iko-biedaiko-puchalaiko-pazdaniko-Boleslaw Zabaiko-kswieslawpiotrowski

Start Aktualności Aktualności Wzmocnimy diagnostykę już na poziomie SOR-u
Wzmocnimy diagnostykę już na poziomie SOR-u Drukuj Email

Krupinski Tomaszint

Szpitalny Oddział Ratunkowy w rozumieniu stworzenia przez ustawodawcę jest tworem nie do końca dopracowanym. Mianowicie, zarówno struktura, jak i w praktyce wypełnienia tej struktury, sposób naboru pacjentów na SOR, sposób finansowania, budzi wiele zastrzeżeń.

Przewodniczący Rady Powiatu Limanowskiego - Tomasz KRUPIŃSKI  

 

 

- Pytanie przede wszystkim dotyczy tego, co się dzieje wokół szpitala limanowskiego. Czy faktycznie jest coś na rzeczy, że są jakieś uchybienia, czy ktoś z sytuacji, że ludzi umierali, umierają i umierać będą, robi czarny PR?

- Nie ulega wątpliwości, że tą sprawę ostatnią trzeba rozpatrywać przede wszystkim w kwestii jednostkowej, w rozumieniu tragedii jaka się stała. Był to człowiek, z wywiadu w pełni zdrowy, o pełni sił. Nagle, będąc dwukrotnie pacjentem lecznicy, umiera. Na pewno rozmawiamy tutaj o kilku kwestiach.

- O tej serii takich tragicznych zdarzeń.

- Ja bym może mimo wszystko na początek chciał zogniskować się na ostatnim zdarzeniu. Rzeczywiście, tak jak pan powiedział, w szpitalu się ludzie rodzą, w szpitalu jest pomoc dla chorych, również szpital jest miejscem, gdzie pacjenci umierają. I to jest rzecz zrozumiała. Natomiast problem rodzi się wtedy, jeżeli pacjent, będący w szpitalu dwukrotnie, nie zostaje hospitalizowany.

- Tak, to jest oczywiste.

- Chcę powiedzieć tutaj, że w medycynie, ponad wszelką wątpliwość liczy się wiele aspektów skuteczności działania. W sposób oczywisty wymienić i pamiętać trzeba o wiedzy, którą fachowi pracownicy powinni posiadać na różnym szczeblu medycznym. Poczynając od pielęgniarki, która często jako pierwsza ma kontakt z pacjentem, poprzez lekarza i później, korzystając z technicznych możliwości rozpoczyna się proces diagnozowania tego pacjenta.

-To mówi Pan jako lekarz, a jako Przewodniczący Rady?

-To jest jedna rzecz. Ale chcę z dużą stanowczością podkreślić, że jako reprezentant organu założycielskiego – mówię to w imieniu Rady, mówię to w imieniu swoim, jako Przewodniczący Rady – od tego czasu w sposób znaczący dyscyplinujemy dyrekcję szpitala, żeby wprowadziła takie reguły i takie udogodnienia, które powodowałyby poprawę organizacji i żeby takich zdarzeń w przyszłości nie było. Mówi pan również o kontekście pozostałych zdarzeń, które miały miejsce. Oczywiście nie jest to tłumaczenie, ale takie zjawiska się zdarzają. Natomiast nie ma się co dziwić, że odbiór społeczny i zainteresowanie mediów jest większe, kiedy finałem złego działania lecznicy jest niespodziewany zgon, budzący kontrowersje i wątpliwości czy on musiał nastąpić. Na pewno trzeba w szpitalu w Limanowej wzmocnić działalność SOR – u w rozumieniu wyeliminowania niedoborów personalnych, bo jest niedobór lekarzy, którzy chcieliby dyżurować. Bo proszę Państwa, my wcale w Polsce, za dużo lekarzy nie mamy.

-To prawda, lekarzy w wielu miejscach brakuje, ale to nie oznacza, że nie należy znaleźć rozwiązania?

-Tak, podejmiemy w tym kierunku kroki, wzmocnienie personalne, wytworzenie lepszego schematu organizacyjnego, czyli tego, co pacjent musi otrzymać. Być może, chodzi o to, żeby dostał status sprawy pilnej, status sprawy wymagającej większego nadzoru. No i w tym jest wpisane oczywiście coś, co my nazywamy wzmocnieniem diagnostyki już na poziomie SOR-u. Z doświadczenia zawodowego chcę powiedzieć, że to jest kanon w medycynie, że istnieje coś, co my nazywamy obserwacją szpitalną, czyli już obserwacja pacjenta w warunkach większego nadzoru. Wielokrotnie jest tak, że przebieg schorzenia wykazuje się pewną dynamiką, która nie jest aż taka duża, ale z czasem trwania choroby ujawnia się kolejny objaw. I wracając do nieszczęsnego, ostatniego wydarzenia, mam prawo sądzić, jako doświadczony lekarz internista, że to o to chodziło. Dalszy nadzór nad pacjentem mógłby pokazać, że jest to stan zagrożenia. Mam tutaj na myśli to, że trzeba stworzyć warunki organizacyjne, żeby ci pacjenci pozostawali dłużej pod opieką Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Na koniec chcę powiedzieć, że oddział, który nazywamy SOR nie może sam w sobie w szpitalu powiatowym stanowić odrębności. Jest to oddział, z którego prowadzący w ramach zagrożenia i sytuacji, grożących utratą życia powinni mieć wsparcie w lekarzach, w personelu i technicznych możliwościach innych oddziałów. Mówimy o Oddziale Internistycznym, gdzie doświadczony lekarz może zrobić echo, myślę o Oddziale Intensywnej Terapii, gdzie taki pacjent jest przenoszony, konsultowany i ma inny nadzór. Czyli na pewno jest to problem szpitala, odpowiedzialność dyrektorów – i to w sposób nie budzący wątpliwości – jest to problem organu założycielskiego i dlatego powtarzam wielokroć i apeluję do dyrekcji szpitala o poprawę pracy SOR-u. W tej chwili starania te zostały zintensyfikowane – po zdarzeniu, o którym mówimy.

-To dobrze, że nie próbujecie zamieść problemu pod dywan, jak to odbywa się w innych powiatach.

-Ja mam pewne twarde reguły myślowe, reguły zawodowe, w końcu też reguły odpowiedzialności jako samorządowiec i one każą mi myśleć w ten sposób, że najpierw się angażuję w zrozumienie problemu, później się angażuję w sposób rozwiązania tego problemu, natomiast proszę mi wierzyć, że wszelkiego rodzaju sensacje i eskalowanie napięcia w danej sprawie – na to z racji zawodu jestem uodporniony i tego nie traktuję w kategoriach dosłownych, jako meritum sprawy. Dla mnie ważniejsze jest, żeby rzeczywiście nie zdarzały się takie wypadki z tragicznym finałem.