w janczykzawadzkidlpiotr gpiaseckiniezgodaniezgodaniezgodaniezgodaniezgoda

Nowy dział

straz-miejska

Praktyki dziennikarskie w Kurierze

praca-do-kuriera

 

 

 

 

 

Informacje z urzędów

instytucje urzedy

Osoby na stronie

Naszą witrynę przegląda teraz 25 gości 

Start Aktualności Kurier Pieniński - ikony Prawda o szczawnickich inwestycjach część II
Prawda o szczawnickich inwestycjach część II Drukuj Email

Na dzień dzisiejszy w Szczawnicy wyrzucamy pieniądze przez okno, pieniądze nas wszystkich.

Rozmowa z  Krzysztofem Mańkowskim, Prezesem Uzdrowiska Szczawnica - część II

 Mamy najwyższe podatki od nieruchomości, bo  z tych pieniędzy łatane są dziury po kombinacjach. Po obecnym burmistrzu może przyjść następny, który pociągnie ich do odpowiedzialności za niedopełnianie obowiązków. Trzeba rozumieć co to jest rozwój, wszyscy to rozumieją, tylko nie burmistrz. Na wszystko co się robi w centrum miasta powinna być moja zgoda. Nie zależy mi na tym, żeby pokazać, kto jest silniejszy.  Burmistrz ma obowiązki, bo dysponuje pieniędzmi publicznymi, a te nie są efektywnie wykorzystywane i jeszcze ta walka, którą podejmuje…

 

 

 Gdzie zatem szukać przyczyny, że dochodzi do tak wielu sytuacji patologicznych?

 K.M.: Ja nie wiem, czy to intencjonalny zamysł władz miasta, ale wiem, że wszyscy się boją podejmować decyzje niepopularne w skutkach. Jest czas na politykę, która rodzi poklask, ale też musi być miejsce na decyzje trudne, których efekty będą niosły ogólne korzyści. Jeżeli wszyscy będą stosować się do wyznaczonych zasad: wywozić szambo, podłączać się legalnie do wodociągu, płacić podatki, to ceny powinny się obniżać. Bo jeżeli przykładowo tylko dwie osoby płacą a kilka nie, to te dwie osoby muszą pokryć całe koszty.

 Kolejna sprawa - w Szczawnicy woda może pójść grawitacyjnie do filtrów. Nie jest to darmowe, bo trzeba ponieść koszty eksploatacyjne, ale takie działanie wiąże się z dużo niższymi cenami.

 Może jest to pewna strategia?

 K.M.: Wiem, że powinniśmy się nauczyć stawiać grube kreski między rozdziałami i robić postępy. Wracając więc do kwestii kanalizacji, to władze powinny poinformować o kosztach i uświadomić, że im więcej osób chętnych do włączenia się w sieć, tym mniejsze koszty. Jeśli zdarzyła się sytuacja, gdzie w czasie kontroli wykryto jakieś nieprawidłowości, to wszystkim powinno zależeć, by temat rozwiązać sprawnie go zamknąć.

 Wtedy wszyscy, na równi traktowani, mogą korzystać z dobrodziejstwa czystej wody, mają mniejsze opłaty – wszyscy zatem zyskują, bo mamy np. czyste rzeki, gdzie będą raki czy pstrągi, a więc dodatkowa atrakcja.

 Nie przeczę, to są prace na lata i może być pod górkę, dlatego tak się boją i wybierają drogę na skróty, kombinują. I powstaje zamknięte koło: my, jako społeczność robimy kombinacje i pozwalamy, by władze (burmistrz) na to przymykały oko. Więc w takim razie pozwalamy również, by władze robiły kombinacje.

 Ludzie powinni pamiętać, że po obecnym burmistrzu może przyjść następny, który pociągnie ich do odpowiedzialności za niedopełnianie obowiązków.

 Dlaczego mamy najwyższe podatki od nieruchomości? Bo właśnie z tych pieniędzy łatane są dziury po kombinacjach. Zamiast raz podjąć decyzję i wykonać coś drożej a lepiej, to poprawiamy i remontujemy i łatamy, tak jest np. z lokalnymi drogami (choćby ul. Zdrojowa). W ten sposób trwonione są finanse, które mogłyby zasilić np. szkoły.

