Wójt ucieka z zebrań: To jest cwaniak, kozak, ale strachliwy - W tej zawziętości już nie myśli... Drukuj

prezes1

górka

Przyjechali z karabinami otoczyli dom, szklarnie. Pisarzowa przy tych rządach, niedługo nie będzie ani wsią ani przysiółkiem, tylko będzie przytułkiem.

 

 Wywiad „Kuriera” z zarządem spółki wodnej w Pisarzowej prezesem Grzegorzem Krzyżakiem i Zbigniewem Górką, którzy starają się o budowę nowego zbiornika wodnego w Pisarzowej. Wójt gminy Limanowa Władysław Pazdan nie wyraża zgody na tę inwestycję -  część III wywiadu.

 

K: Chyba macie już dość takich działań wójta. Którą kadencję już gospodaruje?

 

Z.G.: Trzecią, jeśli popatrzeć szerzej, to wójt blokuje rozwój Pisarzowej.

G.K.: W tej zawziętości wójt już nie myśli racjonalnie, w ogóle. Ta zawziętość przechodzi jego samego. Mieszkając w Pisarzowej, pijąc wodę z tego wodociągu, żeby nie pozwolić wybudować nowego zbiornika, żeby nie chcieć by było dobrze, to ja się dziwię, bardzo się dziwię, wypalił się po prostu wójt. Wymawiając mi, że ja buduję szklarnię, że ktoś tam coś innego robi, to tak jakby wójt zabraniał komuś hodowli bydła, a Pisarzowa to przecież wieś rolnicza.

 

K: Uważacie, że wójt chce żerować na cudzej pracy?

 

Z.G.: Dawniej budżet spółki zawierał 0 zł, a dziś są pieniądze na budowę zbiornika. Na wszystko jest.

G.K.: Na konserwatora, na remonty. My jako zarząd mamy pieniądze, a dodać należy, że od gminy nie wzięliśmy ani grosza.

Z.G.: Woda była najtańsza. Teraz w związku z budową zbiornika ta cena została podniesiona o 0.50 gr.

G.K.: Ale jest bez abonamentu. Więc i tak mamy najtańszą wodę. 2zł brutto, a w gminie Limanowa jest 2,50 zł netto + abonament.

Z.G: Koszty utrzymania wodociągu są zerowe, jest tylko konserwator, zarząd sam, we własnym zakresie wykonuje prace bezpłatnie.

 

K: Pracujecie zupełnie społecznie?

 

G.K.: Mamy przyznane 500 zł miesięcznie dla całego zarządu. My z tego nie korzystamy, bo nie musimy. Nie musimy chodzić też do opieki społecznej ani do wójta.

Z.G.: A on by chciał, żebyśmy przychodzili.

 

K: Wójt ma dobry pijar wokół siebie i mocną pozycję,  wygrywa w kolejnych wyborach.

 

G.K.: Bo większość Pisarzowej to są ludzie, którzy pracują w gminie.

Z.G.: I się boją. Przy ostatnich wyborach w Pisarzowej, wójt już nie łapnął dużo głosów. Włodarczyk startował pierwszy raz, zdobył 35% poparcie.

 

K: Wójt mówi, że Włodarczyk startuje co wybory.

 

Z.G.: Pierwszy raz teraz startował.

 

K: Będziecie stawiali w wyborach na nową twarz?

 

Z.G.: Żeby ruszyło coś z rozwojem Pisarzowej to na pewno.

G.K.: Raczej na pewno. Wójt rzekomo mieszka w Pisarzowej, a nie dba o rozwój i wygląd wsi.

 

K: Wspiera te wsie, w których ma poparcie?

 

Z.G.: Pisarzowa była najbogatszą wsią w gminie Limanowa. Przy tych rządach, niedługo nie będzie ani wsią ani przysiółkiem, tylko będzie przytułkiem.

G.K.: Myśmy sobie nie wymyśli tego sami, tylko delegaci spółki podjęli taką decyzję przez uchwałę, żeby odzyskać działki od gminy. Wójt nie chce przyznać się do błędu, że to jest źle zrobione.

 

K: Dobrze przygotowany do życia w debacie publicznej?

 

G.K.: Tak, już jest wyćwiczony przez te wszystkie lata.

 

K: A czy nie jest tak, że PSL - owcy to tacy trwacze, którzy okupują urzędy?

 

Z.G..: No tak jest, oni jak adwokaci z dziadka pradziadka przechodzą na stanowiskach. Trzeba wziąć pod uwagę, że wójt to już jest stary lis, w państwowych urzędach robi blisko 40 lat. Byle kto mu przez rozum nie przejdzie.

 

K: To jest taki lokalny nepotyzm?

 

G.K.: Tak oni obsadzają stanowiska swoimi ludźmi, jeżeli ktoś potrafi myśleć samodzielnie i ma inne zdanie jest wrogiem.

 

K: Według was, wójt łamie demokratyczne prawa?

 

G.K.: 5 lutego, byliśmy na sesji, to wójt z przewodniczącym zaczęli nam zarzucać, że wydajemy nielegalnie pieniądze należące do spółki. My mamy cel w tym, żeby rozbudowywać wodociąg, a nie wydawać pieniądze nielegalnie. Wydaliśmy pieniądze na konkretny cel.

