
| Burmistrz jest bardzo pewny swego, nigdy nie gra w otwarte karty |
|
|
|
Biorąc pod uwagę kwestię obsługi dworca można przypuszczać, że miasto będzie musiało dopłacić jeszcze do całej tej inwestycji. Wiceprzewodniczący Rady Powiatu Limanowskiego – Wojciech Włodarczyk o konflikcie burmistrza z właścicielami firm przewozowych
Jaki jest Pana stosunek do konfliktu przewoźników z burmistrzem miasta? Temat ten jest dość szeroki, pojawia się w nim wiele wątków i pytań. Działania burmistrza być może byłyby uzasadnione, gdyby dworzec autobusowy był całkowitą własnością miasta. W sytuacji gdy jest on dzierżawiony, zrozumiały jest dla mnie niepokój przewoźników, gdyż rzeczywiście może stać się tak, że firma PKS Pasyk&Gawron będzie miała bardzo duży wpływ na ustalanie godzin wjazdów i odjazdów na i z dworca. Pojawia się również pytanie czy dworzec autobusowy sprawdzi się w nowych warunkach pod względem przepustowości? Oczywiście jestem za regulacją i uporządkowaniem rozkładów jazdy. Moim zdaniem burmistrz powinien zastanowić się czy nie podjąć rozmów z firmą Pasyk&Gawron w celu zamiany działek, to jest oddania innej działki za dworzec tak, aby powrócił on pod całkowity zarząd miasta. Jeżeli udałoby się tego dokonać, można będzie wprowadzić daleko idące regulacje. Innego rozwiązania nie widzę. Przewoźnicy obawiają się, że chociaż warunki współpracy zostaną im zagwarantowane w umowach, to zawsze będzie istniała możliwość wypowiedzenia ich przez miasto, co doprowadzi do utraty miejsc pracy przez przewoźników. Władze miasta twierdzą natomiast, że chcą uporządkować i uregulować transport osób. Jest odczuwalny brak dyscypliny, zamiast jednego busa podjeżdżają dwa w dziesięciominutowym odstępie itd. Tutaj rodzą się wątpliwości odnośnie sposobu przeprowadzania odgórnych kontroli. Wiem jak to wygląda ze strony Powiatowego Wydziału Komunikacji, jeżeli chodzi zaś o teren województwa, sprawa ta stoi dla mnie pod znakiem zapytania. Być może istnieją tam pewne układy, których wpływ sprawia, że ta kontrola nie jest obiektywna. Na jednych robi się nagonkę, a drugich się nie kontroluje. Jest to bardzo niepokojące, potrzeba więc dużo zdrowego rozsądku w podejmowanych działaniach. To właśnie niepokoi busiarzy, ponieważ kontroli miałaby dokonywać ich konkurencja. Co więcej, powoli zmieniają się stanowiska w Urzędzie Miasta w tej sprawie. Przewodnicząca Rady Miasta twierdzi, że busiarze muszą podpisać zgodę na dworzec, a zastępca burmistrza podaje, że absolutnie nie ma takiego przymusu. Wiem, że burmistrz rzekomo próbuje zastosować chwyt ustawowy wobec busiarzy. Na ten moment, nie znam dokładnych szczegółów by móc to szerzej omówić. Nie posiadam informacji, który zapis ustawowy burmistrz chce wykorzystać, wiem natomiast, że jest bardzo pewny swego. Oczywiście, przewoźnicy też mają swoje racje i chronią ich poszczególne zapisy ustawowe. Przypuszczam, że rozstrzygnięcie tej sprawy nie będzie łatwe. Dla mnie nie jest zrozumiałe dlaczego burmistrz nie chce negocjować i zastosować wspomnianego przeze mnie rozwiązania. Powodem może być brak pieniędzy. Muszę powiedzieć, że wielkim błędem było jednak sprzedawanie dworców autobusowych. Gdy zajmowałem stanowisko w samorządzie Gminy Limanowa, bardzo mocno walczyłem o to aby to gmina zakupiła dworzec, jeżeli miasto nie będzie posiadać odpowiednich środków finansowych. Argument, jakim jest dochód do budżetu miasta z tytułu opłaty za wjazd na dworzec w wysokości 1 zł, busiarze odpierają mówiąc, że do kasy miasta wpłynie tylko 8 groszy netto, czyli 10 % stawki, jak to zostało zawarte w umowie. Biorąc pod uwagę kwestię obsługi dworca można przypuszczać, że miasto będzie musiało dopłacić jeszcze do całej tej inwestycji. Firma Pasyk&Gawron otrzyma 90 % przychodów. Trzeba tę sprawę głębiej przeanalizować. Gdyby natomiast dworzec należał w zupełności do miasta, byłaby to bardzo opłacalna perspektywa. W takim razie czym kieruje się burmistrz? Reakcję burmistrza zawsze było bardzo trudno przewidzieć, nigdy nie gra w otwarte karty jego działania zawsze są zakulisowe i mgliste.
|