| Moi koledzy partyjni okazali się świniami - Wicestarosta Nowotarski Maciej Jachymiak |
|
|
|
Ci świętobliwi na pokaz ludzie będą się smażyć w piekle. Poparcie Hodorowicza w wyborach na senatora było koszmarnym błędem. Dość szybko po wyborach okazało się, że profesor po prostu kłamał. Czy Platforma, czy PiS - tam demokracji jest tyle, co brudu za paznokciem. Niby te partie walczą o demokrację, a nie potrafią zaprowadzić demokracji we własnych szeregach. Co było głównym powodem rozłamu jeżeli chodzi o PO w okręgu nowotarskim? Czy na decyzji o wystąpieniu z klubu zaważył fakt powołania drugiego koła? Czy może jest drugie dno tej historii? Temat pojawił się w styczniu zeszłego roku. Przewodniczący małopolskiej PO - Raś poinformował nas, że prowadził rozmowy z Markiem Fryźlewiczem na temat powstania drugiego koła Platformy w Nowym Targu. Problem polegał na tym, że PO w Nowym Targu właściwie od samego początku powstania była krytycznie nastawiona do sposobów jakimi Fryźlewicz zarządza miastem. I Fryźlewicz od samego początku podejmował różne działania, żeby Platformę w tym składzie zlikwidować, wprowadzić tam swoich ludzi. Pisał pisma do parlamentarzystów z Platformy, zwracał się do nich bezpośrednio, czasami to były bardzo śmieszne sytuacje. Próbowano także mnie zdyskredytować przez różne donosy, np., że jestem alkoholikiem, czy inne, gorsze rzeczy, za co zresztą ci świętobliwi na pokaz ludzie będą się smażyć w piekle, tak uważam. Ale byliśmy w stanie cały czas się obronić. Rzeczą, która przeważyła był wybór Hodorowicza na senatora. Przyznam szczerze, że tak naprawdę zgubiły nas własne działania. Poparcie Hodorowicza w wyborach na senatora było koszmarnym błędem. Zrobiliśmy to dlatego, że były takie sugestie z Krakowa, poza tym nie było jakoś innych kandydatów. Rozmawialiśmy z nim przed wyborami. Zapewniał nas, że nie będzie się angażował w nowotarską politykę, że ma świadomość tego konfliktu, który tutaj jest, ale że on będzie stał ponad tym wszystkim. Dość szybko po wyborach okazało się, że profesor po prostu kłamał. Bardzo szybko się zaangażował w lokalną politykę i wszczął działania burzące Platformę w Nowym Targu w tym kształcie, w którym ona jest, by powołać nową, która będzie zależna od Fryźlewicza. To nietypowe jak na człowieka nauki, profesora, rektora uczelni, mamy do czynienia z podwójną osobowością, wyrafinowanym cynikiem? Wydaje mi się, że Hodorowicz jest ślepo wpatrzony we Fryźlewicza, powtarza po nim bezkrytycznie różne bzdury. Zresztą, ma duże korzyści z tego. Ale czy to jest bezmyślność, czy interesowność Hodorowicza - trudno mi powiedzieć. Pewne jest dla mnie jednak, że ludzie z PO w Krakowie, którzy Fryźlewiczowi przez wiele lat odmawiali przysługi, żeby zlikwidować Platformę w Nowym Targu i powołać nową, teraz już musieli odmówić nie Fryźlewiczowi, ale senatorowi Hodorowiczowi. Było im niezręcznie wojnę z Hodorowiczem toczyć. Zostali postawieni w takiej sytuacji, że musieli zachować lojalność albo wobec kolegi i senatora, albo wobec nas. Politycy bardzo często nie wytrzymują takich prób charakteru i zachowują się jak świnie. I tak się okazało też w tym przypadku. Trudno. Ja jednak nie żałuję. Gdyby chodziło o przyzwoitą partię, która trzyma się przyzwoicie swoich zasad, to ja walczyłbym o Platformę. Tu jednak dwie rzeczy się zeszyły. Po pierwsze, że moi koledzy partyjni okazali się świniami, mówiąc dosadnie, a