
| Czytelnicy piszą |
|
|
|
Zapraszamy do przesyłania swoich opinii. Dziękujemy za Państwa zdecydowany odzew na premierowy numer "Kuriera Pienińskiego". Różnoraką drogą napływają listy i informacje, jakimi pragniecie Państwo podzielić się z redakcją i współmieszkańcami. Zapewniamy, że każdy z nich jest przez nas uważnie czytany i analizowany. Pragniemy zwrócić Państwa uwagę na fakt, iż przesłanie informacji jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na jej publikację. Osoby pragnące zachować anonimowość prosimy o załączenie stosownego zapisu.
Jaki pan, taki kram Włodarze Szczawnicy oficjalnie mówią o konieczności dbania o swoje nieruchomości, dbania o estetykę budynków i ich otoczenia, co wpływać ma na ogólny wizerunek miasta. Niestety, ich własne podwórko choć efektowne od frontu, od „zaplecza” poraża katastrofalnym stanem i nieestetycznym wyglądem. Zdjęcia przedstawiają stan infrastruktury miejskiej w bezpośrednim sąsiedztwie UMiG – budynek stanowi ciągłość nieruchomości użytkowanej przez władze.
Zainteresowanie wzbudza widniejący tam szyld, który informuje, że owa ruina jest siedzibą… straży miejskiej. Jak wiadomo, posiadanie szyldu to nie tylko dobra wola każdej firmy/instytucji, ale i obowiązek (art. 11 ust. 1 Prawa działalności gospodarczej). Szyld powinien zawierać: oznaczenie przedsiębiorcy (czyli jego firmę lub nazwę ze wskazaniem formy prawnej, a w przypadku osoby fizycznej imię i nazwisko przedsiębiorcy oraz nazwę, pod którą wykonuje działalność gospodarczą), zwięzłe określenie przedmiotu wykonywanej działalności gospodarczej. Co istotne, po zmianie siedziby lub likwidacji działalności szyld winien zniknąć z danego miejsca. Co zatem robi w tym „uroczym zaciszu” UM? Straszy i wprowadza w błąd!
Mam nadzieję, że widoczne pęknięcia na budynku są tylko powierzchowne i nie są wynikiem zalegających mas śniegu i lodu. Przecież za nieodśnieżanie dachów budynków, które mogą stanowić zagrożenie dla przechodniów, ale także użytkowników budynku grożą kary pieniężne. Zaniechanie obowiązków wynikających z prawa jest wykroczeniem, za które grozi mandat nawet do 500 zł.
Czytelnik
Rzecz o kulturze słowa Witam, z oświadczenia podpisanego przez trzy osoby wynika, że radny miejski Marian Dziedzina Wiwer wypowiedział słowa dot. p. Anny Żabierek "za długo działa, powinno się ją zastrzelić". Przy wypowiadanych tychże słowach - w trakcie trwającej wspólnej Komisji Planowania i Gospodarki - był również obecny Burmistrz Grzegorz Niezgoda.
Pan Radny, jak wynika z informacji, podobnych gróźb karalnych użył wcześniej w stosunku do innej, równie sędziwej osoby, zasłużonej działaczki społeczno-kulturalnej i mieszkanki Szczawnicy.
W związku z powyższym Panie Radny, proszę odpowiedzieć swoim wyborcom:
-czy w związku ze swoim niegodnym zachowaniem ma Pan zamiar zrzec się mandatu radnego?
-czy jest Pan zwolennikiem eutanazji?
-czy może Pan w jakiś logiczny sposób wytłumaczyć swoje zachowanie?
Nadmieniam, że przesłanką przestępstwa gróźb karalnych jest wzbudzenie u osoby pokrzywdzonej realnej obawy jej spełnienia.
W przypadku gdy słowa wypowiada poczytalny rajca miejski, przy wielu świadkach w sile wieku, te groźby stają się rzeczywiste i realne.
Przypominamy Panie Radny, że Pan kiedyś też może doczekać starości.
Ponadto, Marian Dziedzina Wiwer podczas ostatniego pobytu Donalda Tuska witał gościa po góralsku w imieniu Szczawniczan.
