| Polska nie jest państwem prawa - Wicestarosta Nowotarski Maciej Jachymiak |
|
|
|
PO jest partią skorumpowaną od dołu do góry - Wicestarosta Nowotarski Maciej Jachymiak w rozmowie z "Kurierem" Polska nie jest państwem prawa. Ja wiem coś na ten temat. Ja parę zawiadomień o przestępstwie złożyłem, m.in. na temat gigantycznego złodziejstwa, które miało miejsce w Nowym Targu. Prokuratura potrafi umorzyć poważne postępowania, bez wysłuchania świadków, jeszcze mnie - jako zawiadamiającego - w ogóle o tym nie powiadamia. Ja nawet nie wiem, że postępowanie jest umorzone.
KP - Chciałbym porozmawiać chwilę o Pana dezercji z Platformy.
MJ - Nie jestem dezerterem, to pejoratywne określenie. Dezerteruje się od obowiązku. Ja skończyłem działać dobrowolnie.
KP - A powód?
MJ - Nie wie Pan?
KP - Nie wiem.
MJ - Są dwa powody. Pierwszy to fakt, że władze w partii w Krakowie postanowiły utworzyć drugą platformę w Nowym Targu, odmówiwszy nam prawa do ustalenia zasad dalszej współpracy. Od początku podważałem legalność takich działań, tzn. w statucie Platformy jest napisane jak powstają koła, jak ludzie się zgłaszają itd., nie ma czegoś takiego, że władza centralna zakłada sobie koła gdzieś w terenie żeby mieć więcej zwolenników. Chciałem żebyśmy ustalili zasady współpracy, jak będziemy wybierać radnych, jak będziemy wybierać kandydatów na burmistrzów itd. Władze PO nie były zainteresowane rozmową na ten temat, a wojna wewnątrz Platformy się praktycznie zaczęła wcześniej dlatego, że ci ludzie, którzy tę niby nową Platformę tu chcieli tworzyć, odwołali przewodniczącego rady w Nowym Targu, zaczęły się donosy itd., nie wszystko ludzie wiedzą. Spodziewałem się co się zacznie dziać z klubem radnych w mieście czy powiecie, totalnej wojny wewnątrz Platformy w Nowym Targu. Doszliśmy więc do wniosku z kolegami, że lepiej się nie kompromitować. Jeżeli władze partii postawiły na innych ludzi, no to niech teraz ci ludzie robią to wszystko co myśmy robili przez lata.
Drugi powód jest taki, że ja już od dłuższego czasu nie akceptowałem nie tylko samego zarządzania partią, ale tego co się dzieje z Platformą... Nawet taki list napisałem do zarządu partii opisujący wszystkie przyczyny naszej rezygnacji. Napisaliśmy w nim, że Platforma nie zrealizowała praktycznie żadnego ze swoich haseł, dla których została powołana. To można sprawdzić w deklaracji, która była w 2001 roku utworzona przy zakładaniu Platformy.
KP - To już przy pierwszych wyborach PO nie zrealizowała absolutnie swoich postulatów.