po drugie, ja już nie miałem ochoty być w PO, bo nie jest to ta partia, którą miała być na początku. To nie jest partia konserwatywno-liberalna. To jest bezideowa partia władzy, zezująca w lewo i ja nie chcę mieć z tym nic wspólnego. Oficjalne stanowisko, do którego udało się nam dotrzeć, to - może zacytuję „po prostu chciano was zmobilizować do lepszej pracy”. To jest kompletny bełkot. Wyniki Platformy Obywatelskiej w Nowym Targu od samego początku były bardzo dobre. Wygrywaliśmy tu wybory, mieliśmy o wiele lepsze wyniki niż np. w Nowym Sączu, który w porównaniu z nami miał wyniki żenujące. To było jedno z najlepiej działających kół na terenie okręgu wyborczego. Wygrywaliśmy tu zawsze wybory prezydenckie, parlamentarne – polskie i europejskie. Ostatnio wygraliśmy też wybory do samorządu powiatowego i do rady miejskiej. Jedyne wybory, których nie udało nam się wygrać, to były wybory na burmistrza. Niech mi ktoś wskaże tutaj koło, które miało lepsze wyniki. Mówienie o poprawie funkcjonowania to próba wyjścia z twarzą z sytuacji i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Gdyby ludzie PO chcieli wspomagać lokalne koła, to zakładaliby je w miejscach, gdzie ich nie ma, albo gdzie PO ponosi bardzo wysokie porażki. Ale Platforma zaczęła poprawiać działanie tam, gdzie osiągała najlepsze wyniki. I tu nie chodziło o żadne poprawianie wyników, tylko o ich przejęcie na rzecz Fryźlewicza. No i o likwidację grupy, która go krytykowała. A efekt tego będzie tylko jeden. Wyniki Platformy Obywatelskiej w przyszłości w Nowym Targu będą o wiele niższe. I ci ludzie o tym dobrze wiedzieli. Są tchórzami i nie byli w stanie powiedzieć prawdy swojemu koleżce partyjnemu Hodorowiczowi. Pogubiłem się, to kto jest ważniejszy dla Platformy: Fryźlewicz czy Hodorowicz? Platforma składa się głównie z ludzi, którzy myślą o własnym interesie. I w tym momencie to zadecydowało. Oni nie myślą o przyszłości Platformy Obywatelskiej, tylko własnej. Chcą mieć dobre relacje z Hodorowiczem, no to muszą poświęcić Nowy Targ. Gotowi są przegrać wybory w Nowym Targu. Ważne, żeby Hodorowicz, który jest postacią wpływową, coś tam kiedyś im pomógł. Wiadomo, że z reguły partia rządząca traci na popularności. Jeśli partia rządzi dobrze, to niczego nie traci. Wynika z tego, że ta partia rządziła źle. Ta partia nie rządzi dobrze, popełnia dużo błędów. Ale uczciwie trzeba powiedzieć, że też sporo robi. Jest tak i tak, nie mam jednak wątpliwości, że można rządzić lepiej. Inne partie rządzące nie popełniały błędów? W Polsce mamy specyficzną sytuację. Tu nie ma dobrej partii a to, co trzyma tak na prawdę przy władzy Platformę Obywatelską, to nie są jej sukcesy. To jest słabość opozycji. Uważam, że osobą, która utrzymuje przy władzy Platformę, jest Jarosław Kaczyński. Ile razy powie coś, zaangażuje się w jakieś działanie, to od razu notowania PO idą w górę. Jest to polityk według mnie bardzo zły, słaby. To, że prawica w Polsce nie rządzi, to według mnie jest skutek złego przywództwa. Platforma z tego korzysta. Platforma korzysta ze słabości PiS-u, ze słabości lewicy. PiS czy Kaczyński mógłby książkę napisać o tym, jak oddać władzę, jak schrzanić coś, co się już ma. PiS miał własnego prezydenta, premiera, marszałka sejmu i dzięki koalicji także większość parlamentarną. Kaczyński to jest megaloman i narcyz. Jemu się wydaje, że jak coś powie, to wszyscy za nim pójdą. Ale nie. Ludzie