| Gdzie rozpłynęły się miliony na autostrady? |
|
|
|
Parlamentarzysta odnosi się do danych Światowego Forum Ekonomicznego wynika, z których wynika, że pod względem dostępu do dróg, kolei i lotnisk znajdujemy się w ogonie cywilizowanego świata. Lepiej jest w Namibii czy Rwandzie. Jak to możliwe, skoro nigdy nie mieliśmy tak dużych pieniędzy na rozbudowę infrastruktury, jak teraz?
- Wydaliśmy olbrzymie pieniądze na drogi ekspresowe i autostrady, ale jest to tylko 5 proc. dróg w Polsce. W związku z tymi nakładami nie zostały wyremontowane drogi krajowe. Samo utrzymanie dróg krajowych, których mamy ok. 5 tys. kilometrów, wymagałoby ok. 1,5 miliarda zł rocznie, a przeznacza się na ten cel 450-600 mln zł – mówi Tchórzewski w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl. Zwraca też uwagę na patologie towarzyszące inwestycjom. – Płacimy powyżej średniej europejskiej za budowę kilometra drogi. Tymczasem pieniądze nie wiadomo gdzie się rozpływają. Główni wykonawcy autostrad ich nie dostają. Drobni podwykonawcy płaczą, że nie otrzymali wynagrodzenia. Czyli gdzieś pośrodku jacyś pośrednicy wyprowadzili z budowy autostrad i dróg ekspresowych w Polsce olbrzymie pieniądze – zauważa. I dodaje: – Mamy do czynienia z patologią. Świadczy o tym choćby wystąpienie sześciu ambasadorów państw, których firmy funkcjonują na polskim rynku, w sprawie niezapłaconych przez GDDKiA należności wynoszących prawie 10 mld złotych. (…) Stajemy się latynoamerykańskim państwem, gdzie na styku władzy z dużymi przedsiębiorstwami dzieją się horrendalne rzeczy, na które pion sprawiedliwości w Polsce przymyka oczy. Zainteresował Cię artykuł? Śledź nas na Facebooku! JKUB [fot. gddkia.gov.pl]
|