| Chorzy na grypę zagrożeni? |
|
|
|
Używaliśmy nieodpowiedniej szczepionki Profesor Andrzej Zieliński odwołany za odkrycie dezinformacji o grypie Prawdziwy szok przeżyłem, gdy odkryłem, że pracownicy Krajowego Ośrodka ds. Grypy wysyłali inne dane do WHO i instytucji Unii Europejskiej. Wynikało z nich, że cały czas dominowała grypa pandemiczna.... Dr Dariusz Majkowski oskarża władze o dezinformację WP.PL Urzędnicy ciągle powtarzali, że mamy tylko 200 przypadków grypy pandemicznej i sugerowali, że reszta zachorowań to grypa sezonowa. Jednocześnie szeroko propagowano szczepionkę sezonową. Tylko, że ta szczepionka nie chroniła przed wirusem pandemicznym, który, jak się później okazało, w tym czasie dominował prawie w 100 proc. w Polsce. Równocześnie przesłano do WHO dane, z których wynikało, że 90 proc. zidentyfikowanych metodą PCR wirusów grypy, było pandemicznych - mówi w rozmowie z WirtualnąPolską dr Dariusz Majkowski, internista z Warszawy. Dla Majkowskiego zastanawiające jest także umieszczanie w polskich statystykach 90 razy częściej, niż w Anglii i Walii, niewydolności oddechowej i zatrzymania oddechu, jako przyczyny zgonu. - Można ironizować, że w Polsce trudno umrzeć z powodu grypy. Dużo łatwiej z powodu zatrzymania oddechu - dodaje.
Można ironizować, że w Polsce trudno umrzeć z powodu grypy. Dużo łatwiej z powodu zatrzymania oddechu Dr Dariusz Majkowski- Te statystyki wykorzystuje się w dwie strony. Jak chce się ludzi zachęcać do szczepień, to się mówi, że w styczniu zarejestrowano przeszło pół miliona przypadków zachorowań i podejrzeń zachorowań na grypę. Ale gdyby padło pytanie, dlaczego dostęp do leków przeciwwirusowych jest trudny, a pacjenci nie mogą uzyskać adekwatnej pomocy, odpowiedź brzmiałaby, że przecież grypę potwierdzono jedynie u 300 pacjentów, a zmarło około 100.
Czym różni się grypa powodowana wirusem pandemicznym AH1N1/2009 od wcześniejszych sezonowych zachorowań? Powtarzanie przez polskich ekspertów i urzędników, że ta grypa jest najczęściej łagodna i zgonów nie ma więcej niż zwykle, dla mnie jako lekarza, jest bez sensu. Usypia tylko czujność i pacjentów i lekarzyDr Dariusz Majkowski- Najważniejsze jest to, że na grypę wywołaną szczepem pandemicznym, czyli AH1N1/2009, chorują ludzie młodsi, przed 65 rokiem życia. Można powiedzieć, że 90 proc. zgonów dotyczy ludzi w wieku przedemerytalnym. Według danych międzynarodowych, ilość zgonów u dzieci spowodowanych wirusem pandemicznym w stosunku do grypy sezonowej jest pięciokrotnie większa. W porównaniu z grypą sezonową częściej chorują ludzie zdrowsi. Ponad połowa przyjętych do brytyjskich szpitali z rozpoznaniem grypy pandemicznej i około 40 proc. tych, co z tego powodu potem zmarli, było wcześniej zdrowych. Wirus pandemiczny łatwiej zajmuje dolne drogi oddechowe. Zdecydowanie częściej powoduje ostrą niewydolność oddechową, która jest często bezpośrednią przyczyną zgonu. Prawdą jest, że wirus AH1N/2009 nie doprowadza do większej ilości zgonów ogółem, niż wirusy sezonowe. Prawdą też jest, że nawet w 30 proc. infekcji przebiega bezobjawowo. Ale powtarzanie przez polskich ekspertów i urzędników, że ta grypa jest najczęściej łagodna i zgonów nie ma więcej niż zwykle, dla mnie jako lekarza, jest bez sensu. Usypia tylko czujność i pacjentów i lekarzy. Ja swoim pacjentom, gdy pytają mnie o grypę AH1N1/2009 powtarzam całe, bez skracania zdanie jednego z ekspertów międzynarodowych: "Większość zachoruje łagodnie, część ciężej, a tylko nieliczni umrą". Ci nieliczni na świecie to od 2 do 5 osób na 10 000 chorych. Inna ważna różnica to to, że wcześniejszy sezonowy wirus AH1 był w wielu przypadkach odporny na stosowany lek przeciwwirusowy Oseltamiwir, podczas gdy pandemiczny, AH1N1/2009, prawie zawsze jest na niego wrażliwy. Tak więc to rozróżnienie ma istotne znaczenie dla lekarza.
