|
Gdy często spaceruję po nowo wybudowanej promenadzie ogromnie razi mnie widok wałęsających się psów, które załatwiają swe potrzeby fizjologiczne na wydatkowane na promenadę 10 mln zł. Watahy psów często można spotkać oczywiście i w innych częściach Szczawnicy. Dlaczego Straż Miejska (pomimo tego, że jest powołana do tego typu spraw) nie reaguje i nie ustala właścicieli czworonogów?
Wiadomo jak są prześladowani bezpodstawnie właściciele pensjonatów co do przestrzegania wywozu nieczystości stałych i ciekłych. Pytam: kiedy i czy Straż Miejska kontrolowała takie osiedla jak: Gabańka, Bereśnik /wraz ze schroniskiem/,Kowalczyk, Języki ,Przysłop/nad ujęciem wody dla Szczawnicy/, Groń itd. ? Czy jest dla nich za daleko? Czy to dlatego, że w większości przypadków nie ma w ogóle możliwości dojazdu wozu asenizacyjnego? A jak wygląda sytuacja wywozu śmieci? Kto kiedykolwiek widział tam śmieciarkę?
Dlaczego na ulicy Sopotnickiej w dalszym ciągu wylewane są nieczystości do rzeki? Jakoś w tym przypadku Straż Miejska pomimo ciągłego naruszenia prawa ukarała niewielkim mandatem... Czy to dlatego, że występuje koligacja rodzinna z jednym z radnych szczawnickich?
ODPOWIEDŹ REDAKCJI:
Dziękujemy za zainteresowanie tematem. Cieszą takie przejawy lokalnej solidarności. Listów utrzymanych w tym tonie nasza redakcja otrzymuje wiele, to świadczy o zaangażowaniu Czytelników w sprawy lokalne. Oczywiście jesteśmy chętni do wspierania wszelkich działań na rzecz demokracji i praworządności, jednak pragniemy podkreślić, że Redakcja nie może być jedynym pośrednikiem w rozwiązywaniu wszelakich problemów. Szczawnickie bolączki są nam bliskie i ich świadomość jest nieodzowną w prawidłowym funkcjonowaniu w tej społeczności, jednakże zachęcamy także do szukania rozwiązań za wstawiennictwem radnych i aktywistów, którzy naszym zdaniem są bardziej zobligowani do takowych interwencji. Co więcej, są one wpisane w charakter ich działalności i powinny być wyrazem troski o miasto i region a także okazją do wywiązania się z wyborczych obietnic. |