
| Odpowiedź na list otwarty, część I - Kto kompromituje Szczawnicę? |
|
|
|
Odpowiedź na list otwarty wystosowany przez Burmistrza i Radę Miasta Szczawnica do redakcji „Kuriera Pienińskiego”. Jednocześnie wyrażamy zaskoczenie, że władze Szczawnicy odmówiły nam przekazania adresów e-mailowych członków Rady Miasta w celu przesłania odpowiedzi na wystosowany list. Członkowie Rady Miejskiej w Szczawnicy nie posiadają oficjalnych adresów e-mailowych, a korespondencja z nimi odbywa się za pomocą poczty tradycyjnej (papierowej). - Sekretariat UMiG Szczawnica
Odpowiedź na list otwarty wystosowany do redakcji „Kuriera Pienińskiego” przez Burmistrza i Radę miasta Szczawnica
Ci, którzy sądzą, że płacą tylko nieznacznymi ustępstwami za swój spokój, przekonywać się będą, że cena tego spokoju będzie coraz wyższa - Tezy o nadziei i beznadziejności
„Kurier Pieniński” – po stronie ludzi Redakcja „Kuriera Pienińskiego” stanowczo sprzeciwia się insynuacjom, pomówieniom, świadomym kłamstwom i wypaczonym informacjom zawartym w liście otwartym. Krytyka urzędników sprawujących swe funkcje publiczne nie ma nic wspólnego z propagowaniem negatywnego wizerunku miasta, taka insynuacja jest najbardziej perfidną i obrzydliwą formą manipulacji. Jest podstępnym sposobem obrzydzenia. Mieszkańcy mają prawo wiedzieć jak wydawane są ich pieniądze, na co przeznaczane są podatki (z takim trudem przez nich wypracowane), w jaki sposób włodarze czerpią korzyści, dlaczego nie wywiązują się z umów, obietnic i nałożonych na nich obowiązków. Przeszkadza Wam, że gazeta i serwis mają dużą oglądalność, stąd ingerencja Tomasza Hurkały w linię redakcyjną - władza życzyłaby sobie, aby mieszkańcy nie byli świadomi nadużyć jakich się dopuszcza, gdzie robi „geszefty”, prawne nadużycia a nawet przestępstwa. Nie uda się jednak „odwrócić kota do góry ogonem” - 100 tys. wejść na nasz portal internetowy w niecałe cztery miesiące ukazuje mądrość i rozwagę mieszkańców, którzy chcą być świadomymi, dobrze poinformowanymi obywatelami posiadającymi własny osąd i poglądy. Szczawnica, Szlachtowa, Jaworki - to miejsca niezwykłe, wyjątkowe, pięknie położone, o bogatej tradycji. Mieszkają tam ludzie prawi i uczciwi, którzy od pokoleń budują swoje osiedla. Tym bardziej zasługują oni na najlepszą władzę, dobrych gospodarzy, którzy są w stanie godnie ich reprezentować w myśl najlepszego dobra i najkorzystniejszych zmian, by poprawiać standard życia wszystkich mieszkańców naszego regionu. W jednym należy zgodzić się z Autorami, proces manipulacji społeczeństwem, używanie technik dezinformacji odnosi się do szczawnickiej rzeczywistości. Na potwierdzenie tej tezy nadawcy posłużyli się formą listu otwartego, w którym konsekwentnie stosują techniki mające na celu zdyskredytowanie osoby redaktora, jak i całej redakcji w oczach opinii publicznej, przedstawiając wątpliwe informacje i subiektywny punkt widzenia zaistniałych zdarzeń. Tak, w Szczawnicy mamy do czynienia z manipulacją i dezinformacją, ale techniki te – jak potwierdza między innymi treść listu nadesłanego do redakcji - stosuje grupa trzymająca władzę, tzw. układ zamknięty. Wysunięte oskarżenia to zdaje się cena, jaką płacimy jako medium za wyjście poza „szczawnickie schematy”, za krytykę i ujawnianie niewygodnych dla włodarzy, a niezwykle istotnych dla mieszkańców, informacji. Przejdźmy do konkretów.