Obecnie niewiele mówi się o samym wirusie AH1N1/2009. Czy problem nie dotyczy już Polski?
W 2009 r. Minister Kopacz mówiła w pewnym momencie o 200 przypadkach grypy pandemicznej, podczas gdy pan upiera się, że niemal wszyscy wtedy chorujący byli zarażeni nowym wirusem. Wina jest po stronie osób, które odpowiadają za system nadzoru wirusologicznego Sentinel. Polska przystępując do tego systemu zobowiązała się, że spełni wymagania europejskie. Nie wypełniła Dr Dariusz Majkowski- Nadzór wirusologiczny - Sentinel, który powinien w obiektywny sposób informować urzędników i lekarzy o sytuacji, jakoś dziwnie kulał w tym okresie. Mimo, że rząd dofinansował laboratoria, badania dokładnie identyfikujące wirusy (PCR) nie były prawie wykonywane. Wyglądało to, jakby ktoś specjalnie poprzestawał na prostszym badaniu, które mówiło, że jest grypa, ale nie wiadomo jaka - sezonowa czy pandemiczna. Informacje, które były wtedy dostępne, interpretowano w sposób, który nie miał żadnego związku z prawdziwą sytuacją. Myślę, że eksperci mogli powiedzieć minister Kopacz, że jest 200 przypadków. Tymczasem były to jedynie te przypadki, gdzie rozpoznanie postawiono za pomocą badań genetycznych PCR. Widocznie pani minister nie została poinformowana, że zdecydowana większość pozostałych chorych na grypę też najpewniej jest zarażona nowym wirusem.
Prawdziwy szok przeżyłem, gdy odkryłem, że pracownicy Krajowego Ośrodka ds. Grypy wysyłali inne dane do WHO i instytucji Unii Europejskiej. Wynikało z nich, że cały czas dominowała grypa pandemiczna Dr Dariusz Majkowski- W 2009 roku Polska nie kupiła szczepionki pandemicznej ze względów bezpieczeństwa. Pozostaje pytanie, dlaczego jednak tak szeroko propagowano szczepionkę sezonową? Jednym z powodów mogło być to, że tej nieskutecznej szczepionki, znajdującej się w magazynach, trzeba było się pozbyć. W Polsce sprzedano jej 2,5 miliona i zanotowano duży wzrost sprzedaży. W Stanach Zjednoczonych można było sprzedawać i szczepić szczepionką z aktualizowanym składem przeciwko wirusowi AH1N1/2009, a w Polsce sprzedawano tę ze szczepem AH1N1/2007, nieskuteczną wobec dominującego wirusa pandemicznego. Zachodzi pytanie, czy celowo ukrywano przed urzędnikami Ministerstwa Zdrowia, przed lekarzami i pacjentami, że tej sezonowej grypy prawie nie ma, by zwiększyć szansę na sprzedaż szczepionki sezonowej?To było celowe działanie czy raczej błąd?
Cóż, istnieją przesłanki, które mogą świadczyć o potencjalnym konflikcie interesów pracowników Państwowego Zakładu Higieny, ich związkach z firmami farmaceutycznymi, które produkowały szczepionkę sezonową. Otóż w 2006 roku kierownik Krajowego Ośrodka ds. Grypy była na Światowym Zjeździe poświęconym szczepionkom w Wiedniu. Ale nie za pieniądze Narodowego Instytutu Zdrowia, tylko jednej z firm farmaceutycznych. Wydaje sięniestosowne, że osoba decydująca o tym, jakie szczepionki kupić za państwowe pieniądze, wyjeżdża na drogą konferencję dotyczącą szczepionek, za pieniądze sponsora produkującego szczepionki. Na tej samej konferencji wybitny brytyjski wirusolog John Oxford był za pieniądze Uniwersytetu w Londynie, a udział innego sławnego eksperta, prof Osterhausa sfinansował Uniwersytet w Rotterdamie. Mniejsza od nas Łotwa zapłaciła z pieniędzy Państwowej Agencji Zdrowia. Podobnie za publiczne pieniądze w konferencji uczestniczyli eksperci ze Słowacji. Dwa lata później w bardzo poważnym i ważnym dla lekarzy piśmie kardiologicznym European Heart Journal ukazało się podsumowanie badań nad skutecznością szczepionki firmy, która była sponsorem wyjazdu polskiego eksperta - taki zupełny przypadek. W artykule pierwszy autor ujawnił, że dostawał wsparcie finansowe na udział w konferencjach naukowych, zaś pozostali współautorzy, w tym wspomniana wyżej kierownik Krajowego Ośrodka ds. Grypy, zadeklarowali brak konfliktu interesów. Rozumiem, że profesorowie muszą pracować w bardzo komfortowych warunkach, tylko niech później w publikacji naukowej, poświęconej skuteczności szczepionki firmy, która sponsorowała wyjazd, przyznają się do tego. Tym bardziej, że koszty, które pokryła firma produkująca szczepionkę, nie były małe: sama opłata zjazdowa wynosiła wg danych organizatora od 845 do 1145 funtów (około 4000- 5400 zł).
