
| Burmistrz i jego otoczenie łatwiej mogłoby manipulować ludźmi, którzy nie mają wiedzy prawnej |
|
|
|
Każdy kolejny dzień trwania danego sporu przynosi mojemu klientowi straty materialne. Oczywiście. Ja myślę, że mówimy tutaj nie o kliku tysiącach, lecz o dziesiątkach tysięcy złotych. Adwokat Paweł Bała w rozmowie o procesie z Miastem Limanowa.
Redakcja: Na wstępie chcę zapytać, czy jest Pan zadowolony z decyzji sądu? Paweł Bała: Na początku powiem, czego dotyczyło powództwo. Dotyczyło ono ustalenia stosunku cywilnoprawnego pomiędzy stronami – jednym z przewoźników prowadzącym firmę gospodarczą pod nazwą Maxbus a Miastem Limanowa. Pozew opierał się na założeniu, iż sąd może ustalić istnienie stosunku cywilnoprawnego w oparciu o artykuł 189 kodeksu postępowania cywilnego. Powód zajmuje stanowisko, że z Gminą łączy go umowa cywilnoprawna, która w sposób nie wywołujący żadnych skutków prawnych została wypowiedziana. Druga strona, to znaczy pozwane Miasto Limanowa, podniosło zarzut natury formalnej nie dotyczący meritum sporu, iż nie mamy do czynienia z umową cywilnoprawną, tylko z aktem władczym. Akt ten cechuje władcze działania administracji, które powinny zostać rozpatrywane przez Wojewódzki Sąd Administracyjny. R: Jest to zrozumiała decyzja, gdyż Miasto obawia się procesu cywilnego. PB: Mogę powiedzieć tylko, iż Samorządowe Kolegium Odwoławcze stwierdziło, że ta sprawa nie jest administracyjna. Powinna ona być rozpoznana przez sąd powszechny jako sprawa cywilna. R: Mamy więc sytuację, że Miasto Limanowa jest już przed sądem. PB: Tak. Miasto Limanowa dzisiejszym zarzutem przedłużyło trwanie tego postępowania. Natomiast chcę wyjaśnić, iż samo ustalenie istnienia tej umowy, czyli uznanie wypowiedzeń za nieskuteczne to jest dopiero pierwszy krok. Jeżeli takowe ustalenie będzie miało miejsce, co zostanie stwierdzone prawomocnym wyrokiem sądu powszechnego, to mój klient rozważy możliwość wniesienia kolejnego powództwa – odszkodowawczego. Oczywiście Miasto może przedłużać trwanie tego procesu. Jednak każdy kolejny dzień trwania danego sporu przynosi mojemu klientowi straty materialne. R: Może to także zwiększyć kwotę odszkodowania. PB: Oczywiście. Ja myślę, że mówimy tutaj nie o kliku tysiącach, lecz o dziesiątkach tysięcy złotych. Wcześniej już wspominaliśmy o naszych zamiarach. Pamiętam oburzenie jednego z radnych, którego nazwiska nie pamiętam, na rozmowach w Starostwie Powiatowym. R: Radny Marian Wójtowicz wyraził pragnienie, aby mieszkańcy nie korzystali z usług prawników – mógł mieć na myśli, że burmistrz i jego otoczenie łatwiej mogłoby manipulować ludźmi bez wiedzy prawnej. Żenujące, iż taki pogląd wyraził publicznie, przed kamerami. PB: Radny ten uważał, że strony porozumiałyby się, gdyby nie prawnicy. Nie spodobała mu się moja zapowiedź ewentualnego roszczenia odszkodowawczego. Radni powinni zrozumieć, iż jeżeli sąd ustali istnienie stosunku cywilnoprawnego (wypowiedzenie przez Burmistrz umowy niezgodnie z prawem), to kolejny krok stanowią pozwy odszkodowawcze. Ktoś przecież poniósł materialne szkody. R: Tak, ale koncepcja przyjęta przez burmistrza polegająca na przedłużaniu tej sprawy, z jego punktu widzenia, może być słuszna. Jeżeli nie wygra za rok wyborów i nie będzie burmistrzem w następnej kadencji, to odszkodowanie wypłaci ktoś inny. PB: Nie znam planów wyborczych Pana Burmistrza. Ja procesuję się nie z nim, lecz z Gminą. Myślę, iż radni właściwie wykonujący swoje funkcje zobowiązani są poinformować wyborców o możliwości zapłaty odszkodowania. R: Radny Wójtowicz pokazał, jaki stosunek mają radni do mieszkańców. Gdyby mieszkańcy nie mieli wsparcia prawników, to można byłoby ich ,,tresować”, ,,ćwiczyć”, wymuszać, zastraszać, podporządkowywać i zmieniać zawarte z nimi umowy. PB: To nie jest pierwszy spór, w którym po jednej stronie znajduje się obywatel – najczęściej przedsiębiorca, po drugiej – samorząd terytorialny. Domyślam się, że samorządowi najlepiej prowadzi się spór z kimś, kto nie zna przepisów prawa. Za samorządem stoi fachowy aparat urzędniczy oraz radca prawny, który najczęściej jest etatowym pracownikiem urzędu. Natomiast adwokatura polska zobligowana została do niesienia prawnej pomocy przedsiębiorcom. R: Obserwując z boku sytuację, która odbyła się na sali sądowej, można było zauważyć - po minach osób stanowiących stronę pozwaną, że mają kolosalny problem, a wystąpienie pełnomocnika gminy było niemerytoryczne. PB: Nie będę tego oceniał. Pozostawiam to ocenie sądu, który uzna, czy złożone przez niego zażalenie jest zasadne. Nigdy nie wypowiadam się o rzemiośle kolegów ,,po fachu”. Ocenę zostawiam publiczności, mojemu klientowi. |