MJ - Nie do końca się z tym zgodzę. Na realizację programu PO można było czekać do roku 2007 dlatego, że pomiędzy rokiem 2001 a 2007 Platforma Obywatelska nie miała realnej władzy w kraju, w tym sensie, że nie ona rządziła, tylko była w opozycji do SLD z PSL-em, potem do PIS-u, no więc można było tu to wytłumaczyć. Mamy pewne idee, nie jesteśmy w stanie ich zrealizować bo jesteśmy w opozycji. Natomiast od 2007 roku Platforma jest partią władzy i właściwie nie ma przeszkód żeby realizowała swoje hasła, ale tego nie robi. Natomiast angażuje się w rzeczy dla mnie zupełnie idiotyczne, typowe dla partii lewicowej. Np. uważam, że parlament to nie jest miejsce, w którym się powinna znaleźć debata o związkach. To są prywatne sprawy ludzi, w Polsce nikt nie jest z tego powodu prześladowany i dla mnie tyle wystarczy. Natomiast angażowanie się z takim zapałem w te całe lewicowe kabały, a całkowite odpuszczanie spraw ważnych i istotnych dla kraju, uważam za nieporozumienie. Platforma po tych paru latach stała się partią bezideową, partią władzy. Łapie chwytliwe tematy i je niepotrzebnie ciągnie. Prowadzi bardzo restrykcyjną politykę finansową, co jest może i dobrze, a z drugiej trochę więzi gospodarkę i też mi się to nie podoba. Miały być podatki liniowe, miało być uwolnienie gospodarki, a co się dzieje pod rządami Rostowskiego, to jest ciągłe przykręcanie śruby. Prowadzić działalność jest coraz trudniej. Nie podoba mi się wiele innych rzeczy, ale tak jakoś to moje członkostwo w PO szło. Przyjaciele, praca, wspólne działanie, nie miałem okazji tego wszystkiego podsumować. Teraz, jak doszły do tego także elementy, że władze Platformy postanowiły utworzyć nowe koło, i to z ludzi, których ja oskarżam o nieudaczność i korupcję, to już nie miałem wyboru, musiałem odejść.
KP - To teraz pod jakim szyldem chce Pan wystartować?
MJ - Ja już od dwudziestu paru lat jestem pod jakimś szyldem, chwilowo będę przechodził tzw. oczyszczenie. Żeby była jasność: grupa, w której ja działam - czyli PO, która była do 1 marca tego roku, ona jakby dalej pracuje razem, do końca kadencji samorządu pracujemy według tych samych zasad, w tych samych strukturach. Tu się nic nie zmienia oprócz tego, że jakby nasz związek z władzami partii został przerwany i właściwie nic innego się nie zmieniło. Ani nikt z nas nie zmienia poglądów, ani nie przechodzi do innej partii - co nam próbowano wmawiać. To jest lekki zgrzyt, że kandydowaliśmy z list PO, z tym że ja zostałem wicestarostą nie z list PO, tylko z list komitetu wyborczego, który mieliśmy w 2006 roku. Muszę powiedzieć, że startując z list tego komitetu mieliśmy dużo lepsze wyniki niż startując z Platformy. No i spodziewam się, że jak będziemy startować z komitetu wyborczego w tym gronie to zdaje się, że będzie łatwiej niż z Platformy.
KP - Czyli to był taki wybór racjonalny? Przedwyborcze pozycjonowanie?
MJ - Nie nazwałbym tego pozycjonowaniem. Ja bym tego nie zrobił pewnie jeszcze długo. To jest jakby odpowiedź na pytanie "co dalej". Ja wiem, że to jest bardzo atrakcyjna teza, że porzuciliśmy Platformę, bo chcieliśmy gdzieś przejść, bo nam będzie łatwiej itd. Porzuciliśmy dlatego, że władze Platformy zachowały się skandalicznie i takiego zachowania akceptować nie można. Tę decyzję ułatwiło nam to co się dzieje w Platformie ogólnie. Natomiast jak już to zrobiliśmy, to zaczęliśmy się zastanawiać co dalej. Czy się rozchodzimy, czy dalej razem działamy. Ja to mówiłem tak z przymrużeniem oka, że bez Platformy będzie nam łatwiej. Wcale nam nie będzie tak łatwo dlatego, że jak startowaliśmy dawniej z komitetu wyborczego to nie startowała Platforma. Teraz będziemy startować i my i oni. W związku z tym, że elektorat jest jeden i wcale nie jest powiedziane, że będziemy mieli tak łatwo i że będzie dobry wynik. Sytuacja nie jest łatwa, ale to nie jest pozycjonowanie przed wyborami. Po prostu za półtora roku musimy udzielić odpowiedzi czy się żegnamy, czy dalej będziemy startować. Tu głównie chodzi o gminy i powiat.
KP - W sumie to jest cenne, że etyka jest wyżej niż przynależność partyjna. Mam pytanie, ja jestem ze Szczawnicy i tam straż miejska jest wykorzystywana w celach politycznych, represyjnych jeżeli chodzi o tresowanie opozycji i osób, które mają krytyczne zdanie wobec włodarzy miasta.
