
| Szczawnicka Straż Miejska „wrabia” policję z Krościenka, kto za tym stoi? |
|
|
|
Rozmowa z komendantem powiatowym policji, podinspektorem Zbigniewem Domalikiem. W dniu 14 marca zgłosiłem telefonicznie incydent, że straż miejska w Szczawnicy standardowo od 5 lat systematycznie łamie prawo, czyli narusza przepisy o ruchu drogowym wchodząc na jezdnię i zatrzymując ruch pojazdów lizakiem. Wykonaliśmy telefon z redakcji pod nr 112. Dużym zaskoczeniem było dla nas to, że o naszym zgłoszeniu najprawdopodobniej poinformowano wcześniej strażników. Krótko mówiąc: nastąpił przeciek. Pan twierdzi, że po otrzymaniu zgłoszenia przez Policję, o sprawie została poinformowana Straż Miejska, tak mam to rozumieć? Tak uważam, poinformowali ich o telefonie z prośbą o reakcję. Sprawę musiałbym dokładnie rozpoznać, abym mógł się w tej kwestii wypowiedzieć jednoznacznie. Na pewno wymaga to sprawdzenia i jeżeli sugerowane przez Pana wątpliwości co do prawości działań są słuszne, to tak czy inaczej, ja muszę zbadać okoliczności całego zajścia. Dopiero wówczas będę się mógł wypowiedzieć. Jeśli nadal podtrzymuje Pan swoje zarzuty, to możemy sprawę wyjaśnić. Myślę, że to można sprawdzić na podstawie bilingów. Ja bilingów nie posiadam. Sprawa wymaga przeprowadzenia czynności wyjaśniających, abym mógł się wypowiedzieć i dopiero po przeanalizowaniu materiałów będę mógł stwierdzić, o jakich konkretnie działaniach mowa. W takim razie porozmawiajmy o innych wspólnych działaniach Policji i Straży Miejskiej. Co Pan sądzi o najściach strażników miejskich w asyście funkcjonariuszy policji na domy dziennikarzy, którzy krytykują działania włodarzy miasta. Moim zdaniem takie działania należy nazwać nękaniem. Nie wypowiem się w tej kwestii, ponieważ nie znam tej sprawy dostatecznie dobrze. Dopiero wówczas, gdy rozpoznam sprawę wypowiem się w tym temacie. Jest jednak tak, jak już zaznaczałem, że współpraca Policji ze Strażą Miejską czy Strażą Gminą nie jest niczym nowym. Właśnie na tym polegają wspólne działania i zjawisko to występuje zarówno w Szczawnicy, Nowym Targu czy Rabce. Jest to sposób na działanie przez wspólne akcje. Natomiast jeżeli twierdzi Pan, że wspomniane działania były jedynie nagonką na Pana osobę, ponieważ została wezwana zarówno Policja, jak i Straż Miejska, a ich wspólny przyjazd na miejsce zdarzenia miał na celu nękanie Pana osoby, to proszę złożyć zawiadomienie do Prokuratury. Wówczas sprawa zostanie wyjaśniona w sposób rzetelny i konkretny. Pyta mnie Pan o zjawisko współpracy między Policją, a Strażą Miejską za pomocą konkretnego przykładu, ale ja tego nie skomentuję, ponieważ nakreślił Pan zjawisko bardzo ogólnie. Powiem jedynie, że współpraca między Policja i Strażą Miejską nie jest nowością nie tylko w naszym regionie, ale również w powiecie, a nawet i w Polsce. Służby przekazują sobie wzajemnie zgłoszenia, aby móc w ten sposób przeprowadzać wspólne akcje. Mam zatem nadzieję, że wspólne akcje, o których Pan mówi dotyczyły większej ilości posesji, a nie tylko jednego domu. Trudno mi się w tym momencie w tej kwestii wypowiedzieć, ponieważ tak jak już wspominałem, nie znam tej sprawy dogłębnie. Rozumiem. Pytam teoretycznie o działania Policji i Straży Miejskiej. Pyta mnie Pan w teorii a później Pan napisze, że był to mój komentarz do konkretnej sprawy. Jak już wspominałem wcześniej, do momentu rozpoznania przez mnie tej sprawy nie będę się na ten temat wypowiadał. Dzień po tej wspólnej interwencji Straży i Policji, współwłaścicielka