iko-biedaiko-puchalaiko-pazdaniko-Boleslaw Zabaiko-kswieslawpiotrowski

Praktyki dziennikarskie w Kurierze

praca-do-kuriera

Osoby na stronie

Naszą witrynę przegląda teraz 67 gości 

Start Wywiady „Inwestycja marzeń” - interes publiczny nad prywatą bez polityki partyjnej
„Inwestycja marzeń” - interes publiczny nad prywatą bez polityki partyjnej Drukuj Email

.Nie potrafię nie reagować, kiedy dzieje się źle i są marnotrawione pieniądze publiczne.

Jan Puchała Starosta Limanowski w wywiadzie dla „Kuriera”

 

 

Kurier: Panie Starosto, hasła „Super Powiat - Liderem wśród Liderów” adekwatnie obrazują sytuację? Czy może należałoby być bardziej skromnym? Powiat jest naprawdę w tak dobrej kondycji?

Jan Puchała: Nie twierdzę, że te tytuły świadczą o tym, że nie ma już nic do zrobienia, ale powiat zasłużył sobie na takie wyróżnienie. Fakty mówią same za siebie. Jesteśmy w dobrej kondycji, także finansowej. Zrealizowaliśmy najwięcej inwestycji, w tym: budowy dróg, chodników, wykonanie remontów w szkołach. Przewodzimy również na tle innych powiatów w pozyskiwaniu środków z funduszy unijnych, pozabudżetowych.  Tylko trzy powiaty w Polsce zdobyły tytuł „Super Powiatu”: powiat limanowski, bielski i kielecki. To jest bardzo duży sukces. Te wyróżnienia są dowodem przede wszystkim na to, że stworzyliśmy zespół ludzi, którzy prężnie działają i wyprzedzają pomysłami inne powiaty, inne samorządy. To nasze największe jak dotąd osiągnięcie i ogromny sukces nie tylko dla mnie jako Starosty Limanowskiego, ale również dla Zarządu Powiatu i wszystkich pracowników Starostwa Powiatowego w Limanowej, dzięki którym udało się go osiągnąć.

K: Czy w takim razie można powiedzieć, że starostwo znajduje się w wąskim gronie tych, którzy nie mają problemu z domknięciem budżetu?

J.P.: Jak zostałem starostą sześć lat temu, to budżet był na poziomie 71 mln zł. Teraz wynosi 156 mln zł, czyli nastąpił wzrost budżetu o 130%. To jest efekt pozyskiwania środków. Zadłużenie powiatu jest na poziomie 31% na 60% możliwych. To jest bardzo dobra sytuacja finansowa, która pozwala nam nadal sięgać po pieniądze z funduszy unijnych. Mamy możliwość brania  kredytów, inwestowania. Jestem dumny i cieszę się, że właśnie tak wygląda nasza sytuacja i wszystkie założenia się spełniły.

K: Jakie założenia ma Pan na myśli?

J.P.: Mówię o inwestycjach, które przeprowadziliśmy: budowa nowoczesnego bloku operacyjnego w Szpitalu Powiatowym w Limanowej, modernizacja wszystkich oddziałów, remont dróg - powiat limanowski ma 99% nowych nawierzchni asfaltowych. To jest rekord w skali kraju. Żaden powiat nie przekroczył 60% nowych nawierzchni - my mamy 99%. Jesteśmy również rekordzistami w budowie chodników. Dwa razy zdobyliśmy złotą płytę chodnikową, raz platynową.  Wybudowaliśmy nie tylko najwięcej chodników, ale także najwięcej barier energochłonnych, ścieżek rowerowych i  poboczy  w województwie małopolskim. Pod tym względem wyprzedzamy inne powiaty. Nie sposób w tym miejscu o wszystkim wspomnieć,  ale nie ma gałęzi, która byłaby  przez nas zaniedbywana.

K: Co było najważniejszą inwestycją dla Limanowszczyzny?

