
| Aby rozwiązać i wyjaśnić sprawę trzeba wielu rozmów, do których zapraszam i media, i przewoźników |
|
|
|
W uchwale Rady Miasta zapisane jest wyraźnie, że w Limanowej jest jeden dworzec przesiadkowy, który powinien znajdować się na trasie przejazdowej każdego przewoźnika Przewodnicząca Rady Miasta Irena Grosicka o konflikcie z przewoźnikami
Jak Pani ocenia konflikt burmistrza z przewoźnikami? Jest to na pewno sprawa nie rozwiązana. Władze miasta chcą uporządkować system komunikacji publicznej w mieście i nie zabraniają nikomu jeździć po nim i obsługiwać pasażerów. Miasto nie ma swoich własnych środków transportu, dlatego też jesteśmy zainteresowani współpracą z prywatnymi przewoźnikami. Chcielibyśmy, aby wszystkie autobusy przejeżdżały przez dworzec przesiadkowy. Zarzuty przewoźników, że dworzec ten należy wyłącznie do spółki Pasyk&Gawron, nie są prawdziwe. Miasto wydzierżawiło ten teren na okres 20 lat, w związku z czym właściciele firm przewozowych podpisują umowę z miastem, które gwarantuje dochowanie wszystkich warunków w niej zawartych. Część przewoźników podpisała te umowy, mamy nadzieję, że pozostali również to zrobią. W tej sprawie pojawiają się rozbieżne stanowiska. Przykładowo: zastępca burmistrza miasta podaje, że nikt nie zmusza przewoźników do wjazdu na dworzec. O komentarz proszę zwrócić się do zastępcy burmistrza. W uchwale Rady Miasta zapisane jest wyraźnie, że w Limanowej jest jeden dworzec przesiadkowy, który powinien znajdować się na trasie przejazdowej każdego przewoźnika. Uchwałę podjęto z myślą o pasażerach, po to, aby mogli czekać w jednym miejscu, na autobus, który ich zabierze do docelowego miejsca podróży oraz, jeszcze raz powtórzę, z zamiarem uporządkowania komunikacji publicznej w mieście. Zaproponowaliśmy przewoźnikom wjazd na dworzec i dokładamy starań aby to zrealizować. Jednym z argumentów busiarzy podawanych przeciwko stanowisku Rady Miasta jest kwestia przystanku zlokalizowanego przy dworcu. Czy chodzi więc głównie o opłatę w wysokości 1 zł? W innych miastach opłata ta jest dużo wyższa i sięga np. nawet 5 zł, a mimo to autobusy wjeżdżają na dworce autobusowe. W Limanowej tylko 10% z opłaty za wjazd na dworzec trafia do budżetu miasta, nie jest więc to duży przychód, bo tylko 8 groszy netto. Ten argument jest również wymieniany przez przewoźników. W chwili obecnej Rada Miasta zarządza dworcem oraz 39 przystankami, za wjazd na które trzeba również uiścić opłatę. Wynosi ona 5 gr. Ponadto, jednym z zadań własnych miasta jest zabezpieczenie transportu. Nie widzę więc w argumencie podawanym przez busiarzy ani logiki, ani zagrożenia dla budżetu. Nie chodzi nam o to aby miasto się wzbogaciło, naszym celem jest przede wszystkim zapewnienie podróżnym komfortowego oczekiwania i spokojnego przejazdu środkami transportu. Aby rozwiązać ten problem i wzbogacić budżet miasta przewoźnicy są skłonni dopłacić trzy grosze do opłaty przystankowej. Radzie Miasta chodzi głównie o dobro pasażerów i udogodnienie im podróży, tak aby nie musieli czekać przy drodze, ale w ciepłej poczekalni. Dlatego też nie mogę zrozumieć dlaczego przewoźnicy zajmują tak twarde stanowisko w tej sprawie. Jak wiemy, obawiają się, że dworzec nie będzie miał odpowiedniej przepustowości. Nie będziemy o tym wiedzieć, dopóki nie spróbujemy. Sądzę, że są to bezpodstawne obawy. Miasto dokłada wszelkich starań aby dworzec i tereny przydworcowe dostarczyły jak najwięcej miejsca dla ruchu busów. Na ostatnich komisjach pozytywnie zaopiniowaliśmy zamiar poszerzenia do 5 metrów drogi wyjazdowej z dworca, ciągnącej się za magazynami na obszarze działki miejskiej. Utworzony zostanie również plac oczekiwania dla busów. Z naszej strony robimy wszystko, aby ten nowy układ był jak najmniej uciążliwy dla właścicieli busów. W takim razie gdzie leży problem? Osobiście uważam, że wina leży po stronie busiarzy. Znane są Pani zapewne stanowiska przedstawicieli Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji oraz Wojewody, którzy nie przychylają się do opinii burmistrza. W odpowiedzi na informacje publikowane w prasie i Internecie na temat całej tej sprawy, otrzymaliśmy jakiś czas temu z Warszawy pismo od Polskiej Izby Gospodarczej Transportu Samochodowego i Spedycji, skierowane również do Wojewody Małopolskiego, w którym poparto działania władz lokalnych, uprawnionych do zabezpieczenia transportu i tworzenia polityki transportowej na podległym terenie. Pismo zostało przeze mnie odczytane na sesji Rady Miasta. Wojewoda Małopolski stwierdził, że nie można zmusić prywatnego przedsiębiorcy do tego, aby