posesji pojechała na Komisariat Policji w Krościenku z pytaniem o powód najścia na jej posesję. Jednak policjant udzielający odpowiedzi nie znalazł wzmianki na temat wspomnianego zajścia. W jaki sposób to rozumieć? Trudno mi powiedzieć w tej chwili, jak to się przedstawia. Jeżeli interwencja Policji miała miejsce, niezależnie od tego, czy akcja była samodzielna czy wspólna ze Strażą Gminną, to interwencja powinna być odnotowana. Czyli można stwierdzić, iż gdzieś nastąpiło uchybienie, skoro interwencja nie została odnotowana w notatkach? To Pan tak twierdzi. Musiałbym sprawdzić w swojej dokumentacji czy wspomnianej notatki rzeczywiście nie ma. To są wiadomości od Pana, ja nie mogę powiedzieć, że to nie zostało odnotowane, ponieważ nie sprawdzałem tego w dokumentacji policyjnej. Gdy Pan uczyni taki zarzut, może Pan złożyć skargę. Wówczas zajmiemy się wyjaśnieniem sprawy. Sprawdzimy zarówno dokumentację policyjną, jak i notatki policjantów. Dopiero po wyjaśnieniu całej sprawy będę mógł się wypowiedzieć czy wspominane zdarzenie było odnotowane, czy też nie. My również prowadzimy różne działania wspólnie ze Strażą Miejską, ponieważ uzupełniamy się na różnych płaszczyznach naszych działań. Niejednokrotnie zdarza się, że Straż Miejska przejmuje od nas pewne zgłoszenia, które są oni w stanie wykonać samodzielnie. Na tym polega nasza współpraca, o której już wspominałem. Natomiast żąda Pan ode mnie, abym wypowiedział się czy to było uchybienie czy też nie. To Pan twierdzi, że zajście nie zostało odnotowane, ale ja nie wiem, gdzie Pan takie informacje uzyskał. To była odpowiedź policjanta z komisariatu w Krościenku. Być może, ale to jest informacja, jaką pozyskała współwłaścicielka. Nie wypowiem się w tej kwestii na podstawie informacji przekazanej przez Pana. Jedno jest pewne, jeżeli jest tak jak Pan mówi, że owa interwencja nie została odnotowana, to jest to uchybienie, ponieważ każda interwencja musi być odnotowana. Po co zatem Policji takie akcje. Wszyscy, którzy mieszkamy na tym terenie, doskonale wiemy, że Straż Miejska bardzo często w swych działaniach łamie przepisy. Komendant Straży Miejskiej nie ukrywa, że wykonuje polecenia Burmistrza – nawet wówczas, gdy nie są one zgodne z Ustawą o Straży Miejskiej. Po co Policja stara się wchodzić w ten zakres kompromitujących działań i dodatkowo wspiera Straż Miejską w tych nielegalnych najściach? Nie rozumiem. Jakie nielegalne działania Straży Miejskiej ma Pan na myśli? Mam na myśli ciągłe, uporczywe nękanie. To Straż Miejska nachodzi? Ma uprawnienia do tego, żeby kontrolować posesje, więc dlaczego my mamy sądzić, że to są najście nielegalne? Mamy podstawę sądzić, że każde wezwanie Staży Miejskiej do wspólnej akcji czy interwencji jest zgodna z prawem, ponieważ takie uprawnienia posiada zarówno Straż Gminna, jak i Straż Miejska. Dlatego nie jestem w stanie w tym momencie się w tej sprawie wypowiedzieć, ponieważ nie znam okoliczności sprawy. Jeśli twierdzi Pan, że Policja włączyła się do nękania, bardzo proszę złożyć zawiadomienie do Prokuratury. Sądzę, że jest to właściwy organ, który wyjaśni sprawę. Jeżeli Pan chce to możemy złożyć skargę u mnie. Będę się starał wyjaśnić sprawę w tym zakresie, ale co do szczegółów tych akcji się nie wypowiem. Ze strony Policji sprawa wygląda tak, że wspólna akcja ze Strażą Miejską bądź Gminną nie jest przestępstwem ani naruszeniem przepisów. Wspólne akcje zapewne nie są przestępstwem, ale tu mamy do czynienia z incydentem i nie było potrzeby dodatkowego