Nienormalność jako norma - „polskość to nienormalność” Drukuj
alt
alt

Przed laty, kiedy Donaldowi T., nawet się nie śniło,że zostanie PDT lansował tezę : „polskość to nienormalność”. Dziś, trochę zmodyfikowana teza ta stanowi motor poczynań jego rządu.

 

Nienormalność to nie tylko szaleństwo czy obłęd, to także odwrócenie  wszelkich wartości – zło chodzące w aureoli dobra, winny przedstawiany jako ofiara, oportunista jako bohater. To mamy na co dzień, w każdej dziedzinie.

Ostatnio np. MEN odznaczyło medalem za osiągnięcia na polu oświaty, wójta gminy Darłowo, Franciszka Kurpacza. Wójt ten wsławił się parę miesięcy temu próbą likwidacji szkoły publicznej w Dąbkach na rzecz społecznej, w której mieli b yć obsadzeni głównie jego pociotkowie. Decyzję oprotestowali rodzice, był strajk głodowy  matek, decyzji wójta nie poprał wojewoda . Jak się zdaje stanęło  na zwycięstwie wójta i szkoła publiczna została jednak zlikwidowana. W „nagrodę” wójt Kurpacz został odznaczony medalem Komisji Edukacji Narodowej. Pewnie dlatego, że tak heroicznie realizuje rządową politykę pomniejszania wagi oświaty. Zwłaszcza na prowincji.

Nie ma w tym nic dziwnego ani przypadkowego. Pamiętamy przecież, że po katastrofie smoleńskiej, odpowiedzialny za bezpieczeństwo delegacji z Prezydentem RP , pułkownik Marian Janicki  awansował do stopnia generała. Wyraźnie awansowany za to, że nie dopełnił swoich obowiązków.

Wszelkie pozory starej, „mieszczańskiej” moralności zostały odrzucone. Dokonali tego kiedyś bolszewicy, ich „nowa” moralność głosiła, że racja jest zawsze po ich stronie. W PostPRL-u, pod władzą  Platformy Obywatelskiej mamy powtórkę tej operacji . „Nasze” (nasi) musi być górą.

Elżbieta Morawiec

Za wpolityce.pl