
| Komunikacja, psychologia, język |
|
|
|
"Kulturowe i społeczne uwarunkowania komunikacji" Mirosław Zabierowski
1. Komunikacja, psychologia, język
1.1. Znak jako środek komunikacji Komunikacją ludzie się pasjonują jak kosmologią, ponieważ porozumiewanie się między ludźmi ma wiele pociągających tajemnic. I tak socjolog Jerzy Dudała w książce „Fani-chuligani” drąży temat kibicowania, którego formy są różne, różnice form są m.in. wykładnią komunikatu wysyłanego przez grupę do innej grupy i są trudne do zrozumienia. Socjolog patrzy na Gród Kraka z przyjaźnią. Podkreśla różnicę między Krakowem a Wrocławiem. W Krakowie kibicom „głowy latają w kółko”, także we Wrocławiu. „Nie rozumieliśmy również, gdy krakusy mówiły, że we Wrocławiu czują się lepiej niż w swoim mieście. Dla nas, wrocławian, jak ktoś się nażłopie i prześpi na ławce w barwach Śląska, to w najgorszym wypadku wyląduje w izbie wytrzeźwień. No, bo co gorszego może się stać pijanemu gościowi, który w szaliku przyśnie na ławce w parku? Teraz już wiem, że może. Właśnie w Krakowie. Zrozumiałem to. Podobnie pojąłem różnicę w zaliczaniu meczów wyjazdowych. Gdy my wracamy do Wrocławia, to mijając Opole czy Leszno, czujemy się jak u siebie w domu. Tymczasem dla kibica Wisły, a Cracovii pewnie też, wyjazd się kończy dopiero w chwili, gdy zamyka za sobą drzwi /.../ tego nie pojmiesz nigdy. A i moje zrozumienie jest mało dogłębne”[1].
Komunikatem może być sama litera S, skoro władze PRL nakazały jej zamazywanie. Jeśli zaś była wypisana na szybie – szybę wybijano, na przykład w pociągu. Po r. 89 nigdy nie widywano już pociągów z wybitymi szybami. Samo zgięcie ręki, jak gest Kozakiewicza, może być komunikatem. Hiszpański fizyk, Gregorio Pujana, był pod wrażeniem dnia 28 VI 82, kiedy to reprezentacja Polski zmierzyła się z nieistniejącym od r. 91 Związkiem Radzieckim, którego nazwa miała podkreślać rzekomą komunikację za pośrednictwem rad, różnych szczebli, od rad republik do rad pracowniczych. Rzecz się działa w Barcelonie, w drugiej rundzie Mundialu. Znaczki i plakaty Solidarności sprzedają turyści z Polski. Hiszpanie kupują tysiące znaczków, a nad głowami Hiszpanów powiewają flagi biało-czerwone z zakazanym wyrazem Solidarność[2]. Ambasador państwa zabawiającego się w fikcję (pozór) komunikacji z radami pracowniczymi interweniuje u realnych władz Hiszpanów. Trybuna szaleje. Pod flagą biało-czerwoną trwa istna realna bitwa o flagę biało czerwoną, między interweniującą – na życzenie Ambasadora udawanego kraju Rad Pracowniczych - policją a kibicami. Policja walczy z broniącymi flagi biało-czerwonej z napisem Solidarność. Przeciwko policji interweniują Hiszpanie, Polacy, Włosi, Argentyńczycy, Portugalczycy, Brazylijczycy. W loży honorowej widać zmiany, ruch, chaos. Poruszony Ambasador nadal porusza niebo i ziemię, aby Hiszpanie skuteczniej zdjęli wraże słowo – Solidarność. Walczą zacięcie już wszystkie oddziały Hiszpanii obecne na stadionie i zdobywają kolejne flagi biało – czerwone, chowają je niczym największy skarb. Stadion wydaje złowrogie pomruki. Kibice wrzeszczą wniebogłosy Solidaridad. Znika niebezpieczny wyraz Solidarność. W ostatnich minutach walkę z policją kończy upadek ostatniej flagi biało-czerwonej z prowokującym