
| „Wiatraki” pokonały Don Kichota? |
|
|
|
Co z Don Kichotem? Czy batalia o prawdę okazała się zbyt trudna?
![]() Kazimierz Niżnik zakończył swoją publiczną działalność. Don Kichot - jak go okrzyknięto - najwidoczniej przegrał swoją batalię o prawdę.
Na oficjalnej stronie serwisu urzędasy-przekretasy.pl, której Niżnik był autorem i w ramach której prowadził publicystykę obywatelską, zamieścił komunikat, w którym przeprasza za sposób działania i formę publikacji. To dość nieoczekiwane posunięcie - zwłaszcza, że Niżnik do niedawna szykował się na wojnę z urzędami. Jego sprawą zainteresowały się media ogólnopolskie, nagłaśniając odkrywane przez niego nieprawidłowości w gospodarowaniu finansami gminnymi. Zaskakujące zakończenie działalności zbiegło się w czasie ze znacznym wzrostem oglądalności serwisu i przyznaniem Niżnikowi pomocy prawnej, którą postanowiło zapewnić mu Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w ramach obrony wolności słowa. Za niepokorność Niżnikowi wytoczono bowiem kilka spraw sądowych. Pogotowie dziennikarskie było do jego dyspozycji łącznie z adwokatami tam pracującymi. Osobiście udziałem w rozprawach zainteresowany był Filip Gołębiewski - dziennikarz i publicysta, doktorant w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, badacz dyskursu publicznego zainteresowany tematyką funkcjonowania mediów. Współpracuje m.in. z Fundacją Courtwatch Polska, zajmującą się obywatelskim monitoringiem sądów - dotyczących spraw karnych z art. 212. Zastanawia taka decyzja tym bardziej, że słowa i zarzuty Niżnika poparte były dokumentacją. Dotyczyła niezgodnego z projektem wykonania boiska sportowego w Olszówce, boiska i wodociągu w Rabie Niżnej, zatajania wyników przetargów, budowy najdroższego Orlika w Polsce oraz wielu „fuszerek” przy wykonywaniu inwestycji finansowanych z publicznej kasy. Sam Niżnik tłumaczy się , że „informacje zamieszczone dotychczas na […] stronie zostały z niej usunięte, ponieważ zdałem sobie sprawę, że mogły one urazić niektóre osoby i spowodować, że czują się nimi dotknięte”. Czy ta „dezercja” Niżnika ma drugie dno? Wielu upatruje w niej formy ratunku przed licznymi sprawami sądowymi, jeszcze inni sugerują, że poddał się presji społecznej, są i tacy, którzy uważają, że ktoś mógł wymusić na nim takie stanowisko. Co się wydarzyło, że w krótkim czasie z człowieka bezkompromisowego Niżnik zamienił się w pokorną owieczkę? Przez okres swej aktywności medialnej Niżnik zyskał wielu wrogów, ale też liczne grono zwolenników, których zapewne mocno rozczaruje fakt, że „wiatraki” pokonały Don Kichota.
|