J.P.: Taką „inwestycją marzeń” była kryta pływalnia.  Co prawda przedsięwzięcie to nie należało do naszych zadań, jednak jako powiat przejęliśmy ciężar projektu i wybudowaliśmy obiekt przy partnerstwie miasta Limanowa, którego nie było stać na tak wielką inwestycję. Wiele pracy i zaangażowania wymagało też wprowadzenie systemu ISO w Starostwie Powiatowym w Limanowej. W czerwcu powiat limanowski został również doceniony i nagrodzony za wdrożenie, a także promowanie idei jakości we wszystkich aspektach działalności powiatu i otrzymał Certyfikat Najwyższa Jakość Quality International 2012. Ocenie podlegała zarówno jakość usług urzędu, jak i działalność w zakresie realizowanych inwestycji, wspierania edukacji, a także przedsiębiorczości.

K: Podkreśla Pan dużą rolę finansowania z funduszy unijnych. W jaki sposób tak efektywnie pozyskujecie te środki?

J.P.: Moi pracownicy niczego nie przeoczą. Śledzą na stronach internetowych programy, dotacje, subwencje – stąd  mamy tak duży wzrost budżetu i takie sukcesy. Nie jesteśmy bierni. Cały czas pogłębiamy swoją wiedzę. Sam osobiście cały czas się dokształcam. Jestem też współautorem wielu publikacji naukowych na temat pozyskiwania środków unijnych na przykładzie naszego powiatu w zakresie inwestycji, infrastruktury komunalnej, jak również ekologii. Cały nasz zespół stara się jak najlepiej wykonywać pracę na rzecz powiatu i jego mieszkańców. Zrealizowaliśmy ogromną ilość inwestycji dot. modernizacji obiektów oświatowych. Zadbaliśmy również o utalentowanych młodych ludzi, bowiem od sześciu lat wprowadziliśmy stypendia dla najzdolniejszych uczniów po 150 zł miesięcznie, osiągających wysoką średnią ocen. Dwa lata temu skorzystaliśmy także z programu, który obejmował pomocą dzieci z rodzin wielodzietnych, gdzie dochód na jednego członka rodziny był poniżej średniej krajowej. Dla takich uczniów przekazywaliśmy jednorazowe stypendia od 1 tys. zł do 2,5 tys. zł. Był to okres przedświąteczny, więc cała rodzina mogła skorzystać z tych środków.

K: Od czego zależy sprawne, dobre funkcjonowanie powiatu?

J.P.: Uważam, że we wszystkich gminach, miastach i powiatach  nie powinno być polityki partyjnej. Polityka powinna pojawiać się w sejmiku, w województwie, w sejmie i w rządzie. Dopóki nie będzie polityki partyjnej w samorządach, wszystko będzie się dobrze układało. Powiat limanowski stanowi dobry przykład samorządności -  pracy ponad podziałami politycznymi. Rzadko można spotkać Radę, która tak skutecznie pracuje dla dobra społeczeństwa i wyniki tej pracy nie są przypadkiem.  U nas jest silna koalicja - 22 radnych na 25. Jest ona na tyle mocna, że  jesteśmy w stanie wiele przegłosować. Właśnie to jest dowód na demokrację, na działanie ponad podziałami politycznymi. To jest dowód na to, że potrafimy stworzyć taką grupę ludzi niezależnie od opcji politycznej. Jeśli pod głosowanie zostaje poddany dobry wniosek, to czy wniesie go  PiS czy PSL czy jeszcze ktoś inny, wszyscy głosujemy  i nigdy nie ma sprzeciwu.

K: Jakie znaczenie mają  dla Pana otrzymane nagrody i wyróżnienia?

