| Bezprawie stróżów prawa? |
|
|
W ostatnim czasie w Szczawnicy miały miejsce incydenty wskazujące na nadużywanie władzy przez straż miejską (np. kontrola poboru opłaty uzdrowiskowej i podatku od nieruchomości; czynny udział w pomiarach metrażu lokali, gdzie zarejestrowana jest działalność gospodarcza; kontrola zezwoleń budowlanych; kontrola ruchu drogowego w sytuacji, gdy nie doszło do wypadku).
Kurier Pieniński: Do naszej redakcji docierają niepokojące sygnały związane z bezkarnością straży miejskiej. Jednostka ta, pomimo iż często łamie prawo, pozostaje bezkarna, gdyż ustawowo podlega wyłącznie burmistrzowi. W takiej sytuacji zareagować mogą tylko organy bezpośrednio nadzorujące, nie może zrobić tego nikt inny. Dlaczego tak się dzieje? Wiesław Janczyk: To pierwszy sygnał, który dociera do mnie w tej sprawie. Prawdą jest, że straż miejska często próbuje przejąć wiele „obowiązków”, które według prawa przysługują policji. Przykładem może być pobliska gmina, gdzie obiekt dzierżawiony przez policję został na wniosek wójta przekazany nowo powołanej straży miejskiej, co moim zdaniem jest wyraźną próbą wchodzenia w kompetencje policji. Podobnie jest w wielu samorządach z zakupem radarów i mandatami za przekroczenie prędkości, którymi wcześniej mogła karać tylko policja. W przypadku, gdy prawo to przysługuje także straży miejskiej, wpływy z mandatów stają się planowanym i pewnym źródłem dochodu dla gmin. W Gminie Mszana Dolna, gdzie postawiono radar, zauważono znaczący wzrost budżetu tamtejszego samorządu. Są to jednak mandaty z kieszeni lokalnych wyborców. Osobiście uważam, że takie działania nie są dobre. Należy bowiem skupić się na zwiększaniu bezpieczeństwa i budowie bezpiecznych dróg, a nie na karaniu obywateli. W tym przypadku tamtejszy wójt przegrał wybory niewielką ilością głosów. Są więc momenty, kiedy społeczeństwo może to również uwzględnić w swojej ocenie włodarzy. KP: Przyjrzyjmy się sprawie dotyczącej przeprowadzania dzieci przez ulicę w Szczawnicy. Strażnicy miejscy w ciągu zaledwie pół godziny (od 7.30 do 8.00) pomagają uczniom przejść przez jezdnię. Jednak działania te skierowane są przede wszystkim na poprawę wizerunku straży miejskiej. Interesującym jest fakt, że jednostka ta nie ma ustawowego prawa do zatrzymywania pojazdów, WJ: Oceniam to jako dość prowizoryczną próbę rozwiązania ważnego problemu bezpieczeństwa dzieci w drodze do szkoły. KP: Sprawa nielegalnego wstrzymywania ruchu, po skierowaniu do Komendy Ruchu Drogowego WJ: Powiem tak, nie zawsze samorząd stać na to, by przed każdą szkołą był ktoś, kto będzie przeprowadzał dzieci przez drogę w godzinach nauki. Uważam zatem, iż pomocy jaką niesie straż miejska w czasie największego natężenia ruchu nie należy krytykować. Wręcz przeciwnie, taka pomoc jest godna uznania, ale łamanie czy naginanie prawa, które jej towarzyszy jest niedopuszczalne i wady takiego działania trzeba natychmiast usunąć. KP: Kolejnym nadużyciem, jakiego dopuszczają się strażnicy miejscy jest uczestniczenie w pomiarze budynku, czy też kontrole podmiotów gospodarczych w zakresie opłaty uzdrowiskowej, uściślijmy - dokonywane selektywnie, tylko w wybranych przypadkach. Przeważnie kontrole te odbywają się WJ: Odnośnie kontroli powierzchni lokali użytkowych dokonywanych przez funkcjonariuszy straży miejskiej podzielam opinię, że strażnicy nie mają takiego prawa i jest to niedopuszczalne. Staram się zrozumieć wójtów, którzy straże powołują. Uważam jednak, że nie powinny to być „organizmy przerośnięte”, ale takie, które potrafią sprawnie działać w ramach swoich kompetencji. KP: Urzędnicy, w przeciwieństwie do zwykłych obywateli, są karani bardzo rzadko. Po odkryciu nielegalnych działań straży miejskiej, złożony został do prokuratury wniosek, ale niestety sprawę umorzono z racji niskiej szkodliwości społecznej. Co Pan o tym sądzi? WJ: Myślę, że mogę pomóc w tym przypadku. Jeśli są osoby, które czują się pokrzywdzone, proszę przesłać mi odpowiednie dokumenty w tej sprawie. Podejmę ich analizę, sprawdzę, czy nie doszło w tym przypadku do uchybień i będę domagał się wznowienia postępowania. KP: Dlaczego dochodzi do tego typu sytuacji? WJ: Często pojawia się pokusa, której samorządowcy nie potrafią się oprzeć - chcą zawłaszczyć jak najwięcej atrybutów władzy. Samorządy mające problemy finansowe posuwają się do abstrakcji, szukają nowych lokalnych danin i podatków, a powinny skupić się na wyznaczonych