
| Wykorzystywanie straży do szykan politycznych to kuriozum |
|
|
|
Mieszkańcy gminy są bardzo porządni i nie potrzeba im straży wiejskiej. Rozmowa z wójtem Gminy Limanowa – Władysławem Pazdanem na temat powoływania i funkcjonowania straży „miejskich” i „wiejsko – miejskich”. Kurier: Ostatnio dość powszechne stało się powoływanie straży miejskich, w celu utrzymania porządku publicznego. Czy w gminie Limanowa funkcjonuje taka jednostka? Władysław Pazdan: Nie. My nie mamy straży. Ja wolę pomóc policjantom i nie utrzymywać straży. Miasto ma straż miejską.
K: W niedalekim sąsiedztwie – w Chełmcu działa taka formacja.
W.P: Tak. Nie wolno mi krytykować wójta Stawiarskiego. Zresztą jestem daleki od tego. Jednak moim zdaniem to rozwiązanie jest bez sensu. On też zarządza rozległą gminą, otaczającą Nowy Sącz dookoła, ale czy potrzebna mu jest straż miejska? Utrzymanie takiej jednostki generuje duże koszty. Lepiej wspomóc policję, posterunki. K: Przygotowywaliśmy o tym materiał. Zwróciliśmy uwagę na fakt, że straż „miejska” czy „wiejsko – miejska” jest utrzymywana z pieniędzy mieszkańców. Przy czym jednostka ta służy do karania lokalnej społeczności mandatami, żeby zrekompensować uszczerbek w budżecie. W.P: Radary, na których gminy próbowały zarabiać, to są zgubne i złudne tematy. Róbmy swoje. Na początku samorządów była kłótnia kompetencyjna, co ma robić straż miejska, a co policja i ich uprawnienia zachodziły na siebie, co rodziło konflikty. Dzisiaj te zadania już się w pewnym stopniu prawnie uregulowały, ale to nie oznacza, że gminy wiejskie będą wybierać taką drogę. Powtórzę, że takie rozwiązanie generuje duże koszty. K: W małych miejscowościach, gdzie funkcjonują straże miejskie, są podnoszone zarzuty, że wykorzystuje się je jako tzw. „policję polityczną”, szykanującą kontrkandydatów kontrolami. Policja, żeby wejść na posesję, musi mieć nakaz sądowy. Straż miejska może to zrobić pod zarzutem „śmieci”, „szamba”, kontroli. Trwają teraz prace w parlamencie nad rozwiązaniem, które pozwalałoby wnosić odwołania od decyzji straży miejskiej nie tylko do wójta czy burmistrza, który te straże powołał. Jeżeli następuje w tym przypadku pewne naruszenie prawa, to właściwie nikt od tych decyzji nie może się odwołać. W.P: Istnieje możliwość odwołania się do Rady, która jest organem zwierzchnim, bo straż to jest komórka urzędu. Skargi można kierować do przewodniczącego Rady. K: O ile Rada nie jest „z zaciągu” burmistrza, tak jak ma to miejsce w niektórych samorządach. W.P: Nie mogę uwierzyć, że straż miałaby być wykorzystywana do szykan politycznych. To jest kuriozum. Natomiast nie będę wypowiadał się szerzej na temat straży miejskiej, ponieważ nie zagłębiałem się w to zagadnienie. Od razu powiedziałem, że nie chcę straży. Były nawet wówczas takie glosy, żeby współfinansować straż miejską łącznie z miastem, ale spółki zawsze źle się kończą. My zostaliśmy przy policji, porządku publicznym – mamy 9 jednostek OSP, to nam wystarcza. Generalnie mieszkańcy gminy są bardzo porządni i nie potrzeba im straży wiejskiej. Dziękuję za rozmowę. Wójt Gminy Limanowa udzielił również obszernego wywiadu „O małej i dużej polityce oraz miejscu w szeregu na politycznym rynku” , który opublikujemy w najbliższym czasie. |