Należałoby w przyszłości odsunąć Pana Radnego od tego typu uroczystości, aby mu nie przyszło do głowy kogoś odstrzelić.
Stały bywalec sesji RM
Bez numerów Z obserwacji stałego Czytelnika… Parafrazując pewną definicję: dom jaki jest – każdy widzi, ale rzecz dotyczy nie walorów estetycznych i architektonicznych, a wybiórczości i niekonsekwencji władz lokalnych, która nadmiernie dociekliwa i skrupulatna w jednych sprawach, zdaje się być ślepa w innych.
Budynek widoczny na zdjęciu znajduje się przy boisku Klubu Sportowego Jarmuta. Wnikliwym okiem udało się dostrzec, że nie posiada on numeru. Zgodnie z prawem nieruchomości, lokalowym i budowlanym, numery porządkowe budynków mieszkalnych i innych przeznaczonych do stałego lub czasowego przebywania ludzi, na przykład biurowych, wykorzystywanych na cele kultury i kultury fizycznej, o charakterze edukacyjnym, szpitali i opieki medycznej lub przeznaczonych do działalności gospodarczej ustala wójt, burmistrz albo prezydent miasta. Robi to z urzędu lub na wniosek zainteresowanych, na przykład właścicieli nieruchomości lub tych, którzy nimi władają. Właściciel nieruchomości ma obowiązek zamieścić w widocznym miejscu na ścianie frontowej budynku tabliczkę z numerem porządkowym.
Dlaczego zatem w miejscu publicznym, gdzie często na trybunach zasiada sam Burmistrz ignorowane są te wymogi? I dlaczego nikogo z władz to nie razi, a solą w oku bywają bardziej błahe przewinienia?
Stały Czytelnik
Blask sponsorowany Witam serdecznie,
Czy nie doprowadzi to do tego, że Szczawnica będzie słynna nie z wód mineralnych a z korupcyjnego sponsoringu? Nadto rodzi się pytanie: to po co w takim razie jest opłata klimatyczna?
Stały Czytelnik
Od polityka należy wymagać
Polityka, przejawiająca się niemal we wszystkich aspektach naszego życia, nie jest, jak niestety niektórzy uważają, rzeczą łatwą i niewymagającą szczególnych predyspozycji. Toteż nie każdy nadaje się na polityka, tak jak nie każdy może być lekarzem, nauczycielem czy prawnikiem. Ten zawód w szczególności wymaga pewnych cech osobowości: temperamentu, wiedzy, a przede wszystkim stałej pracy nad samym sobą (bo przecież nikt nie jest, ani tym bardziej nie rodzi się doskonałym, wszechwiedzącym i nieomylnym).
Już starożytni filozofowie podjęli się określenia tego, czym powinna się charakteryzować osoba pełniąca ważne dla społeczeństwa funkcje (mając nadzieję, że polityk jest ważną osobą z punktu widzenia społeczeństwa). Dlatego też warto zacytować słynnego filozofa greckiego - Arystotelesa, który tak pisał:
Wojna na życzenie
Z wizytą na Ranczu Bolka i Lolka w Wilkowyjach
Buta, pycha, zarozumialstwo, apodyktyczność, wyniosłość, brak zrozumienia dla potrzeb innych, brak dyplomacji - to oczywiście główne cechy, które eliminują wielu młodych samorządowców aspirujących do wielkiej polityki.
Jeżeli wymienione przymioty byłyby cechami Ranczerów, to wcześniej czy później wróży to upadek tego, który tych cech posiada więcej. Ten, który jest bardziej sprytny, cwany, biegły w intrygach, może przetrwać.
Jeżeli Lolek w Wilkowyjach kieruje Ranczem z tylnego siedzenia, a przy tym stara się „zadbać” w odpowiedni sposób o wizerunek Bolka, to sytuacja staje się bardziej zrozumiała skąd takie działania w Wilkowyjach.
Załóżmy, że Bolek nie podejmuje żadnej decyzji jeżeli nie skonsultuje z Lolkiem. Lolek jest nie tylko cieniem, ale bardzo wpływową szarą eminencją, podejmuje zawsze takie decyzje, aby jego wizerunek nie ucierpiał, widoczny jest tylko wtedy, gdy idzie o laury, natomiast Bolka wypuszcza na akcje przeciwko osobom, w których Bolek niechybnie musi polec.