słowem Solidarność. Stadion skanduje Solidaridad, Solidaridad... Gdyby była tam służba bezpieczeństwa czy TW, to pomagaliby Ambasadorowi państwa wielkiej fikcji. Minęło kilka lat i nastąpiło samo-rozwiązanie się fikcji, udawanego Kraju Rad (pracowniczych). Po meczu, policja Hiszpanii długo tłumaczyła się z tego, co robiła w „wojnie polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną” i winę zrzuciła na protesty władz państwa wielkiego pozoru (iluzji) Rad Pracowniczych, państwa, które w swej wielkości samo się zlikwidowało, bo tyle oznacza samo-zwinięcie flagi z sierpem i młotem. Fikcja i kłamstwo jest też młotem na siebie. Wielomilionowe ofiary tego udawania istnienia państwa Rad Pracowniczych znalazły obrońców w Barcelonie, w kibicach. Komunikatem może być liczba, jak liczba mickiewiczowska 44 związana z masami ludzkimi - Milionem - pozostaje zagadką, chociaż odgrywa rolę w komunikacji nie tylko wewnątrz-polonistycznej. Można zapytać, jak i z kim komunikował się Jonathan Swift, skoro przewidział dwa księżyce Marsa i ich cechy. Pokolenia żyją pod znakiem komunikatów związanych z cyframi. Sformułowano na przykład zagadkę numerologiczną następującej treści: Jan Paweł II urodził się w tym samym dniu, 18 maja (w którym 24 lata potem nastąpił polski atak na Monte Cassino, czyli w 138 dniu roku (1+3+8=11+1), do końca roku pozostało 227 dni (2+2+7=11). Dzień jego śmierci 2 kwietnia 2005, to 92 dzień roku (9+2=11), pozostało zaś do końca roku 273 dni (11+1). 1.2. Komunikacja społeczna jako narzędzie manipulacji. Problem antykomunikacji Trudnym i niejednoznacznym zadaniem jest przedstawianie komunikacji społecznej[3], ponieważ pomimo pięknych słów, można usuwać niewygodne treści i niewygodnych analityków, ograniczać możliwości rozwoju niezależnego radia, telewizji, nawet w Internecie, prasę mieć za spółdzielnię rozdającą posady swoim królom i królikom itd. Istnieją demonstracje przemilczane w TV, niewygodne, od lat największe, porównywalne z tymi z Państwa Podziemnego dekady wolnej prasy. Istnieje też problem kontroli mejnstrimowej prasy, nie tylko w PRL-u[4]. Trudnym i niewdzięcznym zadaniem jest przedstawianie komunikacji społecznej, ponieważ w podręcznikach istnieją puste zdania udające mądrości jak: „Proces komunikowania się jest najważniejszym procesem aktywności społecznej”; „Dzięki procesom komunikacji możemy poruszać się w układach międzyludzkich”; „Każde zachowanie czy wypowiedź jest formą procesu komunikowania się”. Albo „W procesie komunikacji możemy aprobować albo dezaprobować opinię i postawy rozmówcy”. „W procesie komunikacji możemy utwierdzić rozmówcy w przekonaniu, że postępuje właściwie”; albo „W procesie komunikowania dostrzegamy postać werbalną, niewerbalną i cyfrową”; „W procesie komunikowania zachowania obu stron mogą być zgodne, w przeciwnym razie następuje interakcja komplementarna”. Nie są to żadne odkrycia i nie trzeba dodawać, że zachodni autorzy cytowanych sformułowań nadużywają sloganów, np. słowo proces staje się tu sloganem, co świadczy, że cywilizacja dryfuje w kierunku trywializowania wypowiedzi, pustosłowia, że powstała już pseudonauka jak zapanować nad ludźmi, odbiorcą, partnerem, że tacy autorzy mają nikłą wiedzę także na temat samego