| Co właściwie wszczepiono dzieciom? Wszyscy milczą – panika wśród rodziców! |
|
|
Urzędnicy nie wiedzą ile dzieci zostało zaszczepionych wadliwymi szczepionkami. Po wycofaniu ich z obrotu wybuchła panika wśród rodziców. Główny Inspektorat Farmaceutyczny milczy w tej sprawie, wprowadzając w ten sposób prawdziwą psychozę. Wadliwe szczepionki to Euvax B przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B oraz Tricapel przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi. Są to popularne preparaty podawane dzieciom tuż po urodzeniu. Szczepionki podawano dzieciom przez 8 miesięcy – od końca listopada 2012 roku do 15 lipca 2013 roku. Główny Inspektorat Farmaceutyczny nie wie ile niemowląt zostało zaszczepionych wadliwymi preparatami. Podano tylko, że zostały one wycofane z obrotu. Dla rodziców to szok – żądają wyjaśnień. GIF do wyjaśniania się nie kwapi bazując na tym, że rodzice nie zgłaszają żadnych komplikacji po podaniu feralnych szczepionek. Mimo to rodzice widzą u swoich dzieci niepokojące objawy po podaniu wycofanych preparatów. Na profilu facebookowym antyszczepionkowej organizacji STOP NOP pojawiają się wpisy przerażonych rodziców: „Od czasu szczepienia moje dziecko ciągle choruje. Miało ostre zapalenie oskrzeli i anginę. Straciło też apetyt i przestało przybierać na wadze. Próbuję dowiedzieć się, czy to dlatego, że było zaszczepione, ale w naszej przychodni nikt na ten temat rozmawiać nie chce” – pisze Agnieszka z Poznania, matka dziecka zaszczepionego wadliwą szczepionką. Zdaniem lekarzy choroby i rzekome komplikacje opisywane na STOP NOP, nie mogą być spowodowane wadliwymi szczepionkami. Jak podkreśla pediatra i immunolog dr Paweł Grzesiowski: „Z niepożądanym odczynem poszczepiennym mamy do czynienia bezpośrednio po szczepieniu, a nie po kilku tygodniach”. Nie zmienia to jednak faktu, że rodzice nie są lekarzami medycyny i ze swoimi kłopotami zostali sami. GIF o wycofaniu szczepionek poinformował jedynie w krótkim komunikacie na swojej stronie internetowej – nie było tam ani słowa uspokojenia dla rodziców. „Jestem wściekła, że podano mojemu dziecku takie świństwo. O sprawie dowiedziałam się z Internetu i sama muszę szukać na ten temat informacji” – pisze na facebooku pani Agnieszka. Sprawa bulwersuje przede wszystkim z powodu ignorancji urzędników. Zamieszczenie komunikatu o wadliwych szczepionkach, które podawano niemowlętom przez 8 miesięcy wzbudziło u rodziców prawdziwą psychozę strachu. Brak jakiejkolwiek pomocy ze strony państwa tylko ją wzmógł. Pozostaje nadzieja, że u dzieci zaszczepionych wadliwymi preparatami nie pojawią się żadne komplikacje. A państwo powinno się nauczyć, że w tego typu wypadkach współpraca jest najważniejsza. Odwracając się od rodziców plecami wyrządzają szkodę nie mniejszą niż najbardziej szkodliwa szczepionka. |