MJ - W Szczawnicy z tego co wiem tam nie ma żadnej opozycji i chyba wszyscy radni są z tej samej opcji.
KP - Ma pan rację, cała opozycja została wycięta, radni też są z zaciągu burmistrza. Ale jeśli ktoś chciałby być w opozycji i krytykować władze szczawnickie, to ma bardzo często od razu wizytę straży miejskiej na głowie.
MJ - Nie potrafię Panu odpowiedzieć. Proszę mi uwierzyć, ale o tym co Pan mówi teraz ja kompletnie nie mam żadnej wiedzy. Pierwszy raz mi to ktoś mówi. Ostatni mój kontakt z osobą, która miała krytyczny stosunek do tego co się dzieje w Szczawnicy, był mój kontakt z Panem Zawadzkim, który zresztą był komendantem straży poprzedniej. On był do Pana Niezgody bardzo krytycznie nastawiony, wiem, że straż potem zlikwidowano i odtworzono. Natomiast ja się bardzo słabo orientuję w sprawach Szczawnicy jako gminy. Nie spełniamy funkcji kontrolnych nad gminą. Wielu ludzi myśli, że starostwo jest organem pełniącym dla gmin funkcje kontrolne. Funkcje takie dla gminy pełni wojewoda, nie my. W związku z czym jest cały obszar problemów w Szczawnicy, o których ja nie mam zielonego pojęcia.
KP - Wiem, że macie jako starostwo bardzo dobrze zaciśnięte swoje związki ze Szczawnicą, tak starosta jak i pan bierzecie udziały w różnych imprezach.
MJ - Ze Szczawnicy jest jeden radny, Pan Tomasz Hurkała, który jednocześnie jest sekretarzem gminy. Należy do naszego klubu i mamy dobre relacje. Mamy dobre relacje także z burmistrzem, choć na początku były gorsze. Wojował z nami, domagał się, żebyśmy wykładali duże pieniądze na inwestycje drogowe w Szczawnicy. Tłumaczyliśmy, że musimy je najpierw pozyskać z Unii, no ale on był taki „wyrywny”, trochę go burmistrz Golba nakręcał itd., ale jakoś potem się to wszystko ułożyło tak, że dużo żeśmy tych inwestycji zrobili w końcu. Nasze relacje z burmistrzem Niezgodą są dobre, głównie opierają się o inwestycje drogowe, bo my nie mamy w Szczawnicy innych własności oprócz dróg. W życiu nie rozmawiałem z Niezgodą o problemach, o których Pan mi mówi. Ci Szczawniczanie, których ja znam, nigdy mi nic nie mówili
KP - Jeżeli zaprasza burmistrz, to przebywa Pan w jego towarzystwie, towarzystwie osób mu przychylnych, to oczywiste.
MJ - Niech mi Pan powie jak to jest możliwe, że na kilkunastu radnych w Szczawnicy żadna opozycja się nie przebiła przez wybory?
KP - Dobry marketing polityczny.
MJ -Widzę, że macie media swoje.
KP - Założone 2 lata temu, stworzone głównie do obrony mieszkańców przed represjami.
MJ -To muszę Pana zmartwić. Do świadomości powszechnej to o czym Pan mówił się kompletnie nie przebiło.
KP - W Szczawnicy dochodzi do tego, że straż miejska łamie przepisy o ruchu drogowym. Pisaliśmy o tym bardzo szeroko, wypowiadał się także komendant ruchu drogowego w Nowym Targu. Straż miejska łamie przepisy i robi to świadomie, zatrzymuje ruch w momentach do tego nieuprawnionych i przeprowadza dzieci, przy czym burmistrz udziela wsparcia, czemu ma służyć to świadome łamanie prawa?
MJ - No ale to nie jest jakiś poważny zarzut. Ale ostrzegam pana, że jak Pan gdzieś z tym wyskoczy publicznie, to nie osiągnie Pan zamierzonego efektu. Ja wiem jak ludzie reagują. Stwierdzą, że super jest ta straż.