procesu jako takiego. Wiele terminów stosowanych w humanistycznej nauce, komunikacji społecznej, w utylitarystycznej cywilizacji euroatlantyckiej glajszachtuje tę naukę, a w szczególności terminy są tak stosowane, jakby nie zawierały one ukrytych kulturowych przesłanek entymematycznych. Tymczasem w naukach humanistycznych występują przesłanki ukryte, komunikacja społeczna jest pełna ukrytych kulturowych przesłanek, tzw. entymematów[5]. Duży stopień najeżenia sloganami podręcznikowej wiedzy o komunikacji społecznej czyni te przedstawienia, często pisane w postaci słów kluczowych, a nie wnioskowania, także metodologicznie wadliwymi. Wypowiedzi w komunikacji, powszechnie nauczane, nie spełniają kryteriów naukowości, mają postać szeregu pojedynczych słówek, poprzedzonych kropką graficzną. Prostackie frazy, skopiowane z języka biurowego lub ulicznego są absolutnie niszczące dla psychologii i metodologii komunikacji społecznej, jednakże naprawa tego wszystkiego, choć jest możliwa, wymaga diagnozy, nowatorskiego projektu. Często trzeba, w miarę możności, stosować podejście pragmatyczne, aby skorygować wadliwe przedstawienia podstaw komunikacji społecznej. W świetle osiągnięć metodologii humanistyki i komunikacji społecznej widoczna jest rażąca powszechnie stosowana metoda (może lepiej powiedzieć: sposób) redukowania pojęć w komunikacji do jednostronnych wyrażeń, treści, a także taki sposób pisania, którego nie ma w żadnym dziele humanistycznym, jak np. w pracach Romana Ingardena[6]. Widoczna jest wadliwa „metoda” pisania na wzór źle rozumianego porządku prac matematycznych, w punktach; samymi pojedynczymi słówkami i bez właściwego wyjaśnienia, bez narracji, bez wskazania na kulturowe i psychologiczne zabarwienie każdej fazy komunikacji. Naśladowanie geometrycznej „struktury” prac matematycznych, w których jest wiele pustych miejsc, a wzory przypominają punkty, jest poważnym błędem. Jednakże od r. 89 nikt przeciwko tej wadliwej „metodzie” pisania prac humanistycznych nie wystąpił. Przeciwnie, znane jest mi wystąpienie jednego, z pożal się Boże profesorów, jakoby istniała szybka humanistyka, szybka metodologia. W humanistyce i metodologii nauk pojedyncze słówka nic nie znaczą i dopiero one wymagają właściwego rozumienia w aparaturze pojęciowej. Być może humaniści, pedagodzy, psycholodzy (pożal się Boże humaniści) kierują się zasadą swoistej zazdrości, że skoro matematycy piszą wzorami, jakby w punktach, z wielkimi przestrzeniami pustymi, to wobec tego i oni mają prawo pędzić życie miłe i wygodne. Tylko, że każdy znaczek w pracy matematycznej swoje znaczy i to w sposób złożony, niedostępny dla niewtajemniczonego czytelnika. Prace matematyczne są z zasady niekomunikatywne, jakby powiedział Ludwik Fleck - ezoteryczne[7]. Dlaczego wobec tego oszkieletowany tekst humanistyczny ma być bardziej komunikatywny niż ten z bogata klasyczną narracją i precyzyjnym wyjaśnieniem? Samo podawanie materiału wedle zasady (raczej sposobu) „miło, lekko i przyjemnie” prowadzi do produktu, który uniemożliwia analizę, zastanowienie się. Często błędnie są przedstawiane przymiotniki: podmiotowy, personalistyczny, intra-personalny. Podaje się terminy w potocznym znaczeniu, bez ich właściwego