Kto kompromituje Szczawnicę? Autorzy listu sprzeciwiają się propagowaniu negatywnego wizerunku miasta. O takie działania oskarżają redakcję, pomijając jednak swój ogromny i niepodważalny wkład oraz kreatywny udział w tym niekończącym się procesie. Bo czym, jeśli nie kompromitacją można nazwać wyrzucenie dziennikarza „Tygodnika Podhalańskiego” z eliminacji Miss Pienin 2013, konkursu służącego przecież w dużej mierze promocji miasta? To nie pierwszy i nie jedyny incydent z udziałem dyrektora MOK’u - Piotra Gąsienicy. Niedawno nad Szczawnicą przetoczyła się burza niesmaku i oburzenia. Powodem stał się kultowy już Letni Festiwal Muzyka nad Zdrojami. Rafał Monita - dotychczasowy dyrektor wykonawczy zarzuca Miejskiemu Ośrodkowi Kultury kradzież nazwy festiwalowej i podszywanie się pod autorską imprezę kulturalną. W kalendarzu kulturalnych imprez MOK’u na rok 2013 widniało wydarzenie muzyczne o podejrzanie zbieżnej nazwie (Muzyka u Zdrojów), sugerując tym samym, że nic nie uległo zmianie i będzie to nadal ten sam festiwal. Wzbudza to ogromne oburzenie ze strony Monity, który takie zagranie Gąsienicy uważa za skandaliczne. Jakby atrakcji z plagiatem było mało, dyrektor MOK wystąpił o mecenat do dotychczasowego sponsora imprezy - ZEW Niedzica. Sytuacja stała się dość niezręczna i groteskowa. Dwa festiwale, dwa wnioski o dotację i… jedna nazwa. Materiały z prasy lokalnej (Ukraść festiwal – „Tygodnik Podhalański”) ukazały dyrektora Gąsienicę jako zwykłego oszusta i złodzieja, który pokątnie przywłaszcza sobie cudzy dorobek, a przecież mógł to zrobić wyłącznie „na zlecenie”, biorąc pod uwagę honorowy patronat burmistrza. Również mieszkańcy Jaworek pamiętają jak kilka lat temu wpłacali Panu Piotrowi po 2500 tys. złotych na wodociąg. Wodociąg-widmo nie powstał, a pieniądze - niczym woda - rozpłynęła się, winnych - jak zawsze w takiej sytuacji - nie obciążono karą. Piotr Gąsienica to jeden z sygnatariuszy listu, ważna figura szczawnickich elit i niekwestionowany autorytet moralny. Takie działania nie przynoszą miastu chluby, podobnie jak nieudana próba wręczenia tytułu Honorowego Obywatela Szczawnicy Nigel’owi Kennedy’emu. Artysta nie pojawił się, aby odebrać tytuł, ponieważ nie został poinformowany o zmianie terminu posiedzenia. Agnieszka Kennedy – żona i menedżerka artysty nie kryła zdziwienia takim obrotem sprawy: - O zmianie terminu przyznania tytułu dowiedziałam się z prasy. Już w październiku ubiegłego roku byliśmy umówieni na odebranie wyróżnienia 24 marca przy okazji koncertu w Dworku Gościnnym. - Po raz pierwszy spotykam się z tym, że ktoś bez konsultacji ze mną podejmuje decyzję dotyczącą zmian w grafiku męża. - Osobiście jest mi bardzo przykro, że nas tak potraktowano. Nigel świadomie zgodził się przyjąć ten tytuł, mając na uwadze chęć popularyzowania regionu („Gazeta Krakowska”). Przykłady kompromitacji miasta z udziałem Rady można mnożyć, ale skupmy się na najistotniejszych. Dla mieszkańców niezrozumiałe są wojny, które władze prowadzą z głównym inwestorem w Szczawnicy, dzięki któremu miasto rozwija się i pięknieje. Mamy na myśli Krzysztofa Mańkowskiego. Należy w tym miejscu przytoczyć kilka interesujących wypowiedzi prezesa na temat pracy włodarzy miasta: - Na dzień dzisiejszy w Szczawnicy wyrzucamy pieniądze przez okno, pieniądze nas wszystkich. Mamy najwyższe podatki od nieruchomości, bo z tych pieniędzy łatane są dziury po kombinacjach. Po obecnym burmistrzu może przyjść następny, który pociągnie ich do odpowiedzialności za niedopełnianie obowiązków. Trzeba rozumieć co to jest rozwój, wszyscy to rozumieją, tylko nie burmistrz. Na wszystko co się robi w centrum miasta powinna być moja zgoda. Nie zależy mi na tym, żeby pokazać, kto jest silniejszy. Burmistrz ma obowiązki, bo dysponuje pieniędzmi publicznymi, a te nie są efektywnie wykorzystywane i jeszcze ta walka, którą podejmuje… Ja też pytam, czy to wszystko zgodnie z prawem? Nawet odwierty w obszarach, na których jakiekolwiek prace – nazwijmy „górnicze” – wymagają zgody Uzdrowiska Szczawnica. A robiono wykopy i szły prace bez tejże zgody, na co dostali zielone światło ze starostwa. I wszystko niby legalne, super i elegancko? Nigdy na to nie powinno być zgody, by rury zakopywać na 80cm, a nie na głębokości 1,20m. Za tym też stoją pieniądze, bo za nadzór zapłaciło miasto i nadzór ma obowiązek sprawdzić każdy punkt umowy i sieci. Te fakty mówią same za siebie. Należy nadmienić, że Autorzy listu otwartego nie byli w stanie przytoczyć nawet jednego artykułu, w którym redakcja dyskredytowałaby miasto, z braku argumentów zastosowano atak personalny na redaktora - typowe dla ludzi miernych i nikczemnych. Oczywiście gdyby media nie informowały o tych incydentach, to opinia publiczna by o nich nie wiedziała i nie dochodziłoby do kompromitacji włodarzy Szczawnicy. Jakże płaski i niemądry, okazuje się schemat myślenia Autorów listu. Koniec części pierwszej
|