Zgubne podszepty zauszników…
Trudno przecież uwierzyć w fakt, że szereg tych niekorzystnych decyzji dla swojego wizerunku Bolek podjął samodzielnie. Ruchy (zwłaszcza te ryzykowne, kontrowersyjne) podejmowane są przeważnie w konsultacji z „kompetentnymi” współpracownikami.
Opinia znawców marketingu politycznego w tej kwestii jest taka, że owo pasmo niefortunnych posunięć może być wynikiem ruchów sterowanych - celowo nieudolnych, pozbawionych nie tylko znajomości politycznego PR, ale również dyplomacji, a nawet zwykłego ludzkiego zrozumienia i życzliwości. Afery należy bowiem wyciszać i podejmować takie decyzje, które ku temu zmierzają, a nie „dolewać oliwy do ognia” i podnosić temperaturę w już i tak wrzącym kotle.
Oczywiście nie istnieją politycy nieomylni, nie ma też nieomylnych doradców, jednak strategia działania wilkowyjskich władz przeczy logice oraz elementarnej, podstawowej wiedzy z marketingu politycznego, o co ranczerów trudno podejrzewać.
Według znawców tematu rodzi to podejrzenia, iż jest to czyjeś celowe działanie, mające na celu pogrążenie lidera przez osoby, które mogłyby coś na tym zyskać.
Tu rodzi się niebezpieczne pytanie: kto mógłby zyskać na teoretycznej klęsce Bolka? Bezspornym jest fakt, że w Wilkowyjach praktycznie nie istnieje opozycja, która byłaby zainteresowana ewentualnym upadkiem „wodza”, wszyscy mieszkańcy życzą sobie rozwoju rancza, ale tylko nieliczni nie godzą się na łamanie podstawowych praw człowieka i ewentualnie to krytykują, zatem być może winnego należałoby szukać wśród kompanów i towarzyszy?
Czyżby Bolek ulegał podszeptom osoby, która (po jego ewentualnej kompromitacji) pragnie zająć jego tron?
Bolek powinien sobie odpowiedzieć na pytania: kto podsunął mu pomysł przeczołgania Czerepacha po sądach, zaczepiania, prowokowania i nękania „pismaków” celem zwabienia i wciągnięcia ich do gry? Jaki to przyniesie skutek - było z góry do przewidzenia.
Już starożytny chiński myśliciel i strateg Sun Tzu twierdził, że „należy unikać konfrontacji. Walka jest ostatecznością. Należy dążyć do jak najszybszego łagodzenia sporów”. Tu mieliśmy do czynienia z odwrotną sytuacją.
Z postawy Bolka można jasno wywnioskować, że ani on, ani jego zaplecze tej lekcji historii nie odrobili.
Biurokratyczna amnezja
Sprawy administracyjne potrafią w swej zawiłości uprzykrzyć życie niejednemu obywatelowi. Bywa, że trwają bardzo długo, do czego przyczynia opieszałość lub… specyficzna amnezja urzędnika. Taką wykazał się Burmistrz Niezgoda, który pobił rekord opieszałości jako strona w postępowaniu administracyjnym. 6.05.2008 roku wniósł o rozpoczęcie postępowania wobec mieszkańca Szczawnicy. Sprawa dotyczyła podpisania umowy o wywóz nieczystości. Wydawałoby się, że temat błahy i prozaiczny - owszem, gdyby nie fakt, że sprawa swój finał znalazła dopiero 17.05.2011 roku i to na wniosek oskarżonego, który 8.05 br. zarzucił Burmistrzowi niedopełnienie obowiązków i naruszenie terminów administracyjnych. Godnym pochwały jest tak osobiste, drobiazgowe zaangażowanie w sprawy czystości uzdrowiska. Mniej już chwalebnym jest ta – przypadkowa zapewne – nieterminowość. Może jednak wynika ona z nadmiaru obowiązków, wszak w Mieście i Gminie Szczawnica jest tak wiele spraw wymagających bezpośredniej uwagi władz…
|