Startowi w wyborach samorządowych nie mówię nie Drukuj

włodarczyk int1

Brak polityki rolnej: Potrzebna  jest spójna polityka dla turystyki aktywnej i proekologicznej

Rozmowa z Wojciechem Włodarczykiem
- wiceprzewodniczącym Rady Powiatu Limanowskiego

 

 

Kurier: Panie przewodniczący, coraz częściej widać Pana w różnych programach telewizyjnych z racji przewodniczenia Radzie Wojewódzkiej Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Rolników Indywidualnych ,,Solidarność”. Tematy rolnictwa są panu bliskie czy jest to typowe „parcie na szkło”?


Wojciech Włodarczyk: Żadnego „parcia na szkło” nie mam. Tak się składa, że wychowałem się na wsi, wieś była i jest mi bliska, nie wyobrażam sobie życia w mieście. Dokładnie wiem jak niełatwo ma polski rolnik, aby podołać dzisiejszym wyzwaniom i pułapkom, jakie są na niego zastawiane. W podobnie ciężkiej sytuacji są także robotnicy. Poprzez udział w programach telewizyjnych staram się zwrócić uwagę na niesprawiedliwość, która dotyka polskiego rolnika. Zależy mi na tym, żeby problemy rolników były obiektywnie przedstawiane, aby zakończono dzielenie polskiego społeczeństwa poprzez zrzucanie winy na rolników czy robotników, kiedy tak naprawdę problemem jest brak polityki rolnej i gospodarczej w naszym kraju. Stąd mój dość częsty udział w programach telewizyjnych.


K: Jak Pan ocenia czy jest szansa na odrodzenie się rolnictwa na naszym terenie?


WW: Cały czas mam taką nadzieję i dlatego o to walczę. Małopolska, a zwłaszcza nasze tereny to obszary, na których może rozwijać się rolnictwo połączone z turystyką i agroturystyką. Uważam że należy wykorzystać walory naszych terenów i gdyby nie ignorowano możliwości, jakie daje nam życie na tym terenie, tylko stworzono odpowiednią politykę dla turystyki aktywnej i proekologicznej, nasze życie i funkcjonowanie byłoby na o wiele wyższym poziomie. Na naszym terenie nie ma szans na rozwój wielkiej przedsiębiorczości ze względu na jego specyfikę – mamy tu tereny chronione, górzyste, ale za to bardzo piękne i zachęcające do aktywnego wypoczynku.
Wysokie bezrobocie, które obserwujemy, w bardzo dużym stopniu jest spowodowane właśnie brakiem polityki rolnej na naszym terenie. Należy znieść blokady dla działalności w tym obszarze, w wielu krajach turystyka tak rozumiana jest nieopodatkowana.  
Gdyby u nas wprowadzone zostały takie rozwiązania to bezrobocie zmniejszyłoby się gwałtownie.


K: Nie uważa Pan, że u nas gospodarstwa są za bardzo rozdrobnione?


WW: W jakimś stopniu tak, ale bardzo duży procent gospodarstw ma szanse na przetrwanie jak wprowadzi się rozwiązania, o których mówiłem.
Potrzeba dobrze zorganizować komunikację publiczną dla turystów. Szansą jest ustawa dopuszczająca swobodny handel produktami regionalnymi – z  tym tematem uporały się takie państwa jak Słowacja, Czechy, Węgry, Austria, a my ani rusz – nic nie robimy w tym kierunku, tak jakby dla obecnych rządów ważniejsze było silne lobby koncernów.

K: Może koncerny potrafią się „odwdzięczyć”? Nie bez przyczyny nie płacą podatków.


WW: Tak, jest to wielce prawdopodobne. Indywidualny rolnik nie wręczy łapówki, bo po pierwsze niby jak miałby to zrobić, a po drugie z czego miałby na nią mieć, stąd jego potrzeby spychane są na margines.
Miałem nadzieję, że kiedy Unia Europejska obwołała rok 2014 rokiem gospodarstw rodzinnych, to nasz rząd się opamięta, ale jak widać ich interes własny jest ważniejszy nad dobro Polski.
Na gospodarstwa ekologiczne bardzo mocno stawia Austria, sprzeciwiła się żywności genetycznie modyfikowanej – Austriacy odwrócili się od tego, przez co przeszli, a w Polsce Platforma z PSL-em za wszelką cenę chcą do końca zniszczyć to co mamy jeszcze pięknego, zdrowego i nieskażonego.
K: Co jest dla Pana ważniejsze – praca w samorządzie czy działalność związkowa?
WW: Związkowcem jestem od samego początku i nie zdradzam związku, cały czas bronię jego dobrego imienia, bo wiem jak ważną rolę związek ma do spełnienia. Oczywiście, aby dobrze zrozumieć rolę związku trzeba znać jego historię, zadać sobie pytania: dlaczego tak go niszczono, dlaczego tak mocno naszpikowano go agenturą?
To związek zdecydował o moim starcie do samorządu gminnego, gdzie wygrałem w  pierwszej turze i przewodniczę jemu do dzisiaj. Pełniąc te dwie role mogę więcej zdziałać dla mieszkańców.

K: Pojawiła się informacja, że startuje Pan na Wójta Gminy Limanowa w jesiennych wyborach? Rozważa Pan taką ewentualność?


WW: Do jesieni jest jeszcze dużo czasu, wszystko może się wydarzyć. Na dzień dzisiejszy bardzo duża grupa nie wyobraża sobie, że mogę nie startować. Także grupa radnych Prawa i Sprawiedliwości wskazuje moją osobę, ale ja jeszcze nie podjąłem decyzji, muszę to dobrze przemyśleć. Od początku swojej działalności podejmowałem starania dla dobra wspólnego, dlatego rodzi się we mnie pokusa, aby rzucić rękawicę temu układowi.
Serce mi się kraje jak widzę, że zamiast ułatwiać życie mieszkańcom, co często jest możliwe dzięki prostym decyzjom, celowo rzuca się kłody pod nogi tylko dlatego, że ktoś zwęszył w tym własną korzyść.
Nie chcę tego tematu rozwijać i podawać przykładów, wystarczy, że wsłucha się pan w to, co mówią mieszkańcy. Dlatego na dzień dzisiejszy startowi w wyborach samorządowych nie mówię nie.