| Manipulacja OFE, czyli genialnie zaplanowana akcja wielkich korporacji |
|
|
|
Prof. Leokadia Oręziak podczas debaty "Emerytury kapitałowe – dobrodziejstwo czy krzywda ubezpieczonych?" w Warszawie. Fot. (mr/obm) PAP/Rafał Guz Polacy stoją przed wyborem: ZUS czy OFE? Co pani doradza? Jak najdalej od OFE! Kto w nich zostanie, szkodzi sobie i innym. Rozumiem, że pani wybierze ZUS. Ja już nie mam wyboru, bo do emerytury zostało mi mniej niż 10 lat. Moje składki i tak już z mocy prawa płyną tylko do ZUS. Ale wcześniej w OFE pani była? Byłam. I to na własne życzenie. Bo zgodnie z ustawą o prywatyzacji systemu emerytalnego osoby urodzone między rokiem 1949 i 1969 mogły wybierać. I Leokadia Oręziak, należąca dziś do głównych przeciwników OFE, wybrała… OFE? Tak. Podobnie jak miliony Polaków dałam się wciągnąć w tę pułapkę, dając się uwieść tej propagandzie obiecującej wtedy spokojną starość pod palmami. Zwykli ludzie – rozumiem. Ale ekonomistka? To właśnie najlepszy dowód, że to nie był pierwszy lepszy przekręt. Tylko genialnie zaplanowana akcja wielkich korporacji finansowych, które podjęły próbę przechwycenia części pieniędzy publicznych pochodzących ze składek emerytalnych. Na swoją obronę mogę dodać, że wtedy nie zajmowałam się tematyką emerytalną. Jako ekonomistka badałam integrację europejską i międzynarodowe rynki kapitałowe. I decyzję o przystąpieniu do OFE podjęłam trochę bezrefleksyjnie. A konkretnie, to dałam się nabrać na rysowaną przez zwolenników prywatyzacji emerytur perspektywę nieograniczonego w czasie dziedziczenia środków zgromadzonych w drugim filarze. A przecież już samo to sformułowanie powinno mi było dać do myślenia. Więcej na forsal.pl |