: Na samym początku nie mogliśmy opanować wodociągu, jak ktoś odkręcił to już nie dało się zakręcić, bo zasuwy były zardzewiałe. Urwała się zasuwa i woda się lała, brakowało nam wody. Jak przejęliśmy wodociąg, jako nowy zarząd, to po paru miesiącach dostaliśmy pismo z Limanowej, z państwowej straży, w sprawie kontroli wodociągu. 50% hydrantów było zepsutych, jak przejęliśmy wodociąg to naprawiliśmy je. Na czas kontroli były wszystkie sprawne. Straż sprawdziła je, i na tym się zakończyło, siedzą cichutko. Prosiłem o wydanie protokołu z poprzednich kontroli. Napisałem pismo do straży powiatowej w tej sprawie, nie wydali mi. Z.G.: Na nasze pytanie, czy gdziekolwiek w gminie straż sprawdzała wodociągi, kontrolujący strażak był zdziwiony. Powiedział, że takie kontrole się nie zdarzają. G.K.: Dodał, że może czasem, w mieście Limanowa, jeśli się gdzieś zepsuje.
K: Wójt nasłał na was celowo kontrolę?
Z.G.: Straż nie ma prawa kontrolować niżej położonych wodociągów. U nas ciśnienie jest samoczynne i nie można gasić pożaru, korzystając z takiego wodociągu. Są założone reduktory. Ciśnienie jest więc regulowane i strażacy wiedzą o tym. G.K.: Tak, nasi strażacy z Pisarzowej wiedzą o tym, że branie wody z tego wodociągu, do samochodu strażackiego nie ma sensu. Biorą więc wodę zawsze z rzeki, mają pompy pływakowe.
K: Widać, że jest zagrożenie życia i mienia przez tego typu działania?
Z.G.: Chcieliśmy wywiercić na gminnym studnię. Czwarty rok podchodzimy do tego. Wójt nie pozwoli, bo nie. A można by zrobić zbiornik, z którego korzystałoby się w razie pożaru. G.K.: To jest działka po kółku rolniczym. Właśnie, spółka wodna chciała to nieodpłatnie wydzierżawić, razem z budynkami na magazyny, żeby rury i narzędzia można było tam przechowywać. Spółka chciała wyremontować te magazyny i ich używać. Wójt powiedział, że wydzierżawi, ale za cenę jaka jest ogólnie przyjęta, czyli 8 zł za metr kwadratowy. Zatem, żeby to wydzierżawić, spółka musiałaby podnieść cenę wody. Wójt kazał jednak szybko usunąć magazyny, żeby nasz pomysł nie został zrealizowany. Teraz stoi ta działka pusta. Wcześniej kilka lat użytkował ją jeden przedsiębiorca, który nie wiemy na jakich warunkach korzystał z tej działki.
K: Chyba macie już dość takich działań wójta. Którą kadencję już gospodaruje? Zapraszamy na część III wywiadu. |