
| Tonący brzytwy się chwyta –kolejny bezpardonowy atak na dziennikarza |
|
|
|
Po medialnej burzy z Tomaszem Hurkałą w roli głównej UMiG już wie, że sprawę dość ciężko będzie „zamieść pod dywan”. Rada Miasta na czele z burmistrzem Niezgodą postanowiła zatem zwrócić uwagę opinii publicznej w nieco inną stronę, stawiając się w roli zaszczutych ofiar. Do redakcji „Kuriera” wpłynął list otwarty, podpisany przez radnych miejskich, w którym włodarze Szczawnicy domagają się zaprzestania działań z naszej strony, które ich zdaniem kreują negatywny wizerunek miasta. List zawiera też szereg sugestii odnośnie naszego kolegi redakcyjnego, m.in. insynuacje jakoby był na usługach tajnych służb. Tonący brzytwy się chwyta, nie dziwi zatem przysłowiowe odwracanie kota ogonem. Brawa należą się jednakże za wysiłek włożony (nawet w pobieżne) przestudiowanie dorobku naukowego naszego współpracownika. Jako opiniotwórcze uznaje się we wspomnianym liście publikacje w m.in. w „Super Expresie”, za które - o czym Szanowna Rada już nie została poinformowana, redaktor naczelny „SE” wraz dziennikarzami zasiadł na ławie oskarżonych (foto jakże wymowne powyżej). Zainteresowania naukowe w kierunku manipulacji medialnych (których wcielanie w życie również się nam przypisuje) pozwalają na lepsze rozumienie mechanizmów rządzących polityką - także od najniższego szczebla, co z kolei przyczynia się do demaskowania niewygodnych faktów, a to - rzecz jasna - nie bywa na rękę rządzącym. Zwłaszcza, gdy rzecz dzieje się na ich podwórku. Jak przyznają autorzy listu: „[…]mamy nieodparte wrażenie, że odnoszą się one do naszej szczawnickiej rzeczywistości, do której zastosowane zostały szczególnie wyrafinowane metody dezinformacji”. Dezinformacją wydają się publikacje niewygodne, często ujawniające drugą stronę medalu, ukazujące sprawy w odmiennym świetle. „Kurier Pieniński” nie powstał po to, by zasilić szeregi lokalnych medialnych tub informacyjnych, które są na usługach UMiG. Własną propagandę umożliwiają podległe tytuły prasowe, do których (nie)szczęśliwie się nie zaliczamy. Propaganda, dezinformacja i opozycja to jednak nie tożsame pojęcia, o czym na pewno przekonaliby się czytelnicy publikacji książkowych naszego kolegi, gdyby tylko zechcieli dotrzeć do sedna, a nie pozostawać na poziomie wybiórczej selekcji. Po raz ostatni (mamy nadzieję) odnosimy się do zarzutu, jakoby „Kurier Pieniński” wykorzystał w materiale Paraliż w Szczawnicy - służby nie zdały egzaminu śmierć ojca Tomasza Hurkały. Własne interpretacje i odczucia są sprawą indywidualną. Faktem jest natomiast to, że materiał nie dotyczył prywatnych spraw sekretarza Hurkały, ani nawet nie był poświęcony jego osobie, czy jakiejkolwiek osobie z jego rodziny, a stwierdzenia, które się nam przypisuje nie padły w treści tej publikacji, co potwierdza sam nadawca listu pisząc: „Oczywiście dziennikarz nie napisał tego wprost […]. W najbliższym czasie prześlemy odpowiedź na list otwarty skierowany do naszej redakcji.
|