J.P.: Świadczą one o wysokiej klasie urzędników zatrudnionych w Starostwie Powiatowym w Limanowej, o dużym zaangażowaniu i dobrym odbiorze społecznym. W naszym urzędzie ISO wdrażali Włosi, gdzie audyty były zewnętrzne, a oceny anonimowe. Prowadziliśmy sondaże na podstawie wypełnianych ankiet. To spowodowało, że zostaliśmy wyróżnieni i docenieni przez poważne kapituły złożone ze specjalistów, m.in. z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, Forum Biznesu, profesorów, naukowców, ekonomistów, którzy uznali, że powiat limanowski pod każdym względem spełnia nałożone na niego zadania w obszarze: bezpieczeństwa, edukacji, geodezji, budownictwa, transportu publicznego, służby zdrowia. Było to dla nas zaszczytne wyróżnienie.

K: Można pogratulować mieszkańcom, że mają takiego starostę, który potrafi w sposób bezkolizyjny wdrożyć swoje rozwiązania i uzyskać wymierne efekty.

J.P.: Mieszkańcy  oczywiście dostrzegają  i doceniają te zmiany, które mają miejsce. Niestety nawet działając dla dobra lokalnej społeczności i wywiązując się ze swoich obowiązków,  jest się narażonym na potężny atak. Wiele osób pełniących w regionie ważne funkcje potrafi torpedować różne działania i krytykować starostę, nawet gdy odnosi sukcesy. Tutaj nie chodzi tylko o to, że takie działania mogą mnie zdyskredytować, ale że przez nie można blokować inwestycje ważne dla całego powiatu.

K: Czy ma Pan na myśli te zarzuty, które pojawiły się w mediach o nieprawidłowościach w sprawie odwołania Dyrektora Szpitala Powiatowego w Limanowej Dariusza Sochy?

J.P.: Wykonując swoje obowiązki i zwalniając dyrektora, naraziłem się na ostrą krytykę. Jednak nie mogłem spokojnie patrzeć, jak zysk szpitala topnieje. Po kontrolach okazało się, że wystąpiło wiele nieprawidłowości przy budowie nowego bloku operacyjnego. Za wykonane prace zapłacono więcej o ponad 500 tys. zł. Nie mogłem bezczynnie się temu przyglądać, nie zareagować na taką niegospodarność i stąd też atak na mnie określonych środowisk. Atak prowadzony w określonym celu, zorganizowany, prowadzony systematycznie i z wyrafinowaniem.

K:  Jakie formy przybiera ten atak?

J.P.: Spotykałem się z różnymi działaniami: obraźliwe komentarze, dopuszczane do publikacji na jednym z portali, a nawet ulotki z napastliwymi i nieprawdziwymi oskarżeniami pod moim adresem.

K: Krytyka poniekąd jest wpisana w zawód polityka i  każdy kto się decyduje na pełnienie takiej funkcji  powinien być na to przygotowany.

J.P.: Oczywiście, że tak. Sam cenię sobie krytykę, bo nikt nie jest alfą i omegą. Jestem otwarty na uwagi i spostrzeżenia. Konstruktywna krytyka jest pożądana, ale tutaj mamy do czynienia z rozpowszechnianiem nieprawdziwych, kłamliwych informacji. Regularne wpisywanie i publikowanie na lokalnym forum internetowym komentarzy szkalujących osobę starosty, pomawianie o działania nie tylko nieetyczne, ale również przestępcze, to nie mieści się granicach krytyki politycznej.

Zaatakowano pomówieniami i znieważono starostę. Gdyby te obraźliwe komentarze dotyczyły mnie – tylko jako osoby prywatnej – mógłbym zacisnąć zęby, przecierpieć całą sytuację. Jednak te oskarżenia godziły w pełnioną przeze mnie funkcję. Dlatego też musieliśmy zareagować w sposób najbardziej poprawny skierowaniem doniesienia do prokuratury.

K: Na naszych terenach jest bardzo silna sitwa prokuratorsko-sędziowska ochraniająca pewne lokalne grupy interesu i tu należy się zgodzić. Potwierdza to również Minister Sprawiedliwości Jarosław Gowin. A wracając do sprawy komentarzy na limanowskim portalu, jak potoczyła się sprawa?