wsparcia ze strony Policji, ponieważ strażnikom nic nie groziło, a akurat w tym zakresie posiadają wystarczające kompetencje, aby mogli działać samodzielnie. Jeżeli tak to Pan odbiera to bardzo proszę. Ja negatywnych działań Policji nie będę pochwalał. Jednak muszę mieć podstawy ku temu, aby twierdzić, że działanie Policji w tym przypadku było niewłaściwe. Podstawy będę jednak miał dopiero wówczas, gdy zgłosi Pan konkretne zarzuty, najlepiej na piśmie, bądź gdy złoży Pan zawiadomienie do Prokuratury. Wówczas sprawa się wyjaśni. Zakładając, że złożę skargę czy doniesienie, to sprawa wygląda następująco: zgłoszenie przyjmuje miejscowa Policja oraz Prokuratura z danego regionu – w takiej sytuacji powstaje zamknięty krąg. To może Pan złożyć wnioski w Prokuraturze o wyłączenie Prokuratury z tego postępowania. Prokuratura wyłącza się zawsze, jeżeli chodzi o naszą Policję. Jeśli pojawiają się zarzuty wobec policjantów naszej komendy to prokuratura zazwyczaj odcina się od tego postępowania. Wówczas prowadzi je inna Policja oraz inna Prokuratura. Dlatego też nie widzę problemu, aby sprawa została obiektywnie oceniona przez prokuraturę zewnętrzną, spoza naszego rejonu. Dlatego bez obaw proszę złożyć zawiadomienie. Nie jestem przekonany czy rozumie Pan złożoność całej zaistniałej sytuacji. Obywatel dzwoni pod numer 112 z prośbą o interwencję, a Policja zamiast interweniować powiadamia potencjalnego przestępcę o zgłoszeniu. Jeżeli Pan mówi o sprawdzeniu bilingów, to tak jak już mówiłem. Muszę mieć ku temu podstawy, a takowe będę posiadał wówczas, gdy złoży Pan skargę. Nie chodzi o to, żeby wyciągać jakieś surowe konsekwencje wobec policjantów, ale żeby unikać podobnych sytuacji w przyszłości. Proszę mnie zrozumieć. Muszę tutaj Pana sprawę potraktować poważnie - Pan składa skargę jako obywatel, ponieważ ma Pan zażalenia wobec Policji. Wówczas muszę to w jakiś sposób udokumentować, czy to za pomocą przyjętej skargi, czy to w postaci zarzutów bądź notatki. W zależności od tego, co Pan złoży. Na ogół, jeśli obywatele mają zarzuty odnośnie działalności Policji, to powinni złożyć skargę, którą później my rozpatrujemy. Jest jeszcze druga opcja. Jeżeli Pan podejrzewa, że wspomniane działanie było również naruszeniem przepisów w postaci przestępstwa, to należy to wyjaśnić i na pewno Prokuratura się wyłączy z tego postępowania. Może pokażę Panu pismo z komendy w Krościenku, które otrzymałem po telefonie z prośbą o interwencję. Jest to o tyle dziwne, że nie otrzymuje się odpowiedzi na piśmie dla tego typu zgłoszenia. Musimy zatem to wyjaśnić. Nie jestem absolutnie za wyciąganiem konsekwencji w związku z zachowaniem policjantów. Ja tylko chciałbym, żeby Policja nie wspierała działań Straży Miejskiej w tych swoich prywatnych rozgrywkach, wojnach Burmistrza. Nic więcej. Z pewnością nie zamierzamy się mieszać w tego typu zagrywki, jeżeli takowe istotnie mają miejsce. To są sprawy między opozycją i Panem Burmistrzem, który swoje rządy sprawuje niezależnie od nas. Jeżeli natomiast dopuszcza się przy tym przestępstwa, to każdy ma prawo złożyć zawiadomienie do Prokuratury. Przypuszczam, że wyborcy również to zweryfikują w następnym okresie, jeżeli tak to będzie wyglądało. My jesteśmy dalecy od mieszania się w jakiekolwiek rozgrywki, tym bardziej, jeśli by to wykraczało poza ramy prawnego działania. Zauważmy, że tak jak Pan mówi, mogą mieć miejsce rozgrywki prywatne, działania bezprawne i Policja się w to nie będzie mieszała. Jeżeli jednak takie rzeczy