działaniach i dążyć do ich realizacji; w większym stopniu rozliczać i oceniać władze centralne; krytykować i skutecznie domagać się środków z budżetu Państwa adekwatnie do zlecanych samorządom zadań. Oczekuję od władz lokalnych większego zaangażowania w to, co się dzieje w tej naszej wspólnej rzeczywistości w kraju, a nie skupiania się tylko i wyłącznie na swoim „podwórku”. Oczekuję od tych ludzi większej odpowiedzialności, kompetencji, działań. Nie mogą tak jak dotąd chować głowy w piasek, milczeć i udawać, że to co dzieje się z przepisami prawa w Sejmie - kształt ustaw i kierunki działania Rządu ich nie dotyczy. Muszą sobie zdać sprawę z tego, że są wpisani w ten obraz polityczny. Moim zdaniem powinni aktywniej oceniać decyzje władz wyższego szczebla, natychmiast zabierać głos. Jako lokalna elita, posiadają bardzo ważną delegację wyborczą od ludzi do podejmowania ocen i wyrażania publicznie opinii w kontekście tego, jak nowe przepisy wpływają na zamożność oraz perspektywy pracy i życia mieszkańców regionu. Ponadto potrzebujemy w Polsce ludzi odważnych, którzy potrafią walczyć o swoje prawa. My jako społeczność mamy podświadomie zakodowaną, po uprzednim systemie, pewną obawę wobec władz i za słabo bronimy swoich racji. KP: Panie Pośle, bardzo często ci, którzy bronią swoich racji, są za to surowo karani. WJ: Budzi się tu nadgorliwość władz w kontrolowaniu obywateli. Skala tego zjawiska jest ogromna i dotyka wiele sfer funkcjonowania lokalnej społeczności. KP: Wróćmy do tematu. Jeżeli policjant dopuści się złamania prawa czy innego wykroczenia istnieje możliwość złożenia skargi do przełożonego, czego nie ma w przypadku np. komendanta straży miejskiej, który podlega wyłącznie władzy samorządowej – burmistrzowi. Dla przykładu, naruszenie miru domowego - policja musi mieć zgodę, by wejść na posesję, natomiast straż miejska nie. Jednak, gdy dochodzi do zagrożenia życia lub zdrowia to dzwonimy na policję, ponieważ straż miejska bardzo często odmawia pomocy w takich przypadkach. Czy zatem straż miejska jest nam potrzebna? WJ: Każda służba powinna mieć swoje, nieprzekraczalne uprawnienia. Jeżeli sprawa sprowadza się do tego, że straż miejska ma kompetencje porównywalne z policją, to uważam, iż ograniczenia dotyczące policji powinny też ograniczać straż, a nawet w tej formacji powinny być zdecydowanie ostrożniej stosowane według zasady mniej rygoru, a więcej pomocniczości. KP: Obecnie nadzór merytoryczny policji, sprawowany nad strażą miejską ogranicza się wyłącznie do wypisywania mandatów, może należałoby go rozszerzyć? W szeregach policji są funkcjonariusze, którzy również dostrzegają ten problem i uważają, że Sejm powinien doprowadzić do nowelizacji ustawy o strażach miejskich, która mogłaby doprowadzić do likwidacji tych nadużyć. Czy ma Pan pomysł na zmianę tej ustawy? WJ: Z przyjemnością osobiście spotkam się z komendantami policji, by porozmawiać i poszukać jakiegoś sensownego rozwiązania, korzystając z ich wiedzy i doświadczenia. Myślę, że nie ma tu aż tak głębokiej patologii, żebyśmy nie byli w stanie tego zahamować. Jeśli policja jest skłonna współpracować z posłami w celu ograniczenia dowolności straży miejskiej, żeby nie tylko burmistrz, lecz także ktoś inny obiektywizował czynności, sprawował nad nią nadzór, to stanowi to dobrą perspektywę na przyszłość. KP: Miejmy nadzieję, że dojdzie do nowelizacji prawa, gdyż „okazja czyni złodzieja”. W przypadku, gdy burmistrz ma problem z kontrkandydatem, to obecnie ma możliwości zaszczucia go poprzez serię niekończących się kontroli, w wyniku których eliminuje konkurencję i jej sojuszników. WJ: W stu procentach zgadzam się z tym co Pan mówi. Musimy coraz więcej ludzi zainteresować życiem społecznym i tym co się dzieje bezpośrednio wokół nas. Dziękuję za to zainteresowanie, bo płynie z niego bezpośrednia korzyść dla mieszkańców, którzy nie czują się osamotnieni mając swoje wątpliwości i dylematy w kontaktach z administracją i samorządem. Obiecuję zająć się problemem poruszonym przez redakcję “Kuriera Pienińskiego”. KP: Dziękuję za rozmowę. Wiesław Janczyk (ur. 07. 04. 1964 r.) – polityk, działacz samorządowy związany z Sądecczyzną, obecnie poseł na Sejm RP VII kadencji. Mówi o sobie: “zawsze działałem w zgodzie z prawdą, prawem i własnym sumieniem. Bezkompromisowo demaskowałem nadużycia lokalnej władzy i robiłem wszystko, aby stworzyć lepsze warunki rozwoju dla naszych miast i wsi”.
|