rozumienia, np. inter-personalny, grupowy, masowy, ekstra-personalny. Termin ekstra-personalny ktoś wziął z błędnego przetłumaczenia. Nadużywa się takich słów jak analiza, personalny, system, odbiorca, kontaktowanie się, przekaz. Wszystko to świadczy o narzuconej kulturze, którą toczy choroba humanistyki. Takie słowa jak byt, bytowość, podmiot, realizm, instrumentalizm, człowiek zasługują na użycie w całkowicie innej analizie, aniżeli się to powszechnie przedstawia w telewizji, radiu, prasie kolorowej, na "forumach" udających fora. 1.3. Model komunikacji W języku codziennym dominuje opcja segmentowania, wydzielania. Precyzyjny model przebiegu procesu komunikacji zaproponował np. Marian Mazur[8] . Prace później prowadzone przez kontynuatorów koncepcji Mazura[9] przyniosły uszczegółowienie znaczenia i dróg kulturowego kodowania komunikatów. Można powiedzieć - uciekając się do prostych wyobrażeń związanych z językiem codziennym - że model komunikacji społecznej składa się z elementów: 1. Nadawca; 2. Komunikat; 3.Kodowanie, Dekodowanie; 4. Nośnik komunikatu; 5. Kanał, 6. Odbiorca; 7. Odpowiedź; potwierdzająca I; 8. Sprzężenie zwrotne; 9. Korekta (cykle); 10. Odpowiedź potwierdzająca II; 11. Prognoza; 12. Cel. 1.4. Społeczeństwo jako struktura i funkcja Społeczeństwo to struktura historycznie, politycznie, językowo, gospodarczo, biologicznie, a więc i ekonomicznie, ale i przede wszystkim ideowo i przez pracę ukształtowana. To zbiorowość zintegrowana mediami, zasadami, świadomością, pulą zdrowia psychicznego i fizycznego, informacją komórkową genetyczną, współpracującymi grupami społecznymi. Społeczeństwo to także funkcja jako zdolność do tworzenia czegoś nowego, np. stosunków pracy, nowych mediów jak w epoce lat 80., nowych starań, buntów[10]. Społeczeństwo ma etos postępowania, szkolnictwo i instytucje edukacyjne wzajemnie ze sobą powiązane, przepisy prawne i organizacje oraz dziedziny życia od siebie uzależnione. Zbiorowości są zintegrowane przez instytucje w społeczności nadrzędne jak narody i państwa, ale też plemiona (Afganistan) i mieszkańcy kontynentów, jak np. Europejczycy. Posiadają wtedy określone wspólne, tzw. obiektywne warunki bytowania oraz związki (kompleksy) kulturowe. Mówi się Węgry, Polska, Grecja oraz społeczeństwo węgierskie, polskie, greckie, a także naród węgierski, polski, grecki. I podobnie - Anglia, Francja i społeczeństwo angielskie, francuskie, a narody: angielski, francuski, niemiecki, lecz kłopotliwy już jest termin naród amerykański, naród USA, naród Stanów Zjednoczonych, a tym bardziej unikało się terminu naród radziecki, naród ZSRR, naród sowiecki, ale mówiło i mówi się sowiety, mając na uwadze aparat przymusu, armię kierowaną z Kremla. Nie mówi się też naród rzymski. Gdy ktoś powie jestem Rzymianinem, a pochodzi z Włoch, możemy rozumieć, że jeśli nie pochodzi z miasta Rzymu, to chce powiedzieć, że nie lubi Włochów, a nie, że nie jest Włochem. jest Włochem, lecz się od Włochów dystansuje. Gdy powie jestem Rzymianinem, to możemy go też wziąć za dziwaka, który identyfikuje się z rzymskim prawem, ze zdobywcami rzymskimi, armią rzymską, legionami, może z jakąś okolicą Rzymu. Może się czuje uczniem Seneki, rzymskiego poety Horacego[11], a może uczniem cywilizacji