wjeżdżał na dworzec autobusowy. Nie znam takiego orzeczenia, dlatego też nie mogę się do niego ustosunkować. My ze swojej strony zapraszamy przewoźników na dworzec autobusowy i na nasze przystanki. W chwili obecnej nie ma na nich umieszczonych rozkładów jazdy, jednakże będą zakupione specjalne tablice, na których będą się one znajdować i osobiście oczekuję na uwzględnienie na nich kursów uzgodnionych ze wszystkimi, którzy chcą pracować i obsługiwać pasażerów na naszym terenie. Przewoźnicy twierdzą, że ich rozkłady są zdejmowane z przystanków na polecenie burmistrza. Nie wierzę w to. Jeśli są podpisane umowy na korzystanie z przystanku, to rozkład powinien być. Jeżdżę busami, dlatego też wiem, że nie na wszystkich przystankach były aktualne rozkłady. Naszym celem jest utworzenie jednego, zintegrowanego rozkładu jazdy, który będzie również umieszczony na stronach internetowych. W ten sposób pasażerowie w prosty i szybki sposób będą mogli uzyskać informację na temat połączeń komunikacyjnych. Ten argument jest, mam nadzieję, zrozumiały i logiczny? Tak. Logiczne jest również, że przystanki powinny mieć estetyczny wygląd. Powstaje więc pytanie: dlaczego w Limanowej nie może być dworca, przez który trzeba przejechać o określonej godzinie? Proszę wytłumaczyć dlaczego część osób nie przyjmuje tego argumentu? Nie wiem. Stąd też właśnie wypływają moje pytania do Pani. Gdzie leży źródło tego wielkiego konfliktu? W wielu polskich miastach są dworce i istnieją przystanki komunikacji położone bezpośrednio przy dworcach i nie budzi to żadnych negatywnych emocji, a wręcz przeciwnie - udrażnia to komunikację. Wszystkie działania jakie podejmujemy w tej sprawie są uregulowane odpowiednimi dokumentami, do których przewoźnicy mają wgląd. Co więcej, otrzymują od nas umowy i gwarancję zachowania ich warunków. Podkreślam, umowy są podpisywane z miastem, a nie z prywatnym przedsiębiorcą. Pragnę dodać, że umowy te były wielokrotnie zmieniane przez burmistrza i uwzględniały niektóre sugestie właścicieli firm przewozowych. Niestety, reakcja ze strony przewoźników jest taka jak widzimy. Busiarze, z którymi rozmawialiśmy uważają, że na organizowanych spotkaniach burmistrz nie jest skory do współpracy i zmiany swojego twardego stanowiska. W tej sprawie odbyły się bodajże dwa spotkania z przewoźnikami, które zainicjowałam i byłam na nich obecna. Pragnę zapewnić, że Rada Miasta i burmistrz nie działają na zasadzie: mówimy jedno a robimy zupełnie co innego. Dołożyliśmy wszelkich starań aby rozwiązać tę sytuację, uwzględniając życzenia i żądania przewoźników. Wszystkie uchwały podjęte przez nas miały na celu, powtórzę się, wprowadzenie udogodnień dla pasażerów. W chwili obecnej mamy dość ciekawą sytuację, ponieważ busy zatrzymują się na przystankach miejskich, chociaż mają wymówione umowy. Dochodzi tutaj do zamierzonego łamania prawa. A co by było gdyby przewoźnicy przestali jeździć? Jednym z naszych obowiązków jest zapewnienie przejazdu przez miasto. W tej sytuacji należałoby znaleźć komunikację zastępczą. Czy byłaby to firma Pasyk Gawron? Między innymi, a także inne firmy, które podpisały z nami umowę. Nie dysponują oni jednak odpowiednio liczną flotą aby obsłużyć wszystkie kursy. W tym wypadku ogłosilibyśmy przetarg. W naszym kraju jest wiele firm przewozowych, które mogłyby wziąć w nim udział. Przewoźnicy włożyli w transport niemałe pieniądze, dają miejsca pracy mieszkańcom. Nie chcemy zmieniać przewoźników, ponieważ wiemy jak wiele trudu włożyli oni w to, aby utrzymać się przez tyle lat na rynku. Potrzebna jest dobra wola z obydwu stron. Przewoźnicy zaangażowani w konflikt twierdzą, iż konsekwencjami przejazdu przez dworzec będzie nie tylko konieczność uiszczenia opłaty w wysokości 1 zł, ale również gorsze, mniej ekonomiczne kursy, kary za spóźnienia nakładane przez firmę Pasyk&Gawron. Miasto słucha przewoźników, modyfikuje swoje wymagania - jak to było na przykładzie zapisu o karach. Aktualnie decyduje o nich Urząd Miasta, a nie tak jak to było w pierwotnym zapisie. Wszystkim radnym bardzo zależy na tym, aby uporządkować i dostosować do standardów XXI wieku transport zbiorowy na terenie miasta. Urząd miasta nie zatrudnia logistyków, którzy mogliby kierować ruchem. Pomyśleliśmy, że takie osoby możemy znaleźć na dworcu autobusowym, ale rozkłady jazdy miały być uzgodnione ze wszystkimi przewoźnikami w Urzędzie Miasta. Aby rozwiązać i wyjaśnić sprawę trzeba wielu rozmów, do których zapraszam i media, i przewoźników. Niech ta sprawa zostanie wreszcie zakończona i uporządkowana. Zapraszam kolejny raz.
|