nie idą za nim. Jemu się wydawało, że on ogłosi nowe wybory i je wygra. No i przegrał. Co było dość łatwe do przewidzenia. Ale jeszcze raz powiem, że mimo wielu słabości Platforma jest partią nie do końca złą. Jest to partia ludzi sprytnych, w związku z czym wiele rzeczy udaje się przeprowadzić. Krytykujemy tę Platformę, ale jednak parametry ekonomiczne mamy lepsze niż w krajach, które przeżywają teraz głęboki kryzys. W tych krajach są jeszcze gorsze rządy. Proszę mi powiedzieć, czy jest zatem miejsce na lidera, który może pograć o stanowisko np. burmistrza i nie być upartyjniony? Mówimy tu o przestrzeni Nowego Targu. Na takich przestrzeniach jak Nowy Targ dominują głównie lokalne inicjatywy. Ale od poziomu powiatów w górę już nie. Im większe grupy społeczne, tam rola partii jest nie do podważenia. One muszą istnieć. Po prostu nie wymyślono na razie niczego, co by miało szansę w najbliższych czasach lepiej funkcjonować. Partie muszą być. Chodzi o to, żeby działały jak najlepiej. W Polsce jeszcze działają źle i ja sobie zdaję sprawę, że może to być wynik dziury historycznej, która była wywołana komunizmem. Coś, co się rozwijało dobrze w Polsce przedwojennej, zostało nagle przerwane i musi się rozwijać od nowa. No i musi dojrzeć. Największe polskie partie są prymitywne, wodzowskie. Czy Platforma, czy PiS - tam demokracji jest tyle, co brudu za paznokciem. Niby te partie walczą o demokrację, a nie potrafią zaprowadzić demokracji we własnych szeregach. Liderzy praktycznie są nieusuwalni. Prowadzą gry pałacowe. W partiach nie odbywa się praktycznie żadna dyskusja programowa. Wiem jak jest w Platformie. Zarząd podejmuje bardzo ważne decyzje strategiczne z zakresu chociażby służby zdrowia itd. Ja nie słyszałem żeby były jakieś gremia w tej partii, które zbierają opinię w tych sprawach. Właściwie to odbywa się tak, że Tusk i jego otoczenie podejmuje decyzje a reszta musi się podporządkować. Z poprzedniego wywiadu można wyczytać, że kierują Panem pewne ambicje polityczne, przy czym odważnie zanegował Pan istniejący stan rzeczy, istniejący układ i nadużycia. Otrzymaliśmy informacje, że zostało to bardzo pozytywnie odebrane przez Czytelników, dla których te przykłady, o których Pan mówił, nie są obce i nie są zaskoczeniem. Wyraził Pan swoje poglądy zapewne narażając się kolegom, tym większy szacunek dla Pana osoby. Większość moich kolegów z samorządowców to są ludzie, którzy uważają się za wytrawnych polityków z górnej półki, wypowiadają się w sposób bardzo polityczny, często nie wiadomo o co im chodzi. Ja nie krytykuję tego, natomiast absolutnie nie mam zamiaru w ten sposób postępować. Zawsze mówiłem to co myślę i byłem czasem za to chwalony, czasem krytykowany. W starostwie jest tak, że kolega koalicjant Krzysztof Faber czasami rwie włosy z głowy jak coś powiem. Czasem mnie chwali. Ale jak trzeba zadziałać dyskretnie i politycznie, to wtedy jednak wkracza Krzysiu. Uzupełniamy się. Nigdy nie udało mi się niestety uzyskać jakiejś sensownej wypowiedzi od starosty w kwestii tego rozłamu w PO czy też w innych sprawach. No i zapewne się tego nigdy nie uzyska, ale to nie znaczy, że on nie ma tego stanowiska. Po prostu uważa, że jako przedstawiciel władzy powinien być powściągliwy i nie zrażać nikogo swoją jednoznaczną opinią. Nigdy nie wiadomo czy w przyszłości ta osoba nie będzie musiała z powiatem jakoś współpracować. Uważa, że po prostu