Start Straż miejska Policja polityczna - negatywne wspomnienia Witolda Zawadzkiego
Policja polityczna - negatywne wspomnienia Witolda Zawadzkiego Drukuj Email

 

- Znam dobrze jego profil psychologiczny. Wiedziałem, że zaatakuje, zastanawiałem się tylko kiedy. Zdziwiło mnie tylko,  że kolejny raz tak nieprofesjonalnie - dzieli się swoimi spostrzeżeniami Witold Zawadzki, który wnikliwie obserwuje działania swojego następcy - komendanta Bańkosza.

 

 

Sprawa o uchybieniach służbowych komendanta straży nie jest pierwszą, w której Bańkosz działał wobec osoby niepokornej względem lokalnej władzy. Zawadzki sam padł ofiarą swojego następcy. Został oskarżony o  parkowanie niezgodne  z obowiązującymi przepisami ruchu drogowego. Dowodem miało być zdjęcie wykonane przez komendanta, na którym widniał zaparkowany na części chodnika samochód. Wg przepisów ruchu drogowego, parkowanie takie jest dozwolone gdy szerokość chodnika pozostawionego dla pieszych jest taka, że nie utrudni im ruchu i jest nie mniejsza niż 1,5 m - i tak też było w owym przypadku. Sprawa zakończyła się w przegraną komendanta Bańkosza w Sądzie Rejonowym w Nowym Targu. Po przesłuchaniu wielu świadków (policjantów, strażników miejskich i właściciela warsztatu samochodowego) nie znaleziono dowodów winy.

Niczego to jak widać nie nauczyło Bańkosza, który kolejny raz skompromitował się brakiem wiedzy i służalczością wobec swojego przełożonego. Użyty przeze mnie termin na określenie straży jako policji politycznej znajduje kolejny raz potwierdzenie. I to jest najsmutniejsze w tej całej sprawie - mówi Zawadzki.

Burmistrz Szczawnicy zapewnia, że nic nie wiedział o tych działaniach. Jak  poinformował nas Grzegorz Niezgoda, Urząd Miasta nie jest inicjatorem tej „specyficznej rozgrywki”.

 

Fot. http://www.szczawnica.pl