miałyby miejsce, to ja również jestem przeciwny takim działaniom i nie będę czegoś takiego tolerował. Z góry chcę zaznaczyć jedną rzecz. Na pewno nie popieram jakiegokolwiek bezprawnego działania Policji i od tego tu jestem, żeby tego przestrzegać i pilnować. Jeśli natomiast chodzi o to, czy policjanci źle postąpili czy popełnili jakieś przewinienie natury dyscyplinarnej, czy nawet szerzej, to muszę mieć jakieś podstawy aby to rozstrzygnąć. Jeżeli Pana zdaniem takie podstawy istnieją, to proszę, aby Pan wyartykułował konkretne zarzuty wobec postawy Policji, wówczas wyjaśnimy sprawę. Jestem otwarty na wyjaśnienie nieprawidłowości działania Policji i na pewno też muszę przeanalizować sprawę. Jeśli okaże się, że mieszanie się Policji do prywatnych rozgrywek było zamierzonym działaniem, takim, które popiera prywatne działanie Straży Miejskiej czy Burmistrza, to z pewnością było to działanie naganne. Jeżeli jednak wynika z tego, że Straż Gminna, że tak powiem w cudzysłowie "wrobi" Policję, bo zadzwoni z informacją, że potrzebna jest pomoc i interwencja, bo coś tam się dzieje, to policjanci w dobrej wierze pojadą tam, chociaż ostatecznie może okazać się, że to taka sprawa a nie inna – są to oczywiście rozważania wyłącznie teoretyczne, nie odnoszące się do tej sprawy – podałem przykłady jak to może wyglądać, nie twierdząc, że w tej sprawie tak właśnie jest. Zgadzam się w 100% z tym, że policjanci zostali wrobieni i że taki był cel i zamiar komendanta Straży Miejskiej. Ale co do „przecieku” to jest to naganne działanie. Jeśli ma Pan na myśli kwestię dotyczącą przekazania Straży Miejskiej informacji o dotyczącym ich zgłoszeniu, to jak najbardziej jest to naganne, jeśli oczywiście miało to miejsce. A z najściem to mogli być „wrobieni”. No ja w cudzysłowie to tak nazywam, bo to mogło tak być, że zostali wezwani na interwencję, pojechali, tak jak to nie raz się zapewne zdarza. Dotyczy to oczywiście teoretycznego rozważania, nie twierdzę, że tak było w tym przypadku. Nie chcę podawać przykładów ani podawać ile razy się takie rzeczy zdarzają lub zdarzały, ale z tego podwórka mojej pracy i tej wcześniejszej, mogę stwierdzić, że normalną rzeczą było, że ze Strażą Miejską czy Strażą Gminną się współpracowało. Podkreślam, współpraca ze Strażą i wspólne działania nie są niczym nagannym. Jest zasadnicza różnica między Strażą Miejską a Policją. Jeżeli strażnicy miejscy łamią prawo, a jest to zlecone przez organ powołujący np. Burmistrza, to ja się nie mam od tych działań gdzie odwołać. A jeżeli łamią prawo funkcjonariusze policji to zawsze mogę wnieść skargę do jednostki nadzorującej bezpośrednio pracę lub bezpośrednio do Komendanta Głównej Policji. No dobrze, ale Burmistrz też musi rozpatrzeć skargę, jeśli Pan takową złoży. Panie komendancie, coraz więcej parlamentarzystów zauważa problem nadzoru nad Strażami Miejskimi. Są za zmianą ustawy. Czy również Pan dostrzega potrzebę takich prac? Nadzór komenda wojewódzkiego - bo tak jest zapisane w Ustawie o działaniu Straży Miejskich i Gminnych - polega głównie na kwestiach organizacyjnych oraz na szkoleniach. Natomiast kwestią szczegółową, czyli tym co i gdzie oni robią zajmuje się Burmistrz jako ich przełożony. Jeżeli powołuje się uchwałę wyższą, to strażnik miejski podlega pod taką ustawę? Tak jest w zapisie, w taki sposób to jest stworzone. Dopóki się nie zmieni przepisów ogólnych, które to regulują - tych wyższej rangi ustawowej, to w taki sposób będzie to funkcjonowało. Dziękuję za rozmowę.
|