zawojowanej przez Imperium Rzymian - Greckiej? Raczej unikamy powiedzenia naród afgański, bo wiemy, że to konglomerat plemion. Albo nie mówimy naród indyjski, choć doceniamy Hindusów. Nie mówimy naród kuwejcki, arabski, naród Zjednoczonych Emiratów Arabskich, ale już nie mamy tych wątpliwości mówiąc Czesi, Chińczycy, Persowie, Japończycy. Mówi się nie tylko Francja i Francuzi, Anglia i Anglicy, Iran i Persowie, Polska i Polacy, ale też: Stany Zjednoczone i Amerykanie, USA i Amerykanie, mając na myśli jakiś inny integryzm związany z USA. Mówimy Amerykanie myśląc raczej o obywatelach, a nie o narodzie. Amerykanie to prędzej system finansowy, giełdy. Amerykanie, czyli raczej armia USA, system finansowy, wywiad USA, samoloty, satelity, a nie po prostu mieszkańcy Ameryki. Mówiąc Amerykanie nie myślimy, że chodzi o kogoś w tym sensie, gdy mówimy: Azjaci, Europejczycy, Murzyni. Od 1989 powiemy czarni, przez małe c, zamiast Murzyni pisani z dużej litery, ale Murzynek Bambo to nasz koleżka, a nie powiemy czarnuszek Bambo. Zbiorowości są więc zintegrowane przez instytucje, nadrzędne w stosunku do jednostki. Narody to Czesi, Polacy, Niemcy, a państwa to USA, ZSRR, Kuwejt. Jeszcze do lat 90., na Zachodzie traktowano Estończyków, Litwinów, Ormian, Łotyszy tak jak Rosjan – jako człowieka radzieckiego, obywatela ZSRR. Natomiast inaczej, nie jako ludzi radzieckich, traktował ich Rząd Polski w Londynie. Plemiona np. Apacze żyją w USA, Talibowie w Afganistanie, Kurdowie w Iraku, Turcji, Armenii. Są też mieszkańcy kontynentów. Zbiorowości posiadają określone wspólne, obiektywne warunki historyczne, geograficzne, bytowania, związki, czyli kompleksy prawno-kulturowe. Główne składowe społeczeństwa to historia, język, kultura. Obiektywne warunki bytu społecznego to historia, sytuacje społeczne i historyczne. Społeczeństwo chroni środowisko, dba o podłoże przyrodnicze, często zbrodniczo, dlatego w takich krajach jak Anglia, Szwecja, Dania, Norwegia, Niemcy, Finlandia, USA wprowadzano różne działania mające na cele zachowanie potencjału genetycznego, nazywane też aktami eugenicznymi[12]. W kształtowaniu narodów role odgrywają warunki lesiste, np. w Azji, Afryce, Ameryce Środkowej i Południowej, rolnicze, ekonomiczne. Na Zachodzie, w Anglii, popularny pisarz Jonathan Swift zalecał konsumowanie dzieci, podczas gdy społeczeństwo polskie, czyli naród polski, takich pisarzy nie znało. Problemem w Polsce był specjalny ustrój, który przykuwał uwagę w XVI w. Kochanowskiego, w XVII – Gottfrieda Wilhelma Leibniza, czy Piotra Skargi. [1] J. Dudała, Fani chuligani. Rzecz o polskich kibicach, Wydaw. Akadem. Żak, Warszawa 2004. [2] Solidarność przez duże S, bez cudzysłowu, oznacza ruch społeczno-ekonomiczny dekady lat osiemdziesiątych. Natomiast „Solidarność” w cudzysłowie oznacza nazwę związku, który nie zawsze odpowiada etosowi Solidarności. Por. M. Zabierowski, Solidarność prawdziwa i „Solidarność” w cudzysłowie, Akant 12 (103) (2005), s. 5-6.; Tenże, Etyczne treści Solidarności, Disputationes Ethicae 3 (2007), s.195-205, Wydaw. Educator, Częstochowa 2007 oraz przypis 201 [w:] T. Grabińska, M. Zabierowski, Etyka gospodarowania. Uniwersalizm Jana Pawła II i Solidarności, Wydaw. Atut, Wrocław 2009. [3] Książka