jakby poświęca się nie mówiąc co myśli, zachowując to dla siebie. Jako przedstawiciel władzy musi ze wszystkimi dobre relacje utrzymywać. Ja mam inny stosunek do tego. Uważam, że nie ma nic wstydliwego w mówieniu tego co się myśli, ale dopuszczam też, że można inaczej. Wiem, że jestem takim politykiem nietypowym, no trudno. Starosta ma zamiar kolejny raz objąć swoją funkcję? Nie wiem, jeszcze takiej rozmowy gruntownej na ten temat nie przeprowadziliśmy, ale polityka to jest choroba nieuleczalna. Po prostu jeśli ktoś raz w to wszedł, to… Pytam bardziej pod tym kątem, w jakim kierunku Pan się będzie ustawiał? Czy byłby Pan zainteresowany fotelem starosty? Ja bym chciał, żeby to, co udało nam się osiągnąć tutaj w powiecie, czyli przede wszystkim ustabilizowanie sytuacji materialnie i organizacyjnie, w oświacie, w szpitalu, drogach i innych naszych zadaniach, żeby tego wszystkiego nie zaprzepaścić. Jak sobie pomyślę, że mieliby tu wrócić ludzie, którzy rządzili przez pierwsze dwie kadencje, to mi po prostu wypada reszta włosów. Uważam, że grupa, która rządzi teraz w powiecie, powinna tu zostać. A czy starostą będzie Krzysztof Faber czy nie, to się okaże później. Starosty się nie wybiera w wyborach i nie da się na starostę w nich kandydować. Wybiera go po wyborach rada powiatu. Jest grupa kilkunastu osób, które uważam, że powinny w wyborach wystartować i kontynuować pracę. Myślę, że do rady powiatu Faber będzie kandydował. Ja jeszcze nie podjąłem decyzji. Do jakiegoś szczebla samorządu będę kandydował. W publikacjach prasowych bardzo często pojawia się informacja, że marzy Pan o pełnieniu funkcji burmistrza Nowego Targu. Miałem takie zamiary i nie powiem, że je straciłem. Natomiast na pewno nie będę kandydował w najbliższych wyborach dlatego, że mój wynik w ostatnich wyborach na burmistrza jednak był za niski. Między innymi dlatego, że jest kilku dobrych kandydatów w Nowym Targu. Kandydowałem na burmistrza w sytuacjach, kiedy byłem przekonany, że nie ma dobrej alternatywy dla Marka Fryźlewicza. Teraz uważam, że jest. Są 3,4 osoby, do których mam olbrzymie zaufanie, które nadają się na stanowisko burmistrza. I w związku z tym sobie odpuszczam. Są inne ważne rzeczy do roboty. Można nimi się zająć, niekoniecznie trzeba być od razu burmistrzem. Na pewno będę kandydował na radnego, ale którego szczebla samorządu - tego jeszcze nie wiem, muszę się zastanowić. Musimy przede wszystkim podjąć decyzję w grupie, w której ja działam. To jest ta grupa, która odeszła z Platformy Obywatelskiej, poszerzona o innych ludzi. Będziemy zakładać w najbliższym czasie stowarzyszenie, będziemy na pewno tworzyć komitet wyborczy i w tej grupie rozdamy zadania. Czy w tej grupie jest również burmistrz Szczawnicy i sekretarz Tomasz Hurkała? Nie, nie. Według mnie burmistrz Niezgoda ma swój komitet wyborczy i tak mu dobrze idzie, że dziwiłbym się, gdyby chciał to zamienić. Natomiast na pewno będziemy występować do burmistrza Szczawnicy i do jego środowiska, żeby do naszej powiatowej grupy kogoś wydelegowano. Pan Hurkała jest bardzo dobrym radnym powiatowym. Nie mam do niego żadnych zastrzeżeń. No, może poza tym, że czasem myśli, że tylko Szczawnica jest w powiecie nowotarskim. Ale to dotyczy praktycznie każdego radnego - większość patrzy na powiat przez pryzmat swojej gminy. A my jako zarząd musimy to pozbierać jakoś wszystko do kupy – na razie udaje nam się to. |