KP - Ale tu nie chodzi co ludzie powiedzą, tylko że łamane są przepisy, żyjemy w państwie prawa.
MJ - Gdzie!? To jest jeden z powodów, dla których się wypisałem z PO. Polska nie jest państwem prawa. Sama PO jest partią skorumpowaną od dołu do góry. Inne partie nie są lepsze, żeby była jasność. Niech mi Pan nie mówi, że Polska jest państwem prawa. Ja wiem coś na ten temat. Ja parę zawiadomień o przestępstwie złożyłem, m.in. na temat gigantycznego złodziejstwa, które miało miejsce w Nowym Targu. Prokuratura potrafi umorzyć poważne postępowania, bez wysłuchania świadków, jeszcze mnie - jako zawiadamiającego - w ogóle o tym nie powiadamia. Ja nawet nie wiem, że postępowanie jest umorzone.
KP – Ma Pan rację, my też składaliśmy doniesienia, składają mieszkańcy, zawsze jest umarzane.
MJ - Ale tak jest wszędzie w Polsce. Ja się staram żeby tak nie było w powiecie nowotarskim, ale nie chodzi mi o obszar geograficzny, tylko o starostwo powiatowe w Nowym Targu, żeby u nas nie było takiego za przeproszeniem „kurewstwa”, że wszystko jest pozmiatane pod dywan.
KP - To jest ciekawe co pan mówi, bo rzadko się spotykam z takimi wypowiedziami samorządowca, który chce aby była jakaś transparentność w regionie.
MJ – Różnie, z tą transparentnością bywa. Na mnie w pierwszej kadencji jedno po drugim zawiadomienia wpływały o tym, że ja dopuszczam się wielu przestępstw. Np. że zadłużyłem szpital na 50 mln. I to pisali ludzie, którzy go zadłużyli na 44 mln zł, bo takie było zadłużenie jak tu przyszliśmy. W tym momencie jest ok. 30 mln, więc zredukowaliśmy o 14. Oczywiście na początku było nam ciężko, doszliśmy do tych 50, no ale co to jest przy tym co oni zrobili. Teraz piszą, że to ja te długi zrobiłem, albo, że moja żona zarabia więcej niż inni lekarze. Różne rzeczy się działy, ale teraz mamy więcej spokoju.
KP - Tak to bywa w polityce, na pewno nie jest lekko.
MJ – Kiedyś, przy prawie każdej inwestycji w starostwie, wpływał jakiś donoś na nas, kompletne bzdury, ale były „badane”. Więc poszliśmy po rozum i kiedyś jak odrzuciliśmy jedną podejrzaną ofertę to sami zawiadomiliśmy ABW które zaakceptowało nasze postępowanie i w ten sposób uniknęliśmy problemów. Więc to jest dobry sposób, żeby przed podjęciem jakiejś kontrowersyjnej decyzji, skonsultować się z organami ścigania i nie jeździć potem do Krakowa spowiadać się. Między innymi przez tych ludzi co na mnie donosili nie mogłem dłużej należeć do PO, po prostu przez to towarzystwo, które oni wpisali do PO, to ja bym musiał pływać w gównie i mówić, że jest fajna zabawa.
KP - Obawiacie się Ruchu Palikota na tym terenie?
MJ - Nie. Uważam, że nie zafunkcjonuje. Ruch Palikota to jest partia socjalliberalna.
KP - Ale ma hasła, które mogą się podobać.
MJ – Mnie się nie podobają. Ruch Palikota może liczyć na głosy, ale dobrego wyniku nie osiągnie. Swoje wezmą, ale nie zrobią kariery.
KP - Być może nie zrobią kariery, ale spacyfikują też pewien elektorat, który mógłby trafić w inne miejsce.
MJ - Tu ludzie myślą swoimi kategoriami, używanie takich argumentów jak to robi Palikot na Podhalu to strata czasu.
Foto źródło: http://www.nowotarski.pl
|