w janczykzawadzkidlpiotr gpiaseckiniezgodaniezgodaniezgodaniezgodaniezgoda

Nowy dział

straz-miejska

Praktyki dziennikarskie w Kurierze

praca-do-kuriera

 

 

 

 

 

Informacje z urzędów

instytucje urzedy

Osoby na stronie

Naszą witrynę przegląda teraz 25 gości 

Start Aktualności Kurier Pieniński - ikony Ustrzelić Gąsienicę - przedwyborcze gry
Ustrzelić Gąsienicę - przedwyborcze gry Drukuj Email

Nad Szczawnicą przetoczyła się burza niesmaku i oburzenia. Powodem stał się kultowy już Letni Festiwal Muzyka nad Zdrojami. Rafał Monita - dotychczasowy dyrektor wykonawczy zarzuca Miejskiemu Ośrodkowi Kultury kradzież nazwy festiwalowej i podszywanie się pod autorską imprezę kulturalną.

Ubiegłoroczne wydarzenie zakończyło się spięciem z dyrektorem MOK’u - Piotrem Gąsienicą, który zrezygnował ze współpracy z Monitą. Żaden z panów nie poczuwa się do odpowiedzialności za rozpad tej „koalicji”.

 

 

Każdy natomiast z nich deklaruje chęć organizowania kolejnych edycji festiwalu - pod taką samą nazwą. W kalendarzu kulturalnych imprez MOK’u na rok 2013 już widnieje wydarzenie muzyczne o podejrzanie zbieżnej nazwie („Muzyka u Zdrojów”), sugerując tym samym, że nic nie uległo zmianie i będzie to nadal ten sam festiwal. Wzbudza to ogromne oburzenie ze strony Monity, który takie zagranie Gąsienicy uważa za skandaliczne. Jakby atrakcji z plagiatem było mało, dyrektor MOK wystąpił o mecenat do dotychczasowego sponsora imprezy - ZEW Niedzica. Sytuacja stała się dość niezręczna i groteskowa. Dwa festiwale, dwa wnioski o dotację i… jedna nazwa. Co jest zatem prawdziwym festiwalem a co tylko go udaje?

Honorowy patronat do tej pory sprawował UMiG. Wydaje się oczywistym, że objął nim także edycję „MOKowską”, którą Monita traktuje jak kradzież i plagiat. Burmistrz Niezgoda w rozmowie z „Tygodnikiem Podhalańskim” stwierdził, że Gąsienica zaniecha tegorocznej organizacji na rzecz dotychczasowego dyrektora wykonawczego, który rzecz jasna nie może już liczyć na współpracę z MOK. Jednocześnie wyraził żal, że Monita nie zdecydował się na polubowne załatwienie sprawy w zaciszu gabinetu burmistrza, tylko nagłośnił sprawę medialnie.

zdjęcie

Rozmowa z dzieckiem autystycznym wnosi więcej niż rozmowa ze szczawnickim „Arcykapłanem”

Warto mieć na uwadze, że rozmowy z włodarzem miasta bywają trudne, by nie rzec, że niemożliwe. Ciężko pójść mu na kompromis, o ile w ogóle raczy wykazać zainteresowanie i chęć współpracy, Grzegorz Niezgoda to nie najlepszy partner w rozmowach. Trudno więc dziwić się Rafałowi Monicie, że postanowił walczyć o swoje, wybierając jedyne skuteczne, w jego przekonaniu, rozwiązanie poprzez nadanie sprawie rozgłosu. Taki „skandal” to temat chwytliwy i skutecznie skompromitował szczawnickich włodarzy.

Warto także zatrzymać się nad jeszcze jedną kwestią. Materiały z prasy lokalnej pokazały dyrektora Gąsienicę jako zwykłego oszusta i złodzieja, który pokątnie przywłaszcza sobie cudzy dorobek, a przecież mógł to zrobić wyłącznie „na zlecenie”, biorąc pod uwagę honorowy patronat burmistrza. Z reakcji UMiG wnioskować można, że nie odżegnuje się on od takich opinii. „Wybieleni” w tej sprawie zostali wszyscy, prócz dyrekcji MOK. Miejmy na uwadze, że (co by nie sądzić o dyrektorze) Piotr Gąsienica jest osobą rozpoznawalną i charakterystyczną a nawet charyzmatyczną. Wszędzie go pełno i chętnie angażuje się w różne projekty, promuje Szczawnicę, jest np. autorem i pomysłodawcą zaproszenia do uzdrowiska prezydenta Komorowskiego. Obyty, wygadany, potrafi się zachować, tym samym zyskuje sobie wielu zwolenników i sympatię. Gdyby zdecydował się włączyć w politykę, to mógłby być poważnym konkurentem dla Niezgody w obliczu olbrzymiej dewaluacji burmistrza, biorąc pod uwagę kończącą  się kadencję i nowe wybory. Czy tę sytuację wykorzystano do odstrzelenia potencjalnego kontrkandydata? Czy jest to celowe zagranie i przedwczesne „sprzątanie” ze strony „arcykapłana”  i „pierwszego sekretarza”  w obawie przed utratą stołków?