niniejsza jest pisana z punktu widzenia przede wszystkim poznawczych i logicznych funkcji języka. W tej perspektywie współczesne popularne ujęcie celów komunikacji i powiązanie aktów werbalnych z niewerbalnymi jest często manipulacją, której służy współczesny wyrafinowany technicznie przekaz mediów. Dla psychologa może to być zagadnienie szczegółowe, ale przy przyjętej podstawie rozważań nie jest. Samo to, że się na początku książki mówi o manipulacyjnej funkcji komunikacji, co psycholog mógłby ocenić jak zagadnienie „szczegółowe”, wskazuje na inny niż tylko psychologiczny punkt odniesienia rozważań. [4] „Kto był świadkiem, wie, że przyszło 80 tys. Straż miejska oceniła na 15 tys. Szanujący się bardziej ‘Newsweek’ napisał, że było 30 tys. Niemal cisza w telewizji”. Europoseł Ryszard Czarnecki: „Największa manifestacja od kilkunastu lat. Czasy się zmieniły, ale pan Sturmbahnfuerer wcale nie. Choć cenzury formalnie, instytucjonalnie nie ma, nie wolno pisać o takiej demonstracji”, Gazeta Polska, 6 VII 2011, s. 5. [5] Por. rozdz. 11. niniejszej książki. [6] Por. np. język dzieła: R. Ingarden, Spór o istnienie świata, t. 1-3, PWN, Warszawa 1974-1981. [7] L. Fleck, Powstanie i rozwój faktu naukowego. Wprowadzenie do nauki o stylu myślowym i kolektywie myślowym, tł. M. Tuszkiewicz, Wydaw. Lubelskie, Lublin 1986. [8] M. Mazur, Podstawy cybernetycznej teorii myślenia, [w:] „Problemy psychologii matematycznej”, red. J. Kozielecki, PWN, Warszawa 1971, s. 177-193; Tenże, Cybernetyka i charakter, Wyd. Wyższa Szk. Zarz. i Przeds. im. B. Jańskiego, Warszawa 1999. [9] Np. J. Kossecki, Cybernetyka kultury, PIW, Warszawa 1974. [10] Społeczeństwo najnaturalniej, bez odniesień filozoficznych, można rozpatrywać od strony jego struktury (choćby wyróżnienie grup wyrażeń, ich hierarchizacja). I o ile strukturę można do pewnego momentu utożsamiać z formą, to już funkcji z forma nie wolno identyfikować. Funkcja oddaje sposób działania i cel działania, w niej można wskazać co najwyżej na formy działania. Strukturę tylko do pewnego momentu można rozpatrywać – jakby chciał dyskutujący ze mną psycholog – jako formę, ponieważ podobnie jak w organizmie struktura z funkcja jest związana w sposób konieczny w bycie, który charakteryzuje się i struktura, i formą, a takim na pewno jest społeczeństwo. Mechanistyczna konceptualizacja społeczeństwa jest uproszczeniem przydatnym tylko w bardzo prostych opisach. [11] Zgłębiał i przyswajał językowi polskiemu spuściznę Horacego wybitny horacjonista i sympatyk wiersza nierymowanego, białego - Jan Kochanowski; por. J. Kochanowski, Pieśni, Ossolineum, Wrocław 2008. [12] Do klubów eugenicznych należą: książę Karol, Bill Clinton, królowa Szwecji czy Holandii. Adolf Hitler czytał w więzieniu amerykańskie książki o sterowaniu rasami. Sędzia Sądu Najwyższego USA Oliver Wendell Holmes Jr. wydal orzeczenie, które się stało podstawą sterylizacji na polecenie Rządu Federalnego (65 tys. Amerykanów, w tym: 20 tys. w Kalifornii, 10 tys. w rezerwatach). Margaret Sanger chciała wymordować Murzynów i żądała tego nawet po II Wojnie Światowej. Już w 1939 r. Niemcy wymordowali pacjentów w polskich szpitalach psychiatrycznych, a także w obozie kierowanym przez Herberta Lange. |