
| Parlament: Przykład Szczawnicy jak działa wymiar sprawiedliwości - Debata o wolności słowa w mediach |
|
|
|
Oburzenie członków komisji wywołała informacja, że włodarze miasta wykorzystywały służby mundurowe do najazdu na posesję dziennikarza. Wyrażono sprzeciw wobec nie podjęcia śledztwa przez prokuraturę odnośnie smsów wysyłanych nocą przez samorządowca z pogróżkami do wydawcy.
Szczawnickie metody kneblowania mediów Parlamentarny Zespół do spraw Obrony Wolności Słowa 13 marca 2014 r. zorganizował debatę na temat ograniczania wolności słowa i łamania praw w mediach lokalnych. Odbiła się ona szerokim echem w mediach, które pisały o kneblowaniu mediów i zamykaniu ust dziennikarzom przez władzę. Władza korzysta z wszelkich metod, by zamknąć usta nieprzychylnym jej mediom i dziennikarzom – mówił w Sejmie redaktor naczelny „Gazety Polskiej i „Gazety Polskiej Codziennie”. Dziennikarze biorący udział w posiedzeniu sejmowego zespołu opowiadali o bezkarności lokalnych władz. Wydawca „Kuriera Słupeckiego”, przedstawił historię swojego sporu prawnego z wicemarszałkiem sejmu Eugeniuszem Grzeszczakiem (PSL). Z kolei Telewizja Mazurska z Koszyc musi pracować w warunkach nieuczciwej konkurencji ze strony mediów, które są wspierane finansowo pieniędzmi samorządowymi. Na posiedzenie parlamentarnego zespołu ds. wolności słowa zaproszony był przedstawiciel „Kuriera Pienińskiego”, który przedstawił sprawę smsów wysyłanych nocą z pogróżkami przez urzędnika lokalnego samorządu. Sprawa została ostatecznie umorzona przez prokurator Urszulę Luberdę. - Ten sam prokurator nie postawił pijanemu kierowcy zarzutu spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym - kontynuował prelegent. Adwokat Artur Wdowczyk z Centrum Monitoringu Prasy dopytywał: Dlaczego pani prokurator, która popełniła taki błąd nie jest ukarana? Karol Kościński dyrektor departamentu własności intelektualnej i mediów Ministerstwa Kultury dodaje, że - problemem nie jest kwestia przepisów tylko problemem jest to, jak działa wymiar sprawiedliwości, jak działa prokuratura. My możemy mieć bardzo dobre przepisy, ale w ostatecznym rozrachunku to w każdym rejonie, w każdej społeczności lokalnej, są rejonowe prokuratury i rejonowe sądy, które te przepisy stosują. Jeżeli będą chciały te przepisy stosować właściwie to będą, jęli nie będą chciały stosować, to przepisy pozostaną tylko na papierze tj. pokazują to statystyki. To zdanie podziela adwokat Artur Wdowczyk - Różnego rodzaju lokalne powiązania, układy nie pozwalają na realizację zapisanego prawa. My mamy 5 tys. mądrych przepisów. Tylko jeżeli prokurator ich nie chce zastosować to ich nie stosuje. W Polsce jest brak egzekucji praw podstawowych, czyli karania urzędników za ich błędy. Bez tego nigdzie nie dojedziemy. W Polsce najbardziej bezkarny jest urzędnik, poseł, sędzia, prokurator. Na spotkaniu poruszono także kwestię zależności finansowej lokalnych mediów od samorządów. Poseł Zbigniew Dolata stwierdził, że media lokalne coraz rzadziej pełnią funkcje kontrolną wobec samorządów lokalnych w Polsce powiatowej. Bo oczywiście wielu wydawców sobie świetnie radzi, jeśli potrafi ułożyć sobie współpracę z wójtem, burmistrzem. Wtedy nie ma problemu, są ogłoszenia. To była polemiczna odpowiedź na wcześniejszą wypowiedź Ewy Barlik dyrektor biura stowarzyszenia gazet lokalnych, która uznała, że gazety lokalne świetnie sobie radzą, bo w przeciągu ostatnich 7 lat żadna nie zbankrutowała. Rozmawiano także na temat reklamy w lokalnych mediach. Barlik uważa, że brak reklamy jest najczęściej stosowaną represją za pisanie prawdy, bądź za uporczywe upominanie się o podanie informacji na dany temat. Adwokat Artur Wdowczyk stwierdza, że przepisy, które mówią o tym, że media lokalne związane z władzą nie mogą otrzymywać reklam nie funkcjonują. Wszyscy dziennikarze lokalni skarżą się, że pojawia się konkurencja powoływana przez burmistrza, sejmiki samorządowe, które dostają wszystkie reklamy lokalne i różnego rodzaju inne zlecenia. To jest nieuczciwa konkurencja. Zdaniem posła Zbigniewa Dolaty prawo wydawnicze powinno ulec zmianie dla dobra wyborców. Burmistrz, wójt, nie powinien być wydawcą, nie powinno to być prawnie dopuszczone. Bo zawsze w takiej sytuacji burmistrz będzie miał większy wpływ na lokalną społeczność. Grupa opozycyjnych radnych będzie zupełnie pozbawiona komunikowania się ze swoimi wyborcami, pokazywania nieprawidłowości, które bardzo często się dzieją, bo ten burmistrz będzie dysponował takim orężem, którym opozycyjni radni nie mogą dysponować z oczywistych względów. Oburzenie członków komisji wywołała informacja, że włodarze miasta wykorzystywały służby mundurowe do najazdu na posesję dziennikarza – Przykład Szczawnicy stawia Polskę na równi z krajami totalitarnymi.
|