J.P.: Sprawa została skierowana do prokuratury, następnie do sądu, który nakazał, abym osobiście ustalił dane IP i nazwiska osób, które mnie szkalują w sieci. A przecież wiadomo, że takich danych nie mogłem uzyskać. Dlatego wysłałem skargę do Prokuratora Generalnego na działalność prokuratury.

Prokurator Generalny przekazał sprawę do Prokuratury Rejonowej w Nowym Sączu do ponownego rozpatrzenia, a ta wszczęła postępowanie z urzędu i obecnie sprawa jest w toku.

K: A jak pracownicy starostwa reagują na te oskarżenia?

J.P.: Nie zgadzają się z nimi. Zresztą wielokrotnie to podkreślali. Myślę, że wiele osób dostrzega drugie dno tej sytuacji przypominającej atak polityczny. Są jednak i tacy, którzy odbierają te informacje bez interpretowania.

K: Czego się Pan spodziewał obejmując stanowisko starosty?

J.P.: Od trzydziestu lat piastuję nieprzerwanie stanowiska kierownicze. Z jednego z nich zrezygnowałem na rzecz piastowanego obecnie stanowiska Starosty Limanowskiego. Zarówno Radni, którzy ze mną pracowali w Radzie Powiatu, jak i ja wierzyliśmy, że nasz Powiat Limanowski może się zmienić i mieliśmy rację! Bo opierając się na moich innowacyjnych pomysłach i doświadczeniu w biznesie udało się dokonać naprawdę istotnych zmian!

K: A jak teraz  -  z perspektywy czasu ­- patrzy Pan na zadania, które jeszcze przed Panem stoją?

J.P.: Zarządzam powiatem uczciwie, zgodnie z wartościami naszej kultury, religii, z poszanowaniem historii i tradycji naszych ojców - to jest moje credo. Pragnę dalej służyć tej społeczności jako starosta, aby nasz powiat wciąż rozkwitał i dalej tak dynamicznie się  rozwijał. Przestrzegam przy tym określonego porządku prawnego. To się nie podoba określonym grupom, które chcą na inwestycjach osiągać jakieś korzyści, ugrać swój partykularny interes, dla których dobro mieszkańców jest sprawą drugorzędną. Otóż nie będę tego bagatelizował, udawał, że problem nie istnieje. Pomimo nieczystej gry jaką prowadzą moi adwersarze, nie mam zamiaru się poddawać i zezwalać na takie niecne praktyki interes publiczny nad prywatą  - to kolejna wartość jaką wyznaję.

K: Jakie są Pana najbliższe plany w związku z tymi zabiegami, mającymi zdyskredytować Pana w oczach mieszkańców?

J.P.: Przecież wszyscy widzimy, co się dzieje w kraju, jak nieetyczne zachowania są promowane w mediach, jak niesłychany jest atak na wartości jakie wyznajemy, jak mocno człowiek jest uprzedmiotowiony i pozostawiony sam w walce o egzystencję. Powiem tak: pomimo tych ataków wymierzonych we mnie przez  ludzi nieuczciwych, mam autorytet i poparcie od osób, które odbierają właściwie moją pracę i postawę. Każdy mieszkaniec, który choć trochę interesuje się regionem, potrafi świadomie i krytycznie spojrzeć na ukazujące się paszkwile, potrafi wyciągnąć wnioski, że za publikacją - niby mającą służyć interesowi i dobru mieszkańców - kryje się drugie dno. Ale tak jak wspomniałem, aby zobaczyć tą maskę obłudy trzeba interesować się choć trochę polityką i sprawami regionu, a nie przyjmować w sposób nieprzetworzony publikowaną papkę informacyjną.

To wsparcie mieszkańców daje mi siłę do pracy. Owszem, najlepiej byłoby nie widzieć i nie słyszeć pewnych rzeczy, wtedy miałbym święty spokój. Tylko ja tak nie potrafię – nie reagować, kiedy dzieje się źle i są marnotrawione pieniądze publiczne.