 Jeśli przetargi wygrywają zaprzyjaźnione z UMiG firmy, to może wcale nie na rękę jest wykonać inwestycję raz, a dobrze?

K.M.: Być może. Ja jestem zdania, że jeśli płacę podatek, to chcę, aby fundusze, które zgromadzono dzięki wpływom z niego, były dobrze zagospodarowane, dobrze wykorzystane.

 Na dzień dzisiejszy w Szczawnicy wyrzucamy pieniądze przez okno, pieniądze nas wszystkich. To nie są pieniądze Pana Burmistrza, to pieniądze nasze – mieszkańców i podatników. Tak dzieje się za tej kadencji, ale wcześniej również.

 UMiG tłumaczy, że takie ponowne remonty niczym nie obciążają mieszkańców, że są realizowane w ramach gwarancji, że nie są finansowane przez miasto.

 K.M.: Jeśli tak, to w porządku, ale wtedy faktura powinna wynosić zero złotych, a w budżecie miasta powinny być zaoszczędzone tym sposobem środki.

 I tego powinna pilnować Rada.  Rada Miasta powinna robić swoje, a nie robi. Każdy boi się w jakikolwiek sposób skrytykować decyzje włodarza, bo wie, że potem dostanie po głowie. Ja jestem zdania, że jeśli jest to indywidualna osoba, to owszem, zapewne będą jakieś reperkusje, ale jeśli jest to grupa osób, to jest to do zrobienia, do wywalczenia.

 Czy to prawda, że burmistrz chce zrobić na Dietla zakaz parkowania dla samochodów? Jaka jest motywacja, żeby zlikwidować w tym miejscu parking?

 K.M.: Nie rozumiem takiego sposobu myślenia. Są osoby, którym zależy na rozwoju i takie, które lubią robić na złość. Ludzie, którzy przyjadą do Szczawnicy będą narzekać, nie mogąc znaleźć miejsca do parkowania. Trzeba rozumieć co to jest rozwój, a nie próbować „grać w piaskownicy”. Wszyscy to rozumieją, tylko nie burmistrz. Zamiast robić na złość, niech lepiej sprząta u siebie. Trzeba się zastanowić, czy on reprezentuje mieszkańców, czy jakąś wybraną grupę.

 Mam rozumieć, że burmistrz działa na niekorzyść gminy?

 K.M.: Nie rozumiem jednej rzeczy. Nie ma pieniędzy, a jednocześnie są kupowane doniczki i sadzone kwiaty na placu Dietla. Zamiast kupować doniczki, może warto inwestować w reklamę i promocję, które dają efekty dla wszystkich, a nie zablokować drogę rozwoju miasta. Bo jeżeli burmistrz tak postępuje, to ja też odzyskując tereny, mogę zamknąć cały plac pod kolejką. Na wszystko co się robi w centrum miasta powinna być moja zgoda. Nie zależy mi na tym, żeby pokazać, kto jest silniejszy.  Burmistrz ma obowiązki, bo dysponuje pieniędzmi publicznymi, a te nie są efektywnie wykorzystywane i jeszcze ta walka, którą podejmuje…

 Jeżeli burmistrz buduje promenadę nie na „swoich” gruntach, to naraża miasto na utratę 2 milionów dotacji. On stawia miasto i mieszkańców w sytuacji, która może być bardzo trudna. Burmistrz ponosi małą odpowiedzialność a wręcz żadną za swoje błędne decyzje. To jest nie fair, że stawia Szczawnicę w takiej sytuacji i potem w razie niepowodzenia lub kar finansowych zrzuci winę na mnie.

 Dlaczego mieszkańcy to akceptują?

 K.M.: Wszyscy boją się krytykować burmistrza, bo uważają, że jest to osoba nietykalna. Natomiast ma to być osoba, która reprezentuje wszystkich mieszkańców i potrafi mądrze, porządnie i efektywnie inwestować pieniądze z podatków.

 Nasz cel powinien być taki, żeby płacić coraz niższe podatki, a tak naprawdę naprawiamy błędy robione przez nasze władze.

 Dziękuję za rozmowę.