|

Nie dmucham, bo się zarażę. Czy protest kierowcy oznacza kres "Trzeźwych poranków"?
Łukasz Woźnicki
Policjanci nie odpuszczają pijanym kierowcom (Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta)
W policyjny AlcoBlow dmucha cała Polska. A mieszkaniec Gorzowa skarży policjantów w sanepidzie. Uważa, że nieświadomie zarażają kierowców wirusami podczas akcji badania trzeźwości. - Wirusy i bakterie wpadają prosto do naszych ust - mówi. - Ma rację - komentują lekarze od chorób zakaźnych.
W ostatnią środę w Deszcznie pod Gorzowem lubuscy policjanci urządzili kontrolę. Zamknęli ulicę i sprawdzali, czy kierowcy są trzeźwi. Ok. 30 osób dmuchało w ten sam alkomat z odległości kilku centymetrów. Od kilku miesięcy takie kontrole to w Lubuskiem norma. W Zielonej Górze podczas "Trzeźwych poranków" przetestowali tysiące kierowców. Wszyscy dmuchają w to samo urządzenie. - Ma pan pewność, że byli zdrowi? Że nie zarażę się np. grypą? - pytam policjanta, gdy nadeszła moja kolej. - To nie moja sprawa. Jeśli ma pan jakieś uwagi, niech pan pisze do ministra. Jak zakaże, to nie będziemy kontrolować - usłyszałem. Nie chciałem dmuchać, ale postraszyli badaniami krwi. Zmarnowałbym dwie godziny, uległem. Jak zawsze wyszło zero, ale dokładnie przejrzeli mi dokumenty - opowiada Marian Banaszak z Gorzowa. Trzeźwość - tak, ale nie moim kosztem Gorzowianin jeszcze do ministra nie napisał, ale o nowych policyjnych alkotestach zawiadomił wojewódzki sanepid. Inspektorzy poprosili o wyjaśnienia komendanta lubuskiej policji. Zawiadomili o problemie głównego inspektora sanitarnego w Warszawie i państwowego inspektora sanitarnego MSW. To taki sanepid w policji. Czekają na odpowiedź. Banaszak twierdzi, że nie chodzi o wykpienie kontroli. Ma 67 lat, w ub. roku przeszedł operację usunięcia nowotworu. Nadal się leczy i ma poważne problemy z obniżoną odpornością. Dlatego obawia się, że nowe alkomaty narażą go na infekcje bakteryjne i wirusowe. - Nigdy nie jechałem po pijanemu. I popieram eliminowanie z dróg pijaków. Ale nie zgadzam się, aby się to odbywało kosztem mojego zdrowia. Jadąc autobusem, nie muszę się z nikim całować, aby się zarazić grypą. Wystarczy pół metra od chorego i po sprawie. Tu pomiędzy moimi ustami i alkomatem są dwa centymetry. A teraz przecież wszyscy chorują na grypę - mówi. Powinni dezynfekować. Nie dezynfekują Jacek Smykał, ordynator oddziału zakaźnego szpitala w Zielonej Górze. - Kierowca ma trochę racji. Gdy kilkanaście osób dmucha w jedno urządzenie, zbiera się tam mnóstwo drobnoustrojów. I oczywiście może być tak, że wydmuchujemy kropelki śliny z wirusami i bakteriami. W ten sposób łatwo się zarazić wirusami wywołującymi choroby dróg oddechowych, choćby grypą. Aby to jednoznacznie stwierdzić, powinno się pobrać wymaz z urządzenia i poddać je badaniom na obecność drobnoustrojów - komentuje. Według Smykała policjanci powinni dezynfekować cylinder, w który się dmucha, po każdym testowanym kierowcy. - Nie dezynfekujemy, bo nie ma takiej potrzeby. Przecież żaden z kierowców nie dotyka urządzenia ustami. A nawet gdybyśmy chcieli dezynfekować, to nie wiedzielibyśmy jak. Producent nie przewidział takiej możliwości - mówi Małgorzata Barska z komendy w Zielonej Górze. - Dobrze, że sanepid sprawę wyjaśni. AlcoBlow używają policjanci w całym kraju. Cały tekst: http://gorzow.gazeta.pl/gorzow/1,35211,13260880,Nie_dmucham__bo_sie_zaraze__Czy_protest_kierowcy_polozy.html#Cuk#ixzz2IUjuTrYh |