
| Groził, ubliżał, łajał... - Prokurator, który nie wszczął postępowania, w pogardzie ma obywateli |
|
|
|
Przeciętny polski prokurator, którego, zaznaczmy, chroni immunitet, jest świętą krową, jest zainteresowany swoją własną karierą, swoimi własnymi zarobkami i tym, żeby się piąć po szczeblach kariery jak najmocniej, jak najszybciej, natomiast w pogardzie ma wszelkich obywateli. ...najmniej ważnym przedmiotem, podkreślam przedmiotem w tym wszystkim jest obywatel ze swoim nieszczęściem, ze swoim przypadkiem. Piotr Tymochowicz - specjalista ds. wizerunku i marketingu politycznego, w komentarzu odnośnie odmowy wszczęcia dochodzenia przez Prokuraturę Rejonową w Nowym Targu w sprawie gróźb karalnych kierowanych przez Tomasza Hurkałę pod adresem dziennikarza. Przez wiele lat intensywnie szkoliłem grupy prokuratorów, głównie młodych, aczkolwiek nie tylko. Szkoliłem także sędziów, którzy starali się wzbogacić swoją wiedzę na temat wywierania wpływu. I jedni i drudzy nie zawsze płacili za te szkolenia z własnej kieszeni, często były to szkolenia opłacane przez jakieś stowarzyszenia, jakieś związki. Wielokrotnie byłem przerażony, nie tylko tym, jacy to są ludzie, ale jak dopasowali się do systemu. Przeciętny obywatel myśli, że prokurator wgłębia się w temat, analizuje każdy przypadek. Tak nie jest – tak jest może w jednym przypadku na tysiąc, na dziesięć tysięcy. W rzeczywistości ci ludzie chwalą się samochodami, jakimi jeżdżą, lansują się, jeśli w ogóle o czymś myślą, to myślą wyłącznie o swojej karierze, zbierają punkty. Prokurator nie przyjmie sprawy, która jest dla niego niewygodna – dla niego niewygodna – zaznaczmy. To znaczy, prokurator będzie przyjmować tylko takie sprawy, na których może awansować, na których może zebrać punkty. Wiedza ludzi na ten temat jest bardzo niewielka, ale tak to wygląda. Jeżeli na przykład sprawa wydaje się być trudno wykrywalna, albo bardzo trudna do przeanalizowania – choć wydaje się być ewidentna z punktu widzenia opinii społecznej, to nie ważne – prokurator odrzuci, umorzy, bądź po prostu oddali wniosek i nic się nie będzie działo w danej kwestii. Ja miałem wrażenie po tych szkoleniach, a przecież obcowałem z tymi ludźmi nie tylko podczas zajęć, ale również poza zajęciami (bo często były to wyjazdy integracyjno – szkoleniowe), że po prostu śnię, miałem wrażenie, że najmniej ważnym przedmiotem, podkreślam przedmiotem w tym wszystkim jest obywatel ze swoim nieszczęściem, ze swoim przypadkiem. Nikogo to nie interesuje. Przeciętny polski prokurator, którego, zaznaczmy, chroni immunitet, jest świętą krową, jest zainteresowany swoją własną karierą, swoimi własnymi zarobkami i tym, żeby się piąć po szczeblach kariery jak najmocniej, jak najszybciej, natomiast w pogardzie ma wszelkich obywateli.
Z moich obserwacji wynika, że praktyką powszechną jest to, że sądy i prokuratorzy ignorują stalking – mamy publiczne przypadki w Polsce oddalania czy umarzania spraw z nim związanych. To zjawisko ciągle nie przebiło się do świadomości ludzi, nawet groźby karalne nie znajdują odbicia w świadomości sędziów lub prokuratorów. Myślę, że jest to kwestia nie tylko lokalnych układów, ale też mentalności. Ludzie wynieśli jeszcze z PRL-u taki pogląd. W Rosji jest tak, że życie indywidualnego człowieka się nie liczy, życie jednostki nic nie znaczy. Często więc spotykamy się obojętnością i wzruszeniem ramion. To jest mentalność słowiańsko–rosyjska, której przejawy w Polsce objawiają się w tym, że ludzie nie przejmują się słowami. A słowami można obrażać, straszyć, zastraszać, lecz nikogo to nie interesuje. To jest kwestia takiej, a nie innej mentalności.
|