 

K: Jak dalej planujecie swoje działania?

 

G.K.: Wójt powiedział, że jak oddamy działkę to wybudujemy zbiornik. Coś jest nie tak, to jest jakiś szantaż. Skoro wójt może wybudować to dlaczego my nie możemy? A ja nie mam pozwolenia od delegatów na to, żeby przekazać działkę, albo wydawać pieniądze na inwestycje gminne. Chociaż na remonty wydajemy, bo jak nie będzie remontu to nie będzie wody.

 

K: Terroryzuje was? Boicie się go?

 

Z.G.: Wójt się boi, to jest cwaniak, kozak, ale strachliwy. Boi się, bo spółka posiada pewien majątek tzn. źródła, ujęcia, miejsca pod zbiornik.

G.K.: Myśmy zrobili pozwolenia na nowo kupione działki: mamy więc pozwolenia budowlane, wodnoprawne, operaty wodnoprawne, a gmina raczej nie ma na te ujęcia takich pozwoleń. My, jako zarząd, reprezentujemy tylko spółkę. W aktach notarialnych nigdzie nie ma zapisane, że to jest dla Krzyżaka czy dla Górki; jest natomiast zapis, że my reprezentujemy spółkę.

 

K: Co zrobicie jak ta skomplikowana sytuacja nadal będzie trwała?

 

G.K.: Czekamy na odpowiedź wójta, bo złożyliśmy uchwałę na sesję rady gminy. Czy podejmą w ogóle jakiekolwiek działania na sesji? Na pewno, gdy nie uzyskamy pozwolenia na budowę będziemy dalej informowali media.

Z.G.: Zaskarżymy wójta za bezczynność gminy i rady. Choć rada obroni wójta, jest koalicja, wójt ma większość.

G.K.: Wójt sam sobie szkodzi. Przez tyle lat nie zrobił zagospodarowania przestrzennego, a teraz wydanie nam pozwolenia uzależnia od owego planu. Rozpoczęliśmy prawne kroki o unieważnienie decyzji wojewody. Wysłaliśmy pismo do ministerstwa. Wójt jest wściekły na nas.

Z.G.: I o to się wściekają. Gmina już dwa razy pisała do ministerstwa, w celu wyjaśnienia na jakiej podstawie przejęli działki.

 

K: Powinniście mieć dostęp do dokumentacji.


G.K.: Nie ma, zginęła.

Z.G.: Dokumentacja poprzedników też zginęła.

G.K.: My jak zostaliśmy wybrani do zarządu, to walczyliśmy przez 6 lat i do dziś walczymy. Poprzednik nasz dalej skarży się na nas po sądach. W sprawie spółki byliśmy około 20 razy w różnych sądach.

 

K: Może warto w tej sprawie pojechać do ministerstwa? Będziecie mieli wtedy dostęp do dokumentacji, dowiecie się na jakiej podstawie się uwłaszczyli.

 

G.K.:  Nie wykluczamy że tak, początek rozgrywek to 2008 r. To był najgorszy rok w początkach działalności w spółce. Miałem w domu wszystkie kontrole jakie mogły być: straż graniczną, PIP, przyjechali z karabinami otoczyli dom, szklarnie - przyjechali na dwa samochody.

 

K: Po co takie działania?

 

G.K.: Chcieli mnie wystraszyć, były nawet telefony anonimowe do mojej mamy, dążyli do tego, żebym się wycofał ze spółki.

 

K: Zrewanżowaliście się wójtowi?

 

Z.G.: U nas, nie znamy odwetu, w Pisarzowej ludzie nie są mściwi.

G.K.: Nie pomogli nam w przejęciu spółki, wręcz przeszkadzali. Mieliśmy założone sprawy w sądzie o pomówienia. Sędzia w Limanowej wydał najpierw wyrok skazujący, choć nic nie znaleźli. Ale po odwołaniu było uniewinnienie.

Z.G: Wójta zachowanie i działanie przypomina sekretarza PZPR.

 

K: Mówi, że nie był, że jest wierny PSL-owi.

 

Z.G.: Ale jak długo?

G.K.: To będzie umierał za PSL.

Z.G.: Musi go Pan jeszcze raz zapytać odkąd jest wierny PSL-owi?

 

K: Powiedział, że jest wierny, ale nie powiedział, od którego roku.

 

Z.G.: No właśnie. Wójt ucieka z zebrań.

G.K.: My chcemy poruszyć jakiś temat, a on do sołtysa mówi: kończ.

G.K.: My walczymy po to, żeby woda była, a że inni chcą politykę uprawiać to nas to nie interesuje.

Z.G.: Na naszą wieś rzuca się plotki i pomówienia, że chcemy się sprywatyzować.

G.K.: Sołtys Pisarzowej jest radnym i dla świętego spokoju nie podpisał się pod rezolucją składaną do rady, ale wodę też chce mieć.

Z.G.: My chcemy, żeby Pisarzowa się rozwijała, a nie uwsteczniała.

K: Dziękuję za rozmowę.

Zapraszamy na część I i II.

 Wójt cudotwórca: Oprócz (złodziej, bandyta i gwałciciel) - wszystkie przekleństwa do mnie skierował

 

Gmina Limanowa: Mieli układy, swojego wójta, swojego starostę - pełen komfort do kombinowania