| Sądy w Polsce funkcjonują źle, ale prokuratura funkcjonuje zdecydowanie gorzej |
|
|
Źle pojęta solidarność grupowa istnieje w społeczeństwach, szczególnie tych lokalnych. To przez wybory obywatele mogą zapobiegać przejmowaniu państwa czy instytucji lokalnych przez zblatowane, by nie rzec skorumpowane, układy. Staż miejską należy albo zlikwidować, albo zupełnie zmienić jej formułę. Nie może być ona zbrojnym narzędziem w rękach lokalnych dygnitarzy.
Poseł Jarosław Gowin w rozmowie z „Kurierem”
Jak ocenia Pan kondycję mediów ogólnopolskich i lokalnych? JG- Jeśli chodzi o siłę mediów ogólnopolskich, to ja na własnej skórze przekonałem się, jaka to jest potęga, bo przecież ze stanowiska wiceministra odwołany zostałem pod presją lewicowych mediów liberalnych, takich jak „Gazeta Wyborcza”, które zorganizowały ogromną, agresywną kampanię przeciwko mnie. Jestem zresztą chyba pierwszym ministrem odwołanym za krytykę rozwiązań obowiązujących nie w Polsce, a w Niemczech. Wiemy, że media meinstrimowe zazwyczaj mają zbyt duży wpływ na działania polityków. JG- Pluralizm polityczny sprzyja wolności mediów. To, czy media mają przeważający kapitał zagraniczny czy polski, jest sprawą drugorzędną. Ważne jest czy wydawcy i sami dziennikarze zachowują się uczciwie i bezstronnie. Obserwuję jednak, że trudna sytuacja gospodarcza, spadek przychodów ze sprzedaży gazet i reklam sprawiają, że media coraz bardziej uzależniają się od polityki. Internet jest również potężnym narzędziem kontroli, jednak trzeba z niego korzystać odpowiedzialnie. Zdarzają się sytuacje zupełnie nieuzasadnionych ataków także za pośrednictwem tego medium. Internet to ogromna szansa na zwiększenie wolności i wpływu obywateli na życie publiczne. Media lokalne są bardzo ważnym narzędziem kontroli społecznej nad samorządami, lokalną władzą i partiami politycznymi w terenie. Byłoby dobrze, gdyby zachowywały one dość duży dystans w stosunku do lokalnych ośrodków władzy. Jaka jest Pana opinia na temat wymiaru sprawiedliwości w Polsce z perspektywy byłego ministra sprawiedliwości? JG- Jako były minister sprawiedliwości mogę powiedzieć, że sądy w Polsce funkcjonują źle, ale prokuratura funkcjonuje zdecydowanie gorzej. W 2009 roku doszło do rozdzielenia urzędu ministra sprawiedliwości od stanowiska prokuratora generalnego, dzięki czemu prokuratorzy zyskali niezależność, ale ta niezależna prokuratura nie funkcjonuje sprawniej. Odchodząc ze stanowiska, zostawiłem gotowy projekt nowej ustawy, który zwiększa w znacznym stopniu społeczną kontrolę nad działaniami prokuratury. Wszystko po to, by zapobiegać sytuacjom marginalnym, gdy prokuratorzy albo patrzą przez palce, albo zwyczajnie gnębią – głównie przedsiębiorców. Od 2005 roku, moim zdaniem, nie ma już tak silnego układu w Polsce, przejęcie władzy przez PiS i PO rozbiło te powiązania dawnych środowisk postkomunistycznych. Nie zaprzeczam jednak, że w wielu miejscach w kraju funkcjonują jeszcze małe układy i układziki. Jak z tym walczyć? JG- Nie ma prostych rozwiązań. Prokuratorzy i sędziowie muszą zachować immunitet, w przeciwnym razie będą bezskuteczni w walce z przestępczością. To jest dla nich gwarancja bezpieczeństwa, jednak zdarza się, że to przywilej nadużywany. Źle pojęta solidarność grupowa istnieje w społeczeństwach, szczególnie tych lokalnych. Nie ma chyba innego narzędzia kontroli, niż aktywność obywateli, przejawiająca się podczas wyborów samorządowych czy za pośrednictwem lokalnych mediów. To przez wybory obywatele mogą zapobiegać przejmowaniu państwa czy instytucji lokalnych przez zblatowane, by nie rzec skorumpowane, układy. Nikt jeszcze nie wymyślił niczego lepszego niż samorządność obywateli. Jako jeden z nielicznych polityków wywodzących się z Platformy zachował Pan bardzo dobrą opinię, solidną pozycję. Nie może się nią poszczycić wielu kolegów partyjnych. JG- Wiem jak brutalna jest polityka i liderzy partyjni z wielkim trudem lub wcale, tolerują tych, którzy mówią otwarcie to co myślą. Jestem nadal przekonany, że moja krytyczna opinia na temat środowisk rządzących PO jest w stu procentach prawdziwa. Platforma oderwała się od swojego programu i korzeni. Mieliśmy ograniczać biurokrację w sprawach gospodarczych; w sprawach światopoglądowych mieliśmy bronić takich wartości jak rodzina. Zamiast tego premier zajął się promowaniem małżeństw homoseksualnych. Mój program wywodzi się z Platformy, jednak takiej, jaką ta obecna już nie jest. Będę z tego potrafił wyciągnąć wnioski na przyszłość. Wielu wyborców jest rozczarowanych. Ja jestem zdania, że program Platformy – ten sprzed dziesięciu lat – jest nadal aktualny. Czy zgodzi się Pan z opinią, że polityka krajowa jest podporządkowana nurtowi międzynarodowemu? JG- Jesteśmy w Unii Europejskiej, więc to wymusza na nas pewne zachowania polityczne, nakłada ograniczenia. Reszta, moim zdaniem, zależy od odwagi i charakteru polskich polityków. Przykład premiera Węgier Viktora Orbana, pokazuje, że polityk z charterem jest w stanie przeciwstawić się naciskowi zagranicznemu. Przeforsował on swój program, dzięki czemu gospodarka węgierska jest obecnie na bardzo wysokim poziomie rozwoju. Uważam, że powinniśmy iść śladem premiera Orbana i wspierać polski kapitał. Jak wiemy opiera się on głównie na małych i średnich firmach. Oczywiście działania zagranicznych inwestorów na polskim rynku są pożądane aczkolwiek nie przynoszą one zawsze wymiernych korzyści dla naszego kraju. Będę dążył do wyrównania szans, także w biznesie, by politycy kierowali się mądrym patriotyzmem gospodarczym. Nadal dają się słyszeć silne głosy krytykujące straż miejską, jaka Pana zdaniem jest jej przyszłość? JG- Staż miejską należy albo zlikwidować, albo zupełnie zmienić jej formułę. Nie może być ona zbrojnym narzędziem w rękach lokalnych dygnitarzy.
|