Tegoroczna szczepionka wg badań brytyjskich zmniejsza prawdopodobieństwo zachorowania na grypę o 51 proc. Dr Dariusz Majkowski- W poprzednim sezonie zaszczepiło się zaledwie 4 proc. Polaków. Jest to najniższa wartość w Europie. Wini się za to lekarzy i pacjentów, mówiąc o jakimś zapóźnieniu cywilizacyjnym. Eksperci jednak nie mówią jednej rzeczy, że skuteczność tych szczepień jest różna i bardzo zależy od trafienia ze składem w stosunku do późniejszych zachorowań. Unia Europejska za pośrednictwem agencji Europejskiego Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) sfinansowawała badanie "Influenza Monitoring Vaccine Effectiveness in Europe" (I MOVE), którego celem była ocena efektywności szczepionek przeciwko grypie w sezonie2009/2010. Tak, jak uważało wcześniej amerykańskie Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorobom w Atlancie (CDC), szczepionki sezonowe nie chroniły przed zachorowaniem na grypę pandemiczną. Szanse na uniknięcie grypy tych, którzy uwierzyli i zaszczepili się szczepionką sezonową ze "starym" szczepem AH1N/2007, były tylko o niespełna 10 proc. większe od tych którzy, się w ogóle nie szczepili. Dla porównania, efektywność stosowanej poza Polską szczepionki ze szczepem AH1N1/2009 określono jako dobrą i wynosiła ona 69 proc. Tegoroczna szczepionka wg badań brytyjskich zmniejsza prawdopodobieństwo zachorowania na grypę o 51 proc. Nawet, jeśli skład szczepionki zostanie trafnie dopasowany do sytuacji epidemiologicznej, to i tak skuteczność szczepienia może być ograniczona przez późniejsze zmiany w wirusach, poza tym odporność po szczepieniu jest tylko czasowa i już po 3 miesiącach może się zmniejszać.
Dwoje pana dzieci zachorowało w 2009 roku na nową grypę... Posłowie oceniający działania rządu i jego ekspertów nie otrzymali ważnej informacji. A zakupy nieskutecznej szczepionki sezonowej trwały w najlepsze Dr Dariusz Majkowski- 2 listopada 2009 roku, gdy jedno z dzieci miało już potwierdzoną grypę pandemiczną, jako lekarz zgłosiłem to do Wojewódzkiej Stacji Epidemiologiczno-Sanitarnej i do Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. Zgłoszenie zachorowania dziecka na grypę pandemiczną z adnotacją, że było szczepione szczepionką sezonową, zostało wysłane do Głównego Inspektoratu Sanitarnego i PZH. Jednak na posiedzeniu sejmowej Komisji Zdrowia 2 grudnia 2009 roku, czyli miesiąc po tym, jak ja dokonałem pełnej staranności związanej z zgłoszeniem zachorowania dziecka, kiedy urzędnicy z Sanepidu przekazali informacje, że chorują dzieci, które były wcześniej szczepione szczepionką sezonową, ekspert z PZH powiedziała, że "z informacji, które wpływały do Krajowego Ośrodka ds. Grypy wynika, że w przypadkach potwierdzenia (grypy) wszędzie była uwaga - nieszczepiony". To rozmija się z tym, co ja wiem jako lekarz i ojciec tych dzieci. Ale również z pismami, które posiadam z Wojewódzkiej Stacji i z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Warszawie, że powyższe informacje zostały natychmiast przekazane do PZH i GIS. Oczywiście, można myśleć, że albo ekspert zataiła celowo informację przed sejmową komisją zdrowia, albo mają taki bałagan w PZH, że tak ważna informacja o zachorowaniu pierwszego dziecka szczepionego szczepionką sezonową, utknęła gdzieś w szufladach. Ja wierzyłem, jako obywatel, prosty lekarz, ale i ojciec, że jeśli ujawnię już 2 listopada, że dzieci chorują, mimo że są szczepione, to że to coś zmieni. A tu się okazało, że mija miesiąc i nic to nie zmieniło. Kierująca Krajowym Ośrodkiem ds. Grypy jak gdyby nigdy nic powiedziała, że nie ma takiej informacji. Posłowie oceniający działania rządu i jego ekspertów nie otrzymali ważnej informacji. A zakupy nieskutecznej szczepionki sezonowej trwały w najlepsze.
Pan postanowił walczyć?
|