
| Nie ma dialogu, nie ma ugody - Limanowa, konflikt burmistrza z przewoźnikami |
|
|
|
Poseł Wiesław Janczyk - W pełni zgadzam się z przedsiębiorcami, którzy dochodzą swoich należytych praw i z przykrością przyjmuję fakt braku porozumienia. Ze swojej strony zachęcam samorząd do tego, by działał obiektywnie, aby uchronić się przed zarzutami o stronniczość...
Jak ocenia pan podejście władz samorządowych do rozwiązania „batalii o przystanki”, toczonej przez właścicieli firm przewozowych w Limanowej? W interpelacji nazwałem rzeczy po imieniu. Nie ma dialogu, nie ma ugody i szybkiego rozwiązania tematu zgodnie z oczekiwaniem zainteresowanych stron. Ucierpią tylko pasażerowie z uwagi na duże niedogodności i zapewne podwyżki biletów. Niepokoi fakt, że z przystanków demontowane są rozkłady jazy. Nie może w komunikacji dochodzić do takich sytuacji, że pasażer – wsiadając do środka transportu – nie zna harmonogramu kursów, nazw przystanków czy trasy przejazdu. To co robi burmistrz nie przystoi w Europie. Gdziekolwiek byśmy się poruszali po krajach sąsiednich, zawsze jest tak, że jest pełna informacja na temat przejazdu, łącznie z rozbudowaną bazą danych w sieci. Wystarczy połączyć się z Internetem, choćby przez telefon komórkowy, i mamy dostęp do informacji - łącznie z mapami, na których oznaczono szlaki przejazdów. U nas, mówię to jako osoba, która czasami z busów korzysta, często wsiadając do takiego środka transportu nie mamy żadnej informacji o trasie, godzinach odjazdu. Osoba spoza rejonu jest często kompletnie zdezorientowana i ma poważny dyskomfort w związku z niedoborem informacji jak i gdzie najszybciej się przemieścić, korzystając z połączeń obsługiwanych przez busy. To bardzo słaby punkt jeśli patrzeć od strony polityki przyjaznego turystom regionu. Pogłębianie takiego stanu rzeczy nie ma najmniejszego sensu. Zaangażował się pan w pomoc m.in. poprzez interpelację poselską. Znana jest już treść odpowiedzi ministra transportu w tej sprawie. Odpowiedź na interpelacje poselską rozwiąże kwestię tego, kto ma rację i zastąpi żmudny proces tworzenia opinii prawnych, a także (być może) uchroni przed drogą sądową. Ze swojej strony zachęcam samorząd do tego, by działał obiektywnie, aby uchronić się przed zarzutami o stronniczość, która nie ma prawa wystąpić na żadnym etapie działań administracyjnych w tej sprawie. Rozwiązania muszą zapaść by usystematyzować rynek. W pełni zgadzam się z przedsiębiorcami, którzy dochodzą swoich należytych praw i z przykrością przyjmuję fakt braku porozumienia. Jeśli ktoś dodatkowo przyczynia się do pogłębienia tego kryzysu w dialogu, to jestem tym bardzo zmartwiony. Nie były dementowane informacje, że z przystanków, na polecenie burmistrza, znikają rozkłady jazdy prywatnych przewoźników. Ja bym tej decyzji, istotnej i dość niepopularnej, nie chciał oceniać i komentować. Jeśli tablice informacyjne z rozkładami są demontowane z polecenia burmistrza, to wierzę, że ma po swojej stronie przepisy prawa, które takie działania sankcjonują. Ja, podejmując taką decyzję, dobrze bym się zastanowił, mając na uwadze dobro wszystkich osób korzystających w transportu niepublicznego, które taka decyzja pozbawia dostępu do informacji. Pasażerowie nie mogą być zakładnikami w tym sporze. Mam pełną świadomość jak taki stan rzeczy wpłynie na wzrost komunikacyjnego chaosu, choćby z uwagi na rozpoczęcie nowego roku szkolnego, gdy ruch pasażerów wzrasta diametralnie po okresie wakacyjnym. Nie jest odkrywczym stwierdzenie, że takie decyzje sugerują stronniczość władz Limanowej – to działania najpropodobniej na korzyść firmy PKS Pasyk Gawron. Nie potwierdzam i nie zaprzeczam. Nie chcę być sędzią w tej sprawie, może trzeba zasięgnąć opinii osób będących bliżej tych sfer. Jestem natomiast za tym, aby firmy, które świadczyły usługi przewozowe w tym trudnym okresie, gdy rynek został zdekomponowany a PKS nie radził sobie z natężeniem ruchu pasażerskiego, mogły nadal działać, funkcjonować. Dotyczy to małych, średnich i dużych przedsiębiorstw. Nie należy dawać zielonego światła dla takich działań, które zmierzają do uzależnienia innych przewoźników od firmy posiadającej dworzec. Nie jest wykluczone, że może się to wiązać z eliminowaniem konkurencji, a przecież ci wszyscy przedsiębiorcy utrzymują się z tego typu usług. Następuje tu trudny do opanowania konflikt interesów. Przewoźnicy w obawie przed zmonopolizowaniem rynku usług przewozowych przez tych przedsiębiorców, którzy są w posiadaniu dworca głównego w danej miejscowości, a jednocześnie świadczą usługi przewozu osób, nie chcą dyktatu ich bezpośredniej konkurencji polegającego na narzucaniu zbyt wysokiej opłaty za korzystanie z takiego dworca, który wcześniej np. był własnością PKS-u, co więcej, użycie w rozkładzie jazdy takiego przystanku powoduje, że właściciel dworca uzyskuje również pełny wpływ na harmonogram kursów i godziny odjazdów. Na tym rynku usług są to kluczowe elementy decydujące o rentowności średnio- i długookresowej tak prowadzonej działalności gospodarczej. Dotarliśmy do dokumentów, z których ewidentnie wynika, że decyzje Rady Miasta w tej sprawie podejmowane były bezprawnie. „Busiarze” narzekają na brak dobrej woli ze strony władz i szukają medialnego wsparcia w dalszej walce o swoje prawa. Przewoźnicy informują że burmistrz potrafi uderzyć w stół aby wymusić na nich swoją wolę. Pozostawiam to bez komentarza, mam za mało danych na ten temat. Nie wiem jakich technik negocjacyjnych używają strony. Przedsiębiorcy bronią się rozpaczliwie i trudno się im dziwić, że wykorzystują wszelkie ścieżki dające szanse na